sobota, 25 czerwca 2016

CZERWCOWE MISZ-MASZ

W czerwcu zawsze dużo się u nas dzieje. Zaczęliśmy od świętowania urodzin babci Basi :-) Mamuś jeszcze raz STO LAT! 



Z tej okazji zrobiliśmy grilla na działce, był to bardzo przyjemny dzień,


no i działka coraz piękniejsza, bo wszystkie kwiaty zaczynają kwitnąć.  


Co jeszcze... Wika dostała nowy rower, 


więc ciągle namawia nas na wycieczki...
 i tak sobie jeździmy przez osiedle, rynek, czasem do parku wstąpimy czy na lody.
Później był Dzień Taty,

        
 nie spędziliśmy go jakoś hucznie, ale za to wspólnie. Wybraliśmy się na spacer,


połączony z lodami i zabawą.



Dzień później było jak każdy doskonale wie Zakończenie Roku Szkolnego, 



były uściski i dyplomy


oraz bardzo miłe słowa, które chyba najbardziej cieszyły uszy moje i Tomka.



A teraz nareszcie upragnione wakacje. Głośno mogę powiedzieć: Jestem z Was dziewczynki BARDZO DUMNA.




Dzień później wpadliśmy na pomysł, żeby wprowadziła się do nas jeszcze jedna kotka, taka towarzyszka zabaw dla Milki.


Przywieźliśmy ją, ale niestety Mili się ten pomysł nie spodobał, wręcz była wściekła, ofuczała koteczkę i na nas miała cały dzień focha. 


No cóż kotek musiał wrócić do siebie. Szkoda, bo było to cudne tygrysiątko.


A dzisiaj, przy tak ogromnym upale i po męczących warsztatach tanecznych z warszawskim tancerzem, tylko basen mógł pomóc się zrelaksować.





sobota, 11 czerwca 2016

MÓJ CUD

-Mamusiu, wierzysz w cuda?
-Tak
-Naprawdę?
-Oczywiście Kochanie.
-A czy widziałaś jakiś cud?
-Codziennie widzę.
-Jaki?
-CIEBIE
- Mnie? Jak to?
-Oddychasz. Twoje serce bije. Widzisz. Słyszysz. Biegasz. Śpiewasz. Myślisz. Śmiejesz się. Kochasz. Płaczesz... To jest prawdziwy CUD. 
Mój wspaniały cud...




czwartek, 9 czerwca 2016

WSZYSTKIEGO SIĘ TRZEBA NAUCZYĆ...

Ostatnio Majeczka zaczęła próbować swoich sił w różnych sportach. Jest bardzo dumna ze swoich osiągnieć i cały czas chce więcej. Czasem jak na nią patrzę, to wydaje mi się, że jest to taki mały, słodki wulkan energii :-)
Zaczęła od roweru, ćwiczą z Tomkiem jak tylko jest taka możliwość, mam nadzieję, że szybko opanuje dobrze jazdę, bo już nie mogę doczekać się wycieczek we czwórkę.
Kolejnym wyzwaniem dla Mai był park linowy. 


Często chodziła tam z nami, ale zawsze przebywała w strefie dla maluszków, jednak tydzień temu pierwszy raz poszła na wysokość.



Maja przeszła, można powiedzieć z łatwością szlak żółty



 i od razu zapowiedziała, że następnym razem chce iść wyżej razem z Wiki i tatą.


Następną próbą była jazda gokartem. W tym samochodzie Majeczka już wiele razy siedziała, ale zawsze prowadził tata, a w ostatnią niedzielę, zdecydowała, że pojedzie sama. Założyła ogromny kask, 


wysłuchała krótkiej instrukcji i naprzód. 


Na początku zaczęła bardzo ostrożnie, a pod koniec już całkiem fajnie jej ta jazda wychodziła. 


No w każdym razie ja drżałam na każdym zakręcie. 


Na koniec jej ostatnia największa pasja. 



Na dzień dziecka Majusia dostała rolki, 


więc od kilku dni ćwiczy jazdę i wiecie co bardzo zdolna z niej bestia, bo całkiem dobrze jej to wychodzi :-) A od czasu do czasu trochę odpoczywamy...







wtorek, 7 czerwca 2016

PARADA SMOKÓW

Sobotnie popołudnie miało minąć spokojnie, w rodzinnej atmosferze, na grillu u babci, z okazji Dnia Dziecka, a wyszło zupełnie inaczej. Bardzo spontanicznie zdecydowaliśmy, że pojedziemy na nocny pokaz smoków przygotowany przez Teatr Groteska w Krakowie. 


Wszystko odbyło się nad Wisłą, pod Wawelem, na statkach płynęły smoki, a nad nimi rozbłyskały fajerwerki i kolorowe lasery. 


Wspaniałe widowisko. Majeczka nie mogła przestać się zachwycać, na głos opowiadała wszystko co widzi :-)


Wstawiłam zdjęcia internetowe z tej imprezy, żeby chociaż trochę oddać wyjątkowość tamtego wieczoru.
Z kolei w niedzielę urządziliśmy sobie czysto rozrywkowy dzień, były gokarty o których między innymi opowiem w kolejnej notce, piłkarzyki,


wesołe miasteczko



Później postanowiliśmy pospacerować po krakowskim rynku, 


gdzie w dalszym ciągu roiło się od kolorowych smoków :-)


Dziewczynki oczywiście wszystkie musiały własnoręcznie dotknąć.



Dalej natrafiliśmy na Festiwal Tajski, gdzie można było podziwiać tajskie przedstawienie teatralne,


tajską kuchnię, tajskie stroje,


można było również skorzystać z tajskiego masażu. Na koniec poszliśmy odwiedzić Smoka Wawelskiego, którego najbardziej chciała zobaczyć Majeczka, ponieważ niedawno uczyła się o nim w szkole.


I to był już koniec naszego krótkiego, ale bardzo intensywnego pobytu w Krakowie.





środa, 1 czerwca 2016

II MAJOWY WEEKEND

Doczekaliśmy się kolejnego, długiego weekendu. Mieliśmy z niego nie korzystać, bo musiałam iść w piątek do pracy, ale Tomek wymyślił, że jednak pojedziemy na taki spontaniczny wyjazd. Wybór padł na Zakopane,



 pomyślałam, że tam to już widzieliśmy wszystko, ale mimo wszystko zaczęłam "buszować" po internecie, bo chciałam znaleźć dla nas coś nowego.
Do Zakopanego dojechaliśmy w piątek wieczorem, więc z samego rana w sobotę pojechaliśmy oglądać piękne widoki z wyciągu na Butorowym Wierchu.


Jest to kolejka linowo-krzesełkowa. Jej dolna stacja położona jest na wysokości 886 m n.p.m. , a górna na 1158 m n.p.m.


Wyciąg jest dwuosobowy, a jego przejazd zajmuje około 18 minut, więc według mnie dość sporo, żeby nacieszyć oczy pięknymi widokami :-)


Widoczność była bardzo dużo, więc widzieliśmy Tatry polskie, słowackie i pasmo Babiogórskie.


Kolejnym miejscem do którego się wybraliśmy było Muzeum Figur Woskowych, po drodze zahaczyliśmy jeszcze o kino 7D i pooglądaliśmy jak dawiej wyglądały narty.


Muzeum Figur Woskowych według mnie trochę małe, ale co by nie mówić było interesująco, spotkaliśmy tam wiele znanych osób ze świata nauki 


czy filmu, np. Bruce Willis, postacie z Harrego Pottera, Shreka, był Bin Laden oraz politycy np. Władimir Putin czy George W. Bush.


Mieliśmy też możliwość zobaczyć najwyższego czy najgrubszego człowieka na świecie :-)


Przechodząc Krupówkami nie mogło obyć się bez drobnych pamiątek


i pysznych oscypków.


Kolejnym nowym dla nas miejscem  był zakopiański cmentarz...tak dokładnie to stary cmentarz na Pęksowym Brzyzku.


Leży tam wiele ludzi wybitnych i zasłużonych dla Zakopanego. Jest tam około 500 grobów otoczonych kamiennym murem. Nagrobki są niepowtarzalne, między innymi znaleźliśmy tam groby takich osób jak : Kazimierz Przerwa-Tetmajer


Stanisław Witkiewicz


Jan Długosz


czy Kornel Makuszyński


Po długim i wyczerpującym spacerze poszliśmy do karczmy u Chramca, 


odpoczęliśmy przy góralskim jadle, góralskiej muzyce na żywo


i pysznym grzańcu galicyjskim.