czwartek, 26 maja 2016

KOCHAM CIĘ, TI AMO, JE TAIME

Dzisiaj 26 maja...jeden z piękniejszych dni w roku, zwłaszcza jak się jest mamą...są życzenia, buziaki, przytulasy.
Mnie się śniadanie dostało od moich córek, drobne prezenty. Wtedy to chyba każda mama czuje się najważniejsza, patrzę na swoje skarby i wiem, że są najlepszym co mogło mnie w życiu spotkać. Wiadomo nie zawsze jest idealnie, często są fochy, złości, ale wystarczy jeden buziak, małe rączki na mojej szyi, słowo "Kocham Cię mamutek" i czuje się najszczęśliwszą osobą na ziemi. Wczoraj byłam na występie w szkole,


zorganizowanym z okazji Dnia Mamy, były jak zawsze wierszyki, piosenki których teksty zawsze doprowadzają mnie do łez...

Moja mama pracuje jak pszczółka,
ale czasem idziemy na spacer,
Bo wspaniała jest z niej przyjaciółka,
choć przeze mnie czasem cicho płacze...

lub

Kocham Cię, Ti amo, Je taime,
i nie pytaj mnie dlaczego tak jest,
Ty jesteś mą mamą, wspaniałą, kochaną,
Jedyną na zawsze i kochasz mnie też...

dostałam kwiaty


 i portret namalowany przez Majusie. 


Cudowne chwile !

Tak się akurat złożyło, że w tym roku Dzień Mamy zbiegł się z Bożym Ciałem, 


pogoda słoneczna, 



więc procesja się udała, później lody i spacer...


środa, 25 maja 2016

FRAGOLINOWY DZIEŃ DZIECKA

W tym roku 22 maja Akademia Cheerleaderek Fragolin jako pierwsza zapoczątkowała u nas obchody Dnia Dziecka. 


Pani trener zabrała wszystkie dziewczynki do fikolandu. Były dwie godziny szalonej zabawy jak to w takich miejscach :-) Maja wyszła bardzo zadowolona, z pomalowaną buźką, zrobiła dwie kokardki ozdobione cekinami i innymi kolorowymi kamyczkami oraz piękną laurkę na której było napisane " Dla Mamy". 


A ja z Wiką w tym czasie wybrałam się na kawę i deser lodowy, także też było bardzo przyjemnie.

sobota, 21 maja 2016

NA SPACERZE

Dzisiaj był bardzo ładny dzień, postanowiłyśmy wykorzystać go na spacer. Na początek jak to zwykle wybrałyśmy się do Przemka, zapaliłyśmy znicz i poszłyśmy dalej, tym razem...wiadomo do McDonalda na lody, ale wcześniej minęłyśmy pomnik Jana Pawła II, który znajduje się niedaleko cmentarza.


Po lodach, kawie 


i krótkim odpoczynku dziewczynki wymyśliły, żebyśmy poszły do parku. Jak dla mnie był to świetny wybór,


one wyszalały się na całego, a ja odpoczęłam na ławeczce.




Dalej dotarłyśmy na krośnieński rynek


widać, że zbliża się lato, dużo spacerujących ludzi, ogródki przy restauracjach otwarte, a poza tym od czwartku trwają krośnieńskie juwenalia.


 Trochę zgłodniałyśmy, więc jakoś tak wyszło, że dalej podtrzymałyśmy nasze ostatnie dni włoskie była pizza i spaghetti.



I nie uwierzycie, te dwa małe łobuzy w drodze powrotnej kolejny raz namówiły mnie na lody ;-)


Ale co tam, po czterech godzinach marszu na pewno zostały one spalone :-)









czwartek, 19 maja 2016

WŁOSKI DZIEŃ

Wiki w szkole uczestniczy w kółku przyrodniczym. Bardzo fajne zajęcia, na których oprócz wiedzy teoretycznej, dzieci mają też okazję wykazać się wiedzą praktyczną. Dzisiaj odbył się tzw. dzień włoski. Miał on polegać na przygotowaniu i przyniesieniu na zajęcia włoskich potraw. Wiki razem ze swoją przyjaciółką Weroniką postanowiły zrobić jedną z najpopularniejszych przekąsek w kuchni włoskiej, czyli kanapeczki bruschetta, deser Tiramisu



 i do popicia własnoręcznie robioną lemoniadę. 


Dziewczynki razem z Tomkiem pojechały na zakupy, po czym z wielkim zapałem wparowały mi do kuchni :-)


 i chociaż wielkie gotowanie trwało do 21.30 


to muszę przyznać, że tiramisu i lemoniada były wyśmienite. 


Kanapeczek niestety nie było mi dane spróbować, bo robiły je na świeżo na zajęciach, ale z opowiadania wiem, że zniknęły w ekspresowym tempie. Jedynym małym minusem było to, że kucharki już nie miały siły za sobą posprzątać...więc wiadomo kogo "kopnął " ten zaszczyt  ;-)

wtorek, 17 maja 2016

" FELICITA " - AL BANO I ROMINA POWER

To właśnie na ich koncercie spędziłam z Tomkiem, Sebastianem i Eweliną ostatni, niedzielny wieczór w Tauron Arenie w Krakowie.


Było wspaniale. Zabrzmiały takie przeboje jak: " Felicita ", " Sempre sempre ", Liberta Scharzan " i wiele innych. Artystom towarzyszyła niesamowita Orkiestra Obligato. Z kolei prze koncertem na scenie pojawili się tenor Leszek Świdziński oraz aktorka i piosenkarka Monika Węgiel. To był jedyny występ włoskiego duetu w Polsce. Mimo upływu lat artyści mają nadal niesamowite głosy i dzięki nim spędziliśmy trzy niezapomniane godziny.


niedziela, 8 maja 2016

LENIWA NIEDZIELA

Rzadko jest tak, że naszą niedzielę można nazwać leniwą, a dzisiaj taka właśnie ona była. Spaliśmy do późna, zjedliśmy śniadanie, zrobiliśmy wspólnie obiad...i dopiero wtedy stwierdziliśmy, że jest zbyt leniwie, dlatego postanowiliśmy na początku iść na spacer, który ostatecznie skończył się Majeczki nauką jazdy na rowerze. Jednak najpierw musieliśmy ten rower trochę "odkurzyć" czyli mycie, pompowanie opon itp. Pogoda się trochę z nami drażniła. Gdy wychodziliśmy z domu mocno świeciło słońce, a już pięć minut później kropił deszcz, ale ostatecznie trochę Maja poćwiczyła, Tomek pobiegał, a ja z Wiki pospacerowałyśmy.


wtorek, 3 maja 2016

SPACER PO ŻYWCU

Czas tak szybko płynie, właśnie skończyła się nasza majowa wycieczka, na pożegnanie udaliśmy się do centrum miasta Żywca. Wchodząc na starówkę pierwszym miejscem do którego musieliśmy wejść był sklepik z pamiątkami, nie było szans, żeby dziewczynki nam to darowały.


Dalej przeszliśmy się po starówce, trafiliśmy akurat na defiladę z okazji Konstytucji III Maja.




Starówka jakoś specjalnie nas nie zaskoczyła i być może takie by było nasze wrażenie o Żywcu gdyby nie Zamek w Żywcu.
Wchodząc na jego teren znaleźliśmy się w innym świecie.


Pospacerowaliśmy po pięknym parku z mostkami,


kaskadami wodnymi, białymi łabędziami.



Był też domek chiński,



i fontanna, której dziewczynki zostawiły swoje życzenia.


Mam nadzieję, że jednym z nich była chęć powrotu nad jezioro żywieckie, bo być może się to spełni :-)


poniedziałek, 2 maja 2016

WESOŁE MIASTECZKO

Dzisiaj mięliśmy w planie odwiedzić kilka kolejnych miejsc z okolic Żywca. Jednak pochłonęła nas tylko jedna, a mianowicie Wesołe Miasteczko w Chorzowie. Tak wiem...to nie są okolice Żywca, ale jest ono stosunkowo niedaleko, a dziewczynki aż podskakiwały z radości jak usłyszały, że możemy się tam wybrać. 


No i co tu dużo pisać dzieciaki przeszczęśliwe, a my...no cóż bawiliśmy się jak nastolatki. 


Dla nas była to taka trochę podróż sentymentalna, dużo atrakcji pamiętam jeszcze z dzieciństwa, ale doszły też nowe, które nie jeden raz wywołały uśmiechy na naszych twarzach. 


Spędziliśmy tam 5 godzin i dziewczynkom dalej było mało. Zaliczyliśmy z Tomkiem kilka tych najbardziej ekstremalnych atrakcji np. kolejkę rollercoaster, która ma niesamowitą prędkość i jedzie do góry nogami, ręce aż mnie bolały ze ściskania metalowych rurek, a jak zeszłam to nogi miałam jak z waty.


Oprócz tego była karuzela łańcuchowa, 


samochodziki, 


kręcące się filiżanki,


diabelski młyn, 


helikopterki, słoniki, super-ześlizg, mix-machine, wielkie samoloty 


i wiele, wiele innych. Zabawa pochłonęła nas tak bardzo, że nawet nie zorientowaliśmy się jak była już 18...więc nic już więcej nie udało się zobaczyć, wracając wstąpiliśmy tylko na kolację 


do góralsko-śląskiej karczmy.