niedziela, 29 marca 2015

ŚWIĘTA TUŻ, TUŻ...

Wy też już to czujecie ? Dzisiaj było pięknie i słonecznie, tak wiosennie, a w taki dzień to już bardzo czuć Święta. Po głowie chodzi mi jeszcze kilka rzeczy, które muszę zrobić przed Świętami, chociaż może lepiej to sobie odpuścić, zwolnić i nie przejmować się głupotami, a może posłuchać księdza, który dzisiaj na spowiedzi powiedział mi że nie są najważniejsze przed Świętami czyste okna czy idealnie wyprasowany obrus, ważne żeby być razem, powiedział, żebym kupiła butelkę wina i przyjemnie spędziła wieczór z mężem ;-) Tomek spowiadał się zaraz po mnie, więc jemu też to zaproponował :-)  Poświęciliśmy Palmę Wielkanocną, którą później jak co roku zanieśliśmy na grób mojego brata.


Kupiliśmy też żonkile, z których dochód przekazany jest na hospicjum.
A teraz pokaże Wam cudny prezent , który dziewczynki dostały dzisiaj od babci Basi, to własnoręcznie zrobione serwetki do koszyków wielkanocnych. Pięknie wyglądają :-)


No i jeszcze zdjęcia z wczorajszych urodzin Emilki, czyli kuzynki Wiki i Majeczki.
Jak to przy każdej takiej okazji kuzynki szalały i świetnie się bawiły przez dobrych kilka godzin.



Jeszcze raz spełnienia marzeń Emilko :-)


środa, 25 marca 2015

PIERWSZA WYCIECZKA

Przy okazji pierwszych słonecznych promieni, postanowiliśmy wybrać się na pierwszą w tym roku pieszą wycieczkę.


Pojechaliśmy do Krynicy Zdroju i tam spacerkiem ruszyliśmy w kierunku Góry Parkowej. Jest to szczyt o wysokości 741 m n.p.m ( czyli dość niski, ale na początek wystarczy ) znajdujący się w samym środku Krynicy, nad Deptakiem.


Na szczyt można też wjechać i zjechać kolejką linową - my oczywiście nie skorzystaliśmy :-), ale dzięki temu mijaliśmy bardzo urokliwe miejsca tj. Łabędzi Staw, Polanę Michasiową 


czy Leśne Sanktuarium Maryjne z figurą Najświętszej Maryi Panny.


Spotkaliśmy też żabiego księcia, 


małą wiewiórkę, która przebiegła nam drogę i odpoczęliśmy w górskiej wiacie ( nawet nie wiecie jak nam tego brakowało ).


Z kolei na szczycie Góry Parkowej czekała na nas niespodzianka, czyli tzw. " Rajskie ślizgawki " - wysoka wieża z której można zjechać rynnami.





Pogoda była idealna, dzięki czemu mogliśmy podziwiać panoramę Beskidu Sądeckiego i Beskidu Niskiego.
Oficjalnie sezon na wycieczki uważam za rozpoczęty :-)


poniedziałek, 23 marca 2015

SZCZĘŚCIARA

Zastanawialiście się kiedyś co czyni Was szczęściarzami? Bo tak naprawdę każdy z nas ma jakieś powody do tego by nazwać się szczęściarzem.
Ja uważam, że je mam i to nawet nie jedno, ale wiele...
W ostatni piątek czyli 20 marca obchodziłam swoje kolejne urodziny, a nie wiem czy wiecie właśnie ten dzień jest uznawany za Międzynarodowy Dzień Szczęścia :-) 
W dzień moich urodzin, pojawiło się też na niebie niecodzienne zjawisko, czyli częściowe zaćmienie Słońca, które wszyscy obserwowaliśmy, akurat w moje urodziny...szczęście, prawda ?
Cały dzień był dla mnie niezwykle udany, pełen uśmiechu i życzeń :-)
Jednak największym moim szczęściem jest zdrowie, rodzina i miłość.
Kolejny raz mój mąż i moje dzieci udowodnili, 


że jestem dla nich ważna, 



że wiedzą co sprawia mi przyjemność i że poświęcają czas żeby mi tą przyjemność przygotować, że bardzo się kochamy i tworzymy fajną, nierozłączną rodzinkę.
Jeszcze raz moja trójeczko dziękuję za niezapomniany wieczór :-*


środa, 18 marca 2015

PRZEPROWADZKA

Majusiowe rozmowy

-Mamuś ja to nie rozumie dlaczego my nie możemy przeprowadzić się do domku z ogródkiem. Moje koleżanki, które mają swoje domki , to mają prawdziwe zwierzątka, więc mogłabym mieć wtedy pieska, albo kotka.
-Majeczko, żeby mieć domek, to potrzeba dużo pieniążków.
-Mamuś to ja mam inny pomysł, przeprowadźmy się do domku na działkę, no tam to mi już chyba kupisz zwierzątko?
-Hmm...no powiem Ci Majeczko, że dość oryginalny pomysł...pomyślimy ;-) ale na razie zjedz kolację.
-No dobra, dobra, ale możesz się troszkę przesunąć, bo ja potrzebuję więcej przestrzeni.


sobota, 14 marca 2015

RÓŻNOŚCI...

Właśnie sobie uświadomiłam, że już ponad pół miesiąca nic nie pisałam. Dni tak szybko mijają. Co u nas... Maja dużo ćwiczy i coraz lepiej pływa, z czego jest bardzo dumna, w przedszkolu mocno walczyła o to, żeby być " dyżurną od widelców i łyżek ", może nie wiecie ale to bardzo ważna funkcja :-) mieliśmy z tego niezły ubaw, ale po dwóch tygodniach starań w końcu się udało i od poniedziałku nasza syrenka będzie wykonywać to poważne zadanie, przy którym trzeba być bardzo skupionym...no nie ma żartów ;-)
Wiki postanowiła, że zostanie wolontariuszką i już od trzech dni męczy mnie, żebym podpisała jej zgodę, cóż pewnie trzeba będzie się zgodzić, ale o tym w innej notce.
A co u naszej dwójki, właściwie to po staremu, no może z nowości to tylko to, że przy okazji Dnia Kobiet postanowiłam przypomnieć sobie jak to jest być kobietą, bo ostatnio całkowicie poświęciłam się byciu mamą.
Z tej okazji dostałam od męża szpilki i kilka innych typowo kobiecych części garderoby :-) i wiecie co działa, czuje się w nich świetnie, samopoczucie zdecydowanie mi się poprawiło, zauważyłam tylko jedną dziwną "rzecz" mój mąż zrobił się jakiś taki...hmm...zazdrosny...