wtorek, 24 lutego 2015

DWIE UMIEJĘTNOŚCI

Wczoraj było bardzo ważne wydarzenie. Jak co poniedziałek wybraliśmy się wspólnie na basen. Majeczka już jakiś czas ma wówczas zajęcia pływania. Jednak do tej pory nie odważyła się pływać w głębokim basenie bez specjalnej deski.
Wczoraj nastąpił przełom, Majeczka nie dość że bez żadnej pomocy wskoczyła do najgłębszej wody, to jeszcze zaczęła samodzielnie płynąć na brzuchu strzałką, później skacząc jeszcze raz Pan instruktor poprosił żeby przekręciła się na plecy , Majeczka wykonała wszystkie polecenia i  przepłynęła całą długość głębokiego basenu.
Wyszła z wody bardzo dumna, a my biliśmy jej brawo. Przybiegła do mnie i mówi, mamuś wiesz czemu się odważyłam, były trzy powody. Po pierwsze pomyślałam, że jakbym nie mogła wypłynąć to Pan by mnie wyciągnął. Po drugie - powiedziałam sobie że sama sobie poradzę. Po trzecie widzisz tego Pana ( wskazała nieznanego mi mężczyznę siedzącego na ławce ) ja się go boję :-)
Nie mam pojęcia kto to był, ale śmialiśmy się z Tomkiem, ze nam pomógł ;-)
Później ciężko ją było wyciągnąć z wody cały czas chciała być w głębokim basenie i pływać, nawet jak już lekcja się skończyła, a ona nie miała siły machać nóżkami, to i tak nie chciała zrezygnować :-)
Więc takie zdjęcia 


z rękawkami będą już tylko wspomnieniem z wakacji :-)
Dzisiaj z kolei przybiegła do mnie z prośbą, żebym nauczyła wiązać ją sznurówki, tu poszło dużo łatwiej, bo po 10 minut robiła już to bardzo dobrze.
To mamy dwie nowe umiejętności w dwa dni :-)

wtorek, 17 lutego 2015

ŚWIEŻY ODDECH

Majusiowe rozmowy

Mamo dlaczego ten policjant każe tacie dmuchać w to?
Majeczko to jest takie specjalne urządzenie, które sprawdza czy kierowca może prowadzić samochód.
Hmm... a myślisz, że ja bym dostała mandat jakbym w to dmuchała?
Ale za co?
No przecież przed chwilą zjadłam na obiad dużo pietruszki, to jak...myślisz, ze by mi dali mandat za nieświeży oddech?
Majeczko, ale to jest alkomat, takie urządzenie, które sprawdza czy kierowca nie pił przed podróżą alkoholu.
Aaa...to spoko, w takim razie nie dali by mi mandatu, bo ja alkoholu nie lubię.


niedziela, 15 lutego 2015

WALENTYNKOWE SERDUSZKA

 Walentynki minęły, mam nadzieje,że spędziliście je przyjemnie.


My przede wszystkim obdarowaliśmy się wspólnie spędzonym  czasem, co jest dla mnie najważniejsze,


dostałam też dużego czerwonego lizaka w kształcie serca,


przytulasy i buziaki


a wieczorem kolację w restauracji Sushi


Wspaniały dzień, zastanawiam się dlaczego niektórzy ludzie go nie lubią, ja wiem o miłość powinno się dbać codziennie, ale nie rozumie dlaczego 14 lutego nie można podkreślić tego, że się kogoś kocha.









piątek, 13 lutego 2015

TEATR CIENI

Wiki z Majeczką miały ostatnio bardzo ciekawe zajęcie.
Wspólnie wymyślały spektakl do teatru cieni, który przygotowała Pani z zajęć plastycznych.



Na początku dziewczynki zrobiły kukiełki z kolorowego papieru, później Wiki samodzielnie wymyśliła treść baśni, a następnie uczyła Majeczkę wszystko pokazywać.
Baśń opowiadała o księżniczce, która nie potrafiła dogadywać się z ludźmi, za to ze zwierzętami rozumiała się doskonale.


Ostatecznie spotkała ona złotą rybkę, która spełniła jej życzenie, na zawsze zamieniając księżniczkę w pięknego łabędzia. 
Przedstawienie wyszło im naprawdę fajnie, a ponieważ oglądali je wszyscy rodzice dzieciaków z zajęć, to dostały wielkie brawa :-)

środa, 11 lutego 2015

RODZINNE WALENTYNKI

Nie wiem jak wy, ale my już od dziś świętujemy Walentynki. Na początek rodzinnie


Wybraliśmy się do restauracji " Posmakuj Krosno ", gdzie zostały zorganizowane rodzinne walentynki.
Świetna impreza, dzięki której wspólnie z dziećmi można było świętować dzień miłości.
Zaczęliśmy od robienia pizzy. Każda rodzinka dostała ciasto, sos pomidorowy, ser, kukurydzę, ananasy, bazylię itp. i powstały samodzielnie wykonane serduszkowe pizze



Wypełnienie według uznania, Wiki chciała dużo sosu pomidorowego, Tomek ciągle dokładał sera, a ja ananasy


i tak powstały nasze walentynkowe smakołyki, później do pieca...


a na koniec wspólne zajadanie :-)




No i jeszcze było przygotowywanie walentynkowych karteczek



Wszystko w myśl zasady : 
" Miłość nie mieszka w słodyczach, 
zabawkach, ani w prezentach, które
dajesz swojemu dziecku,
lecz w udzielonym zainteresowaniu, rozmowach
i wspólnie spędzonych chwilach".



wtorek, 10 lutego 2015

PÓŁMETEK

Jesteśmy już za półmetkiem ferii. Kolejny raz wzbogaciliśmy się o nowe doświadczenia i dobrą zabawę. Tym razem dziewczynki szalały ze swoimi kuzynkami Nadią i Martynką. Co było ciekawego, a np. film " Pingwiny z Madagaskaru ", 



opinie podzielone, dzieciakom się podobało, tatusiowie - rozczarowani, a mamusie się nie wypowiadają, bo w tym czasie po galerii handlowej buszowały ;-) Później spacerkiem wybraliśmy się na krakowski rynek, nie powiem trochę przemarzliśmy, ale wszystko zrekompensował pokaz w fabryce Ciuciu, gdzie dziewczynki przyglądały się jak robione są cukierki, no i degustacja jeszcze ciepłych smakołyków..mmm...pycha, na koniec każda jeszcze zakupiła sobie coś na drogę :-)



Niedziele kolejny raz zaczęliśmy szaleństwami na śniegu, tylko tym razem oczywiście w powiększonym składzie i tak dziewczynki wolały wspinaczki na kolanach, turlanie się po śniegu z górki itp. 





co trochę rozzłościło tatusiów, którzy nie mogli sobie wytłumaczyć faktu, że dzieci nie bardzo zainteresowane są sankami, 





przecież oni w ich wieku z tych sanek nie schodzili, ale cóż pokolenie, pokoleniu nierówne, no ale jakby nie było uśmiech i radość była, chociaż po swojemu, a my siedzieliśmy na tych sankach, patrzyliśmy na ich zabawę i wspominaliśmy nasze dzieciństwo.
Wieczorem atrakcją był park wodny, 



tam poszaleliśmy już wszyscy, po czym wróciliśmy wykończeni do domu.
Wczoraj przed powrotem zatrzymaliśmy się jeszcze w fikolandzie 



i w galerii na lodowych pucharach, gdzie przy okazji okazało się, ze w mojej starszej córci budzi się zakupowa mania.
Zaczęła jak nigdy buszować po sklepach i wybierać sobie ciuchy, sama wybrała sobie bluzę, sukienkę i bluzkę, ponieważ taki komplet trochę kosztował, powiedziałam, że niestety nie kupimy jej wszystkiego i z czegoś musi zrezygnować i tu największe zaskoczenie, Wiki postanowiła że za to co nie może dostać od nas zapłaci sobie sama swoimi pieniędzmi...pierwszy raz się zdarzyło żeby aż tak zależało jej na ciuchach..hmm chyba rośnie mi nastolatka, co to będzie później ;-)


wtorek, 3 lutego 2015

NARESZCIE FERIE :-)

 W końcu i nasza Wiki doczekała się ferii, ale była szczęśliwa.
Pasowałoby coś dziecku wymyślić na ten wolny czas, ale niestety dłuższy wyjazd nie wchodzi w grę, bo u mnie w tym okresie ciężko z urlopem w pracy. Może krótki wypad na weekend...ale to się jeszcze okaże. Na razie staramy się małymi kroczkami tak organizować czas, żeby nie było tak do końca nudno.
To tak na początek tata zaproponował dziewczynkom składanie i malowanie farbami samolotów...hmm mi średnio, ale o dziwo córciom pomysł się spodobał, zeszło im jakieś 2 godziny, ale samoloty są :-)




Z kolei wieczorem pojechaliśmy pograć w kręgle.


Niedziele postanowiłyśmy zacząć od szaleństw na śniegu, 


rezultat to, kraksa na górce, przycięta noga i wygięty palec,


no i jeszcze dwa mini ludziki śniegowe :-)


A wieczorem pojechałyśmy do teatru na spektakl rodzinny pt. "Królowa Śniegu".
Świetne przedstawienie, które ukazuje dzieciom skąd się wzięło na świecie zło, czy jest go na Ziemi więcej niż dobra i czy można go pokonać.




Na razie tyle, ale jeszcze coś wymyślimy, żeby miała Wiki co po tych feriach wspominać :-)