sobota, 31 stycznia 2015

UCIĄŻLIWA...ALE PIĘKNA

" Zima trudna...zima ziębi...zima gnębi...zima mrozi...zima grozi ",
to wszystko prawda, ale nie można też nie zgodzić ze stwierdzeniem, że zima jest piękna. Dzisiaj rano wstałam do pracy, podeszłam do okna, a tam cały "świat " zasypany, na drzewach kilkunasto-centymetrowe poduchy śniegu, samochód ledwo znalazłam na parkingu, już nie wspomnę o tym jak ciężko było dojechać do pracy i to jest właśnie ta "zima trudna".
A teraz zima piękna, mamo, tato, Ada wiem, że macie około 20 stopni ciepła i zazdroszczę Wam :-) ale sami powiedzcie czy nie tęsknicie chociaż trochę za takimi widokami :-)




Zaspy ogromne, śniegu pełno, wybraliśmy się więc na cmentarz odśnieżyć grób mojego brata.
Na początek trzeba było odsypać samochód, 



ale jak to przeważnie u nas bywa kończy się wygłupami, dziewczynki z Tomkiem urządzili sobie śnieżną bitwę.




No, ale u brata też porządek został zrobiony




A w karmniku dzisiaj dużo więcej chleba, żeby ptaszki głodne nie były



bo chociaż zimno, to my bardzo ciepłe serducha mamy :-)



środa, 28 stycznia 2015

TĘSKNIMY...

Dzisiaj mija tydzień jak nasza babcia Basia poleciała do Egiptu, do mojej siostry.
Prawda jest taka , że bardzo za nią tęsknimy i nie chodzi mi o to, że było łatwiej, bo faktycznie było dużo łatwiej, czy z wybraniem z przedszkola, teraz Majeczka musi dość długo czekać na nas w przedszkolu, czy z obiadami dla Wiki, która zawsze po szkole szła do babci, a teraz ja codziennie wstaje o 5.30 żeby Wikuli przygotować świeży obiad, ale nie , to nie to...cała moja rodzina tęskni za nią, nie za tym co robi, ale za tym kim jest. Nie ma dnia, żeby dziewczynki nie mówiły o babci, jesteśmy np. w sklepie, a Wiki : mamo kupmy te ciastka, bo babcia je bardzo lubi jak wróci to będzie miała do kawy, albo słowa Majeczki : mamo myślisz, że jak będę duża to babcia Basia będzie mnie odwiedzać ?
Uwielbiam patrzeć na tą więź, która łączy moje dzieci, z moją mamą. Ja nigdy nie miałam takiej babci z prawdziwego zdarzenia, na którą zawsze mogłam liczyć. One mają i wiem, że kiedyś jak dorosną, to odwdzięczą się jej za tą miłość i poświęcenie. Bo właśnie tak wygląda życie , na miłość wnuków, dzieci czy jakąkolwiek inną trzeba sobie zapracować, nie wystarczy tylko z nazwiska czy nazwy być babcią, dziadziem, mamą czy tatą i wymagać ...ale trzeba dbać o to co się nazywa rodzinnym ciepłem, być w ważnych momentach życia, wspierać i pomagać. Czasem ludzie się dziwią : "takie mam te wnuki, nie potrafią mnie nawet odwiedzić ", a czy ta osoba zastanowiła się chociaż przez chwilę dlaczego tak jest...czy chociaż przez chwilę szukała winy w sobie, w tym jaka była gdy wnuki były jeszcze małe...czy wtedy okazywała im swoje zainteresowanie...
Moja mama ma czworo wnucząt, nigdy nie zauważyłam, żeby w jakikolwiek sposób wyróżniała któreś z nich i to jest dla mnie wspaniałe, kocha je wszystkie tak samo.


piątek, 23 stycznia 2015

KARNAWAŁOWE SZALEŃSTWO

Pierwsze zdanie jakie usłyszałam o zabawie karnawałowej to : mamo, mogłybyśmy upiec jakieś ciastka? prawda?na zabawę karnawałową. Zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, to pytanie zamieniło się w stwierdzenie : bo ja się już zgłosiłam, że upieczemy.
No cóż...w końcu poszłyśmy na tą zabawę, oczywiście jak Majeczka usłyszała to w momencie miała przygotowany strój.
Ostatecznie poszłam do szkoły z aniołkiem i królową Elzą, a ponieważ byłam jedną z trzech mam które przyszły, to przy okazji "wkopałam" się w nakrycie stolików, rozłożenie ciastek, serwetek, napojów itp.


Dziewczynki szalały na całego na sali pełnej balonów, serpentyn i innych ozdób, wszystko by było świetnie gdyby nie to, że było tam strasznie duszno, chociaż dzieciaki nie wyglądały jakby im to przeszkadzało.
Mój kochany juniorek bez trudu wkomponował się w grupę 10-cio latków, a nawet znalazła sobie adoratora ;-) przybiegła do mnie i mówi oburzona : mamo kolega Wiki powiedział, że ja będę jego narzeczoną, no idź mu powiedz, żeby tak nie mówił :-)


Cała imprezka trwała 2 godziny, nawet tata się jeszcze załapał, dziewczynki wróciły wymęczone, ale widać było, że bardzo zadowolone.

sobota, 17 stycznia 2015

KOLOROWA PINIATA

Pisałam ostatnio, że będzie relacja z urodzin, to w takim razie tak króciutko.
Jak to zwykle na dziecięcych urodzinkach było bardzo wesoło i głośno.
Majeczka zaprosiła 6 koleżanek i 2 kolegów.
Wszyscy potwierdzili, że będą, niestety w dzień urodzin zadzwoniła mama jednego z kolegów z informacją, że maluszek się rozchorował, więc ostatecznie było z Wiki i Mają 9 osób.



Przez 2,5 godziny dzieciaki szalały w fikolandzie na całego.


 Były dwie główne atrakcje. 
Pierwsza to oczywiście tort, szampan i potrójne STO LAT


Druga to kolorowa piniata. Majeczka jak tylko się dowiedziała, że będzie mieć urodziny dla koleżanek i kolegów o nic tak nie prosiła jak o tą piniatę. Oczywiście kolejny raz amerykańskie bajki robią robotę :-) ja tak średnio na to patrzyłam, tym bardziej, że wydawała mi się za droga, ale wystarczyło jedno spojrzenie wielkimi, maślanymi, proszącymi oczkami na tatę i piniata została zamówiona.
Cóż muszę przyznać, że sprawiła im ogromną frajdę :-)





Trudno było ją trafić i rozbić, ale w końcu wspólnymi siłami się udało i wtedy posypały się balony, czekoladki i serpentyna.


Zabawa udana :-)

środa, 14 stycznia 2015

6-TE URODZINY

Dzisiaj jest tak ważny dzień, że nie sposób było nie napisać parę słów.
Dokładnie 6 lat temu urodziła się ta słodka, mała, wrażliwa i zawsze uśmiechnięta dziewczynka.


Powoli przygotowujemy się do kolejnej imprezki,relacja z zabawy już za parę dni.
Dzisiaj nie mogło obejść się bez śpiewania STO LAT, szampana i mini torcika, którym zaskoczyła wszystkich babcia Basia


STO LAT MÓJ KOCHANY ANIOŁKU :-)




sobota, 10 stycznia 2015

10 - TE URODZINY

Styczeń to u nas bardzo imprezowy miesiąc, dzięki temu, że obie nasze córcie to zimowe księżniczki z krainy lodu :-).
5 stycznia Wikusia skończyła 10 lat. 


Cały czas nie mogę uwierzyć w to, że mam już w domu taką dużą panienkę, jeszcze rok i będzie nastolatką. 
W poniedziałek kupiliśmy maleńką babeczkę, która symbolizowała tort, Wiki poszła do szkoły, a gdy wróciła, najpierw się jej schowaliśmy , a później wyskoczyliśmy z ukrycia z głośnym STO LAT, żebyście widzieli jej minę, była przeszczęśliwa :-)


Z kolei dzisiaj odbyła się impreza dla kolegów i koleżanek.
Goście dopisali, przyszli wszyscy zaproszeni, na początku dzieciaki grały w kręgle,


później zabawa przeniosła się do domu, było śpiewanie, tort wskazujący godzinę o której urodziła się Wiki



szampan, gry, zabawa w chowanego, bitwa na poduszki itp.




Powiem tak, było gorąco, bo opanować 10-cio osobową grupę 10-cio latków plus juniorek, czyli Majeczka, która tak została nazwana, to nie lada wyzwanie.
Jednak daliśmy z Tomkiem radę i myślę, że imprezę można zaliczyć do bardzo udanych, przynajmniej solenizantka kilka razy przed zaśnięciem powiedziała nam, że było super :-)
Na pożegnanie każdy gość otrzymał od Wiki mały upominek.




niedziela, 4 stycznia 2015

PRZEDSTAWIAM OLAFA...TROCHĘ BRAKUJE MU CIEPŁA ;-)

Wszyscy piszecie, że macie mało śniegu, a u nas dzisiaj znowu sypało i podobno ma go być więcej i więcej :-)
Super, była więc powtórka z saneczkowania, tylko tym razem z wujkiem i kuzynką Emilką.
W zimowych planach były jeszcze narty, orzełek na śniegu i bałwanek Olaf.
Pokaże Wam co z tego wyszło, to tak narty muszą jeszcze poczekać na swoją kolejkę, ale orzełek zaliczony :-)



Olaf stoi piękny i uśmiechnięty




Trochę brakowało mu ciepła, dlatego dziewczynki go przytulały :-)


Była też powtórka z saneczkowego szaleństwa





Na koniec dowód na to, że tatusiowie zawsze się bawią najlepiej na takich wypadach ;-)






piątek, 2 stycznia 2015

ZIMOWO - SPORTOWO

W drugi dzień Świąt chyba w całym kraju zaczął prószyć śnieg. Fajny prezent dla wszystkich. Niestety teraz jest go już coraz mniej. Szkoda, bo akurat mamy jeszcze trochę wolnego to moglibyśmy poszaleć, jakiegoś bałwanka Olafa ulepić :-) albo orzełki na śniegu porobić, czy jak kto woli aniołki. Mimo wszystko próbujemy korzystać, 


wczoraj wzięliśmy sanki i zaliczyliśmy kilka górek, 


nawet zderzenie z drzewem było :-)


Majka zamiast się trzymać sanek, to trzymała Tutosława .





Z kolei dzisiaj rano wybraliśmy się na lodowisko, 


tam to dopiero były wywrotki, 


Majka miała na początku pingwinka-pomocnika, 


ale pod koniec już świetnie trzymała równowagę. Większy strach w oczach miała Wiki, 


która zawsze jest bardziej ostrożna, ale powiedziała, że było fajnie i jeszcze chce pójść :-)


Jak będzie jeszcze okazja, to następne będą narty, a co :-)
Jak zimowo, to zimowo.