piątek, 28 listopada 2014

ANDRZEJKI

Zawsze robimy sobie andrzejki w domu, jednak w tym roku postanowiliśmy wybrać się na wróżby zorganizowane przez Koło Towarzystwa Przyjaciół Dzieci pod nazwą "Dziecko w Krośnie ".
Przez dwie godziny były tańce, 


zabawy, 


wróżby,







malowanie twarzy, 


konkursy



Na koniec zdobiłyśmy konkursową dynię


Andrzejki były bardzo udane, wróciłyśmy do domu "padnięte" i niesamowicie głodne :-)

poniedziałek, 24 listopada 2014

" DUŻO BYM DAŁ BY PRZEŻYĆ TO ZNÓW "

W niedzielę wybraliśmy się na spektakl Teatru Śląskiego pt." Skazany na Bluesa".
Muszę przyznać, że byliśmy pod ogromnym wrażeniem.
Razem z Tomkiem uwielbiamy piosenki DŻEMU, ale wierzcie mi, że aktorzy na scenie przeszli samych siebie. Wspaniałe wspomnienie o wielkim muzyku. Zespół grał na żywo, odtwórcą głównej roli był Maciej Lipina, który w niesamowity sposób przedstawił życie słynnego Ryśka Riedela.
Nieśmiertelne piosenki : List do M, Sen o Wiktorii, Czerwony jak cegła, W życiu piękne są tylko chwile i inne, a także nieśmiertelne cytaty: "najgorzej w życiu to samotnym być", "przestałem marzyć, jak człowiek nie marzy, umiera", " mama powiedziała mi, że każdy ma swojego anioła, że każdy ma i będzie go miał".
Ta muzyka jest nieprzemijająca, na koniec spektaklu popłynęły mi łzy, a aktorzy otrzymali owacje na stojąco.

Na koniec parę zdjęć zapożyczonych z profilu naszego Centrum Kultury ( jak to na spektaklach nie można było robić prywatnych zdjęć )




Jeżeli lubicie DŻEM i kiedykolwiek będziecie mieli okazję obejrzeć ten spektakl teatralny to ja serdecznie polecam.

sobota, 22 listopada 2014

KOCHANY PANIE MIKOŁAJU...

Czy  Święty Mikołaj istnieje ?
Oczywiście, że tak i mam nadzieje, że wszyscy rodzice dbają o to, żeby ich dzieci jak najdłużej wierzyły w tą magiczną postać.
Niby zwykły staruszek w czerwonym kubraczku, powożący zaprzęgiem reniferów, a jednak ktoś bardzo wyjątkowy.
To takie przyjemne patrzeć na dziecięcą buźkę, która zagląda do okna i której marzy się, że może akurat w tym roku uda się zobaczyć Św. Mikołaja. U nas dzisiaj dziewczynki rysowały i pisały swoje listy, 



teraz leżą sobie one na parapecie i jak co roku przygotowały też mały poczęstunek, czyli filiżanka mleka i trochę słodkości na talerzyku, a Majeczka przed chwilą przybiegła do mnie i mówi : mamo musisz już iść spać, bo jak cię Mikołaj przez okno zobaczy to nie wejdzie i nie zabierze listów.


Parę dni temu przyszła z przedszkola i z przejęciem opowiadała, że są takie biedne dzieci do których Mikołaj nie przychodzi, a Pani powiedziała, że można coś tym dzieciom podarować od siebie.
Majeczka poprosiła żebym kupiła tym dzieciom misia, a ona go zaniesie. Pojechałyśmy więc do sklepu i kupiłyśmy dwa misie, które szczęśliwa zaniosła do przedszkola.


Nasza mała dziewczynka jest bardzo chętna do pomocy, więc wymyśliłam, że w jeszcze jeden sposób możemy zostać pomocnikami Mikołaja, ale o tym w innym poście.

czwartek, 20 listopada 2014

KSIĄŻKI KTÓRE UCZĄ

Jakiś czas temu pisałam o bardzo fajnej lekturze do klasy trzeciej pt."Piątka z Zakątka ", którą przerabiała Wiki. Od tamtej pory przeczytała już dwie następne i teraz czwarta czeka w kolejce, bo w naszej podstawówce jest taki system, że na jeden miesiąc przypada jedna lektura. Wracając jednak do tematu muszę Wam napisać, że jestem tymi lekturami zachwycona. Nie mogę powiedzieć, że kiedyś przerabiane książki były złe, ale w tej chwili naprawdę uczą i to uczą tego z czym się nasze dzieci spotykają na co dzień. 
Przykładowo w październiku Wiki przerabiała lekturę Elżbiety Zubrzyckiej pt. "Słup soli ". Uczy ona jak pojedyncze dziecko może przeciwstawić się szkolnemu dręczycielowi, bo przecież dręczenie dzieci przez dzieci staję się coraz powszechniejszym zjawiskiem w szkole.
W tym miesiącu Wiki przeczytała książkę pt. " Jesień liścia Jasia " Leo Buscaglia czyli lektura w której pojawia się temat śmierci i umierania. Każde dziecko w końcu zetknie się ze śmiercią bliskich osób. Tutaj Leo Buscaglia znakomicie wyjaśnia dzieciom temat życia, przemijania i śmierci.
Sprawdziłam temat książki na grudzień i myślę, że będzie równie ciekawa. Napisana przez Monikę Krajewską  lektura pt. " Mój młodszy brat " opowiada o dziewczynce Zuzannie, której młodszy brat ma zespół Downa, cytuje " kolega Zuzanny nazwał go debilem, co Zuzannę zmartwiło i rozzłościło, bo Zuzanna kocha swojego młodszego brata, choć nie jest taki jak wszyscy...".
Według mnie będzie to kolejna pozycja poruszająca ważne problemy w naszym społeczeństwie, czyli tolerancja, niepełnosprawność.
Wszystkie lektury Wiktorka zawsze czyta na głos, dzięki czemu razem z Majeczką mamy możliwość poznać ich treść :-)
Na koniec pokaże Wam śliczne lampiony adwentowe, które dziewczynki zrobiły wczoraj na zajęciach plastycznych w Domu Kultury.



Wiktorki


Majeczki

sobota, 15 listopada 2014

OBOWIĄZKI...

Jak to jest z tymi obowiązkami w domu. Od kiedy dzieci powinny je mieć? Moje dziewczynki już od dawna wiedzą, że jak się bawią, to później muszą po sobie zabawki posprzątać, jak zjedzą posiłek to talerze, szklanki i sztućce trzeba zanieść do zlewu, ale takich stałych obowiązków to wcześniej nie miały. Jednak jakiś miesiąc temu postanowiłam to zmienić. Długo zastanawiałam się co to ma być. Chciałam, żeby były one dostosowane do ich możliwości. Postanowiłam, że na początek zaczniemy od ich pokoju.
Dziewczynki raz w tygodniu obowiązkowo muszą posprzątać swój pokój, czyli dokładnie poukładać zabawki, pościelić łóżka, zetrzeć kurze, umyć stolik, krzesła i dziecięcą kuchenkę, na koniec odkurzanie, które jest na zmianę w jeden tydzień odkurza Wiki, w drugi Maja. Oprócz tego Wiktoria jeszcze po tym sprzątaniu wynosi śmieci.
A jak to wygląda w praktyce...oj różnie.
Bardziej chętna jest Majeczka, może dlatego, że jest młodsza i odbiera to trochę jak zabawę, dzisiaj świetnie uporządkowała lalki i pluszaki ,a w poprzednim tygodniu bardzo dokładnie odkurzyła cały pokój. Wiktorce idzie trochę gorzej, myślę, że jest bardziej świadoma tego, że obowiązki to już nie przelewki i jeszcze stara się buntować, ale ja jestem nieugięta.
Mam nadzieję, że z czasem wejdzie im to w nawyk, bo moje córcie już wiedzą, że z mamą się nie wygra, porządek musi być i kropka.



wtorek, 11 listopada 2014

KAŻDY SIĘ MOŻE POGUBIĆ...

No i my ostatnio się pogubiliśmy, ale od początku, już od jakiegoś czasu zastanawialiśmy się nad kupnem do domu pieska. Wahaliśmy się jednak, bo przecież to duży obowiązek, nie zgadzaliśmy się co do rasy ja chciałam malutkiego, Tomek dużego, Majeczce było wszystko jedno, a Wiki wcale pieska nie chciała.
W niedziele przeglądaliśmy internet, a tu na sprzedaż śliczne, małe labradorki, cud, miód,malina, zakochaliśmy się jak dzieci, pokierowaliśmy się emocjami, pojechaliśmy zobaczyć i wróciliśmy do domu ze szczeniakiem.


Dopiero wieczorem naszły mnie wątpliwości, wiem...w czas, ale nic na to nie poradzę, zaczęłam się zastanawiać jak to będzie, po rozmowie z Tomkiem utwierdziłam się w przekonaniu, że zrobiliśmy straszną głupotę, na drugi dzień zadzwoniłam do hodowcy, 


który powiedział, że miał już kilka telefonów z zapytaniem o tego psiaka, więc jeszcze tego samego dnia o 17.00 sprzedaliśmy Spikea (spajka ).
Dziewczynki dzielnie przyjęły tą decyzję.


Mój mąż stwierdził, że mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu i coś w tym jest, nie potrafię wytłumaczyć co nami pokierowało kiedy go kupiliśmy, zauroczył nas. Ja uwielbiam zwierzęta, ale nasz tryb życia, przede wszystkim ciągłe wyjazdy, nie pozwalają nam na posiadanie zwierzaka jakim jest piesek. 
Człowiek się najlepiej uczy na własnych błędach, ale jak to powiedział mój tata odnośnie tej sytuacji : córuś, nie przejmuj się, jeszcze nie raz zrobisz w życiu coś głupiego.

wtorek, 4 listopada 2014

JA BYM POPROSIŁA...

Majusiowe rozmowy

Mamo wiesz, że daleko stąd mieszkają dzieci, które są bardzo głodne i nie mają co jeść. Mieszka tam chłopiec co ma tyle lat co ja i jego mama i tata umarli. Nim się teraz opiekuje wujek,ale on na nic nie ma pieniędzy, i wiesz, że przyjechali tam ludzie, którzy powiedzieli, że mu pomogą zdobyć pieniądze. Wiesz co on robił ? - co Majeczko ? - zbierał patyki i oni mu za te patyki zapłacili i wtedy przyszła Pani i zapytała się go o jedno marzenie, które oni spełnią. On powiedział, ze chce rower.
Mamo dlaczego on chciał rower ? - pewnie zawsze marzył o tym żeby jeździć na rowerze Majeczko - mamo a wiesz jakie ja bym miała marzenie - jakie kochanie?
JA BYM POPROSIŁA, ŻEBY MOJA MAMUSIA WRÓCIŁA DO MNIE ...( no i łezka mi popłynęła )


niedziela, 2 listopada 2014

MAŁA PLASTYCZKA

Ostatnio Wiktoria robiła pracę plastyczną na konkurs pt. "Miasto za 100 lat ". Oczywiście robi się wtedy w domu ogromny bałagan, bo to plastelina, farby, wstążeczki, cekiny, kredki, flamastry, ale dobra praca szkolna musi być, jedyny mały problemik jest w tym, że Majeczka robienia pracy plastycznej sobie nigdy nie odpuści, więc bałagan jest razy dwa. Ostatnio np. przy okazji tego " Miasta za 100 lat " moja krupeczka wymyśliła sobie, że stworzy zagrodę dla zwierząt jak na prawdziwego miłośnika zwierząt przystało :-) i wiecie co wyszło jej to całkiem fajnie, zrobiła sobie najpierw plan, później poprosiła o napisanie słowa "ZAGRODA ". Wklejała zdjęcia piesków, kotków,


króliczków i koników. 


Ja akurat byłam zajęta czymś innym, więc pracę zobaczyłam na końcu jak już była gotowa. Według mnie jest ŚWIETNA :-)