środa, 27 sierpnia 2014

NIE PODOBA MI SIĘ

Co mi się nie podobało? Na szczęście nie było tego zbyt dużo.
Z pierwszą sytuacją spotkaliśmy się zaraz po przyjeździe, kiedy okazało się, że na pokój musimy poczekać podobno 4-5 godzin, po pół godzinie zawołał nas Pan z recepcji i mówi, że on ma specjalny pokój dla nas, tylko musimy zapłacić mu 140 $, gdy odmówiliśmy dali nam pokój po 2 godzinach. Podobną sytuację mieliśmy w sklepie, gdzie chcieliśmy kupić olejek do opalania.
Sprzedawca powiedział, że kosztuje on 150 $, jak zrobiliśmy wielkie oczy- powiedział 15 $ , ostatecznie kupiliśmy za 10 $.
Ja wiem, że zarabiają głównie na turystach, ale ja nie cierpię, jak ktoś ze mnie robi wariata.
Drugą "rzeczą" która niespecjalnie mi odpowiadała było to, że wszyscy brali nas za Rosjan, fakt, że w 80% gośćmi hotelu byli Rosjanie, ale jak przez dwa tygodnie słyszysz : " dziewuszka " czy " Zdrastwujtie " to siłą rzeczy zaczyna to denerwować.
Po trzecie nie bardzo odpowiadają mi sytuację, gdy muszę się wstydzić za innych ludzi, jeszcze do tego Polaków.
Była taka sytuacja, że poszliśmy zbyt wcześnie do restauracji, o 18.20, a czynna była od 18.30, więc na wejściu kelner przeprosił nas i powiedział, że otworzą za 10 minut.
Wtedy pojawił się "on" wraz z rodziną, Polak, ten  któremu się wydaje, że jak zapłacił to może wszystko. Kelner grzecznie ich przeprosił i powiedział dokładnie to co nam i się zaczęło.
Ten człowiek zaczął wymachiwać rękami, denerwować się i krzyczeć, że jakiś Arab nie będzie mu mówił co on ma robić.
Powiem tak siedziałam przy stoliku, patrzyłam na niego i wstyd mi było, że jest Polakiem.
I to chyba wszystko, reszta urlopu była bardzo udana, oby było więcej takich udanych urlopów :-)



niedziela, 24 sierpnia 2014

WAKACYJNIE

Wróciliśmy do Polskiej rzeczywistości i najbardziej mam na myśli pogodę :-) ale wiecie co dobrze mi z tym, dwa tygodnie 40 stopniowych upałów w zupełności mi wystarczą.
Nie żebym narzekała, spędziliśmy rewelacyjne, rodzinne, 




pełne przygód i nowych doświadczeń wakacje.
Egipt to piękny kraj, tak bardzo inny od naszego, ale kto był to wie, że równie ciekawy. Poznaliśmy kilku Egipcjan, Czechów i Niemców, dzięki którym mieliśmy okazję poćwiczyć język angielski :-)
Najważniejsze jest jednak to, że mieliśmy okazję na wspólne spacery,



rozmowy, śmiech i wszystko to było poza problemami codziennego życia.


Wymyśliliśmy sobie takie fajne postanowienie , które dotrwało do ostatniego dnia wakacji, codziennie wieczorem każdy z nas miał powiedzieć najfajniejszy moment i najśmieszniejszą chwilę dnia. Mieliśmy wtedy niezły ubaw.


Właściwie nie było się czego czepić, mieliśmy rewelacyjne aquaparki,





słońce,


cudowne morze,


kolorowe drinki, 


dziewczynki codziennie dwie godziny spędzały w mini klubie z dziećmi i animatorami,



dzięki czemu mieliśmy z Tomkiem trochę czasu tylko dla siebie. Była popołudniowa kawka,


w końcu miałam okazję przeczytać na spokojnie książkę, Majeczka odważyła się nurkować i była zachwycona kolorowymi rybkami w morzu, było wieczorne mini disco,


leniuchowanie na leżakach,


kolorowe warkoczyki, 


doktor fish,


korzystaliśmy też z restauracji tematycznych w naszym hotelu były: włoska, arabska i chińska.
Było naprawdę świetnie odpoczęliśmy i naładowaliśmy trochę baterie, a w następnym poście postaram się Wam opisać co (choć raczej dużo tego nie było) mi się nie podobało :-)


wtorek, 5 sierpnia 2014

SZKOLNA WYPRAWKA

Mamy już półmetek wakacji. Przez kolonie Wiki i czekanie na sierpniowy urlop nawet nie wiem kiedy minął mi lipiec, ponieważ wrócimy praktycznie na sam koniec sierpnia to postanowiliśmy wcześniej kupić Wiki wszystkie potrzebne rzeczy do szkoły. Wierzcie mi nie wybieraliśmy nic drogiego, ot zwykłe zeszyty, no może z bardziej kolorowymi okładkami, długopisy, ołówki, kredki, nożyczki, farby, bloki, wiadomo nie jakieś tandetne, tylko w miarę dobrej jakości, żeby też dłużej służyły, ale nie te z "najwyższej półki", a tu na rachunku około 250 zł, koleżanka zamówiła nam komplet książek, więc wczoraj zawiozłam jej pieniądze- 323 zł, plecak Wiki będzie miała z tamtego roku, więc ten koszt odpadnie, ale zostały jeszcze buty zmienne i kilka innych drobnych rzeczy, no i jak by nie liczyć 600 zł nie nasze. Zastanawiam się jak sobie radzą ludzie z większą ilością dzieci w szkole, nie wspomnę już o tym, że zaraz na wstępie będą opłaty za ubezpieczenie czy komitet.
Drogie te wyprawki, a podobno im wyższe klasy tym komplety książek więcej kosztują.
Można się tylko za "głowę łapać".
A teraz na jakiś czas odsuwamy trudne sprawy, bo przed nami gorące słońce, 


piasek, błękitne morze i drinki pod parasolami :-)


sobota, 2 sierpnia 2014

NASZE BALKONOWE PLONY

Mieszkamy w bloku, więc nie mamy możliwości posadzić sobie koło domu kwiatów, czy warzyw. Z tego właśnie powodu co roku staramy się jak najlepiej zagospodarować nasz malutki balkon. W tym roku postawiliśmy na bordowe pelargonie,



 zielone papryczki



 i pomidory koktajlowe.


Powiem tak, nasz ogródek jest malutki, ale zbieranie i zjadanie plonów daje nam dużo satysfakcji i uśmiechu :-)