niedziela, 30 marca 2014

POŻEGNANIA CZAS...

Dni, tygodnie, miesiące mijają bardzo szybko...dziś skończył się czas naszej opieki nad Gargusiem.
Dziewczynkom było trochę przykro, że już minęły dwa tygodnie i pomimo, że okazało się, że Garguś nie do końca jest takim zwierzątkiem jakiego chciałaby Majeczka to i tak ze smutnymi oczkami przyglądała się jak Tomek go przygotowuje do drogi.
Były ostatnie zabawy




i rysunki przedstawiające Gargusia, tutaj Majeczka w trakcie


a tu już gotowa praca Wiki


Na koniec dziewczynki odprowadziły go do samochodu




sobota, 29 marca 2014

SIEDZĄC NA ŁAWCE PARKOWEJ...KIERUJĘ DO SŁOŃCA GŁOWĘ...

Dzisiaj wypadła moja sobota pracująca, trochę żal bo już od rana słoneczko pięknie przygrzewało, ale kilka godzin szybko minęło i już jadąc do domu, po drodze spotkałam Tomka i moje kochane dzieci na rowerkach, więc raz dwa się przebrałam i poszłam do nich.
Gdy już im się znudziło, wróciliśmy do domu na obiad, ale pogoda nie pozwoliła siedzieć w domu, więc pojechaliśmy do parku, a tam to co lubię, czyli dziewczynki szaleństwo, a my z Tomkiem na ławeczkę.






Na koniec coś z serii córeczki tatusia :-)



poniedziałek, 24 marca 2014

KOLORY WIOSNY

Jeszcze rano było w miarę pogodnie, ale już od dobrych sześciu godzin cały czas "leje" deszcz...szkoda, bo zepsuł on trochę nasze plany na popołudnie. Wiki umówiła się z koleżankami, a ja miałam zamiar pospacerować z Majeczką, no i był jeszcze ambitny plan na wieczorne bieganie, niestety nic z tego.
Szukałyśmy, więc wiosny w naszym domu, Maja jako pierwsze wskazała bazie, mówiąc, że są to mięciutkie kotki.


Na drugim miejscu znalazły się piękne, żółciutkie żonkile, te żywe


i ten artystyczny, bez którego nie było mowy, żeby wyjść z przedszkola. Mamo! Przecież to jest żonkil dla chorych ludzi - oświadczyło moje dziecię -  musimy go kupić! 


A tu nasze wczorajsze , wiosenne arcydzieło,


A właściwie to Majeczki, bo ona wszystko namalowała i nakleiła, ja pomogłam jej tylko wyciąć bociana i kilka kolorowych owadów.
Na koniec moja artystka pięknie się podpisała.


sobota, 22 marca 2014

WIOSNA ...ACH TO TY...

Ach ta wiosna...pojawiła się wczoraj i od razu nas rozpieszcza.
Ciepło, słonecznie, aż żal siedzieć w domu. Postanowiliśmy wybrać się na działkę, na pierwsze wiosenne grillowanie.


Świeże powietrze, zapach dymu, piękne żonkile i kolorowe krokusy, które kwitną właściwie wszędzie , to są jedne z tych rzeczy, które sprawiają, że uwielbiam wiosnę.


Dziewczynki szalały na całego, zwłaszcza, że od wczoraj jest u nas przyjaciółka Wiki, Weronika.


Nie ma to jak sobotni odpoczynek, każdy miał zajęcie, dziewczynki  zabawa, babcia Basia kopanie na grządkach, ja leniuchowanie, a Tomek wziął się za obcinanie gałęzi...


Nareszcie wiosna :-)



sobota, 15 marca 2014

NASZ PUSZYSTY GOŚĆ

Dzisiaj fotogaleria.
Nasz puszysty gość nazywa się Garguś.
Mamy się nim zaopiekować przez dwa tygodnie.
Na początku był bardzo wystraszony , ale już na drugi dzień bawił się z nami, zabawnie podskakiwał, teraz się tuli i liże po rękach jak się go głaszcze.





























czwartek, 13 marca 2014

GOŚĆ W DOM...

Dzisiaj przyjechał do nas gość...który zostanie na najbliższe dwa tygodnie. Majeczka jest przeszczęśliwa, właściwie to już od czterech dni odliczała niemal godziny do przyjazdu tego sympatycznego gościa. Najlepsze, że przyjechał on z całym swoim wyposażeniem i zamieszkał sobie w dużym pokoju. Tak więc ma mieszkanko, jedzenie i  własną miseczkę. Dzisiaj przez prawie dwie godziny bawiliśmy się z nim, jest taki słodziutki. Dziewczynki są zachwycone, teraz już smacznie sobie śpią, oczywiście wcześniej kilka razy biegały, zaglądały i żegnały się z naszym gościem. W następnej notce umieszczę fotogalerię naszego tajemniczego gościa.

sobota, 8 marca 2014

KOBIETY JAK TE KWIATY...

Dzisiaj był bardzo przyjemny dzień, ale zacznę może od początku...
Mój mąż to ogromny śpioch !!! W tygodniu muszę budzić go kilka razy, a i tak ociąga się ile tylko może zanim wstanie. O weekendach to już nawet nie wspomnę, więc pomyślcie jakie było moje zdziwienie jak dzisiaj wstał po ósmej i nagle słyszę zamykające się drzwi zewnętrzne...myślę sobie co się dzieje, a mój mąż poszedł po świeże pieczywo i wszystkie inne potrzebne składniki na pyszne śniadanko. Dziewczynki jak wstały, to zostały przegonione do mnie do łóżka i tam miałyśmy czekać, aż nasza niespodzianka zostanie całkowicie przygotowana i ustawiona na stole.
Na początek dostałyśmy po jednym, pięknym, czerwonym tulipanie, 


a później całą rodzinką zasiedliśmy do śniadania, po którym dziewczynki stwierdziły, że one tak chcą w każdą sobotę :-)


























A na koniec dla wszystkich Pań piosenka Zamachowskiego & Grupy MoCarta, którą uwielbiam, czyli " Kobiety jak te kwiaty."






poniedziałek, 3 marca 2014

" SIEDEM RAZY DZIŚ " LAUREN OLIVER

" Siedem razy dziś " to książka, którą właśnie skończyłam czytać.
Opowiada o pewnej nastolatce, której szalony dzień kończy się wypadkiem samochodowym. Dziewczyna otrzymuje szansę, aby siedem razy przeżyć dzień swojej śmierci.
" Może dla Ciebie jest jakieś jutro. Może dla Ciebie istnieje tysiąc kolejnych dni, albo trzy tysiące, albo dziesięć. Ale dla niektórych istnieje tylko dziś. I tak naprawdę nigdy nie wiadomo ".
Może się wydawać, że opisywanie siedem razy tego samego dnia będzie nudne, wręcz przeciwnie, ponieważ autorka przedstawia ten dzień z różnych punktów widzenia.
" Podobno przed śmiercią całe życie staje człowiekowi przed oczami. W moim przypadku było inaczej".
Bardzo fajna książka, wywołała u mnie wiele refleksji w stosunku do codziennego życia. W końcu o wypadek samochodowy i śmierć w dzisiejszych czasach naprawdę jest nietrudno.
POLECAM !