środa, 27 listopada 2013

" II ZJAZD NA POLITECHNICE RZESZOWSKIEJ "

W ostatnią sobotę zawieźliśmy Wiki na II z kolei zjazd studentów Politechniki Dziecięcej w Rzeszowie.
Prosiłam ją żeby opisała to na swoim blogu, ale stwierdziła,że ma coś lepszego, a co to było można sprawdzić tu  http://wikiijejswiat.blogspot.com/ .
Ja jednak sobie opisu nie odpuszczę, tak naprawdę to dla siebie samej, bo za parę lat możemy czasem zapomnieć kiedy i o czym było to spotkanie.
Drugi wykład był zatytułowany " Bezpieczny student PD ".
Został on przeprowadzony przez profesjonalistów z Polskiego Związku Motorowego, Automobilklubu Rzeszowskiego, Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego oraz Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie.
Wiki mówiła, że zajęcia były bardzo ciekawe. Wykładowcy omawiali wypadki drogowe z udziałem pieszych i rowerzystów, tłumaczyli jak bezpiecznie dojść do szkoły, jak zachowywać się na jezdni, jaką pozycję należy przyjąć gdy dziecko jest atakowane przez psa, jak opatrzyć rany i wiele innych.
Wiki kolejny raz aktywnie uczestniczyła w zajęciach, zgłaszała się do odpowiedzi na pytania zadawane przez pana policjanta, czego wynikiem jest kolejna już ocena w indeksie.
Następny zjazd za dwa tygodnie.


czwartek, 21 listopada 2013

" ŚMIECH JEST LEKARSTWEM, KTÓRE KAŻDY MOŻE SOBIE PRZEPISAĆ "

Majusiowe pogaduchy

1. Oglądamy bajkę o kucykach Pony. Pytam Majeczkę, który jej się konik najbardziej podoba, ona odpowiada, a ja pytam : Majeczko dlaczego właśnie ten, a Maja z bardzo rozmarzonym wzrokiem : Mamusiu bo on jest taki nieśmiały...

2. Maja puszcza bańki mydlane, w pewnym momencie przychodzi do babci i mówi : babciu troszeczkę wylałam...a babcia pyta : to ile Majeczko?
Maja się zastanawia i mówi : hmm właściwie to więcej niż myślisz...

3. Wieczorem mówię : Majeczko idź już spać !
A  Maja na to : Mamusiu to jest chyba jakaś głupota, że ty mi już każesz spać !


wtorek, 19 listopada 2013

" KONIK GARBUSEK "

A my cały czas się kurujemy, ciągle smarujemy kropeczki pudrem i staramy się jakoś ciekawie " zabijać czas " siedzenia w domu. Było pisanie listu do Mikołaja i pieczenie dla niego ciasteczek. 


A tak to malujemy, rozwiązujemy książeczki z zadaniami dla pięciolatków, gramy w gry, bawimy się w królewny :-) a dzisiaj nawet dokładnie posprzątałyśmy pokój dziewczynek. Majeczka jak na razie nie narzeka na siedzenie w domu, wręcz przeciwnie wydaje mi się, że chłonie każdą chwilę, którą spędzamy tylko we dwie.
W niedzielę wybraliśmy się we trójkę na spektakl rodzinny pt.  
" Konik Garbusek ". 


Bardzo ładna, wierszowana opowieść o losach małego Wani i jego przyjaciela Konika Garbuska, oparta na motywach starej rosyjskiej bajki. Przedstawienie się nam podobało, przykro nam było tylko, a szczególnie Wiki, ze Majeczka nie mogła pójść z nami. Tym razem bilet się zmarnował, ponieważ kupiłam go już miesiąc temu, ale sobie to odrobimy i jak tylko Majeczka wyzdrowieje to poszukamy innego spektaklu.

piątek, 15 listopada 2013

"BIEDRONECZKI SĄ W KROPECZKI "

W środę po moim powrocie z pracy mama mi mówi, że Majeczka jest jakaś taka " niewyraźna", sprawdzamy czoło, niestety 37,7, ale moją uwagę przyciągnęły dwie czerwone krosteczki. Od razu na myśl przyszła mi ospa, więc podnoszę koszulkę, a tam kropeczek już co najmniej dziesięć. Wczoraj rano do pani doktor i diagnoza się potwierdziła, Majeczka ma ospę.
Została mianowana naszą małą biedroneczką.
Dzisiaj kropeczek jest już bardzo dużo, ale Majeczka mimo, że ją  swędzi, to jest bardzo dzielna, nie drapie się, ustaliłyśmy, ze można się tylko delikatnie masować. Najlepszą zabawę ma jak smarujemy kropeczki pudrem. Podzieliłyśmy się tak : ja smaruje nóżki, plecki i buźkę, a Majeczka brzuszek i rączki.
Zobaczcie jakiego mam słodkiego potworka w domu :-)





niedziela, 10 listopada 2013

35 URODZINY

Mój mąż urodził się 1 listopada, ponieważ nie jest to zbyt odpowiedni dzień na świętowanie, to zawsze te urodziny obchodzimy kilka dni później.
W tym roku przypadły one na ten weekend.
 Dziewczynki nocowały u babci Basi, a my wybraliśmy się na wycieczkę we dwoje. Zaplanowałam miejsce naszego pobytu, ale w ostatniej chwili nastąpiła zmiana. Mój solenizant stwierdził, że wolałby inny rodzaj wypoczynku...no cóż jego urodziny więc trzeba było się dostosować :-)
Pierwszą atrakcją był park linowy, świetna zabawa, dużo śmiechu, niezapomniane wrażenia i kilka zdjęć :-)
Były przejścia po linach


przeciąganie beczki


przejście między palami


po cienkich palach


były też ruchome belki i wiele innych ciekawych przeszkód


Kolejną atrakcją w parku z której skorzystaliśmy był tzw. PowerFan, czyli urządzenie imitujące skoki ze spadochronem, wysokość 16 m, powiem, że strach w oczach był ogromny, gdy patrzyłam z góry, ale się udało :-)


no niestety mąż mi się rozmazał, bo za szybko leciał ;-)


na koniec był też ZipLine czyli szybki zjazd tyrolski. Po wyjściu na wieżę zjechaliśmy ponad 120 m lądując w specjalnej pajęczynie zawieszonej na linach bungee


Po wyjściu z parku pojechaliśmy do Bukowiny. Jest to obiekt termalny obejmujący 20 basenów. Temperatura wody w basenach utrzymuje się w granicach 30-36 stopni.


Mnie najbardziej podobała się sala "bulgotnik" czyli masaże wodne.
A wieczorem świętowaliśmy w przyjemnej restauracji, przy muzyce na żywo, oj działo się...zwłaszcza, że właściciel polewał wszystkim gościom trunki własnego wyrobu :-)
Dzisiaj wybraliśmy się jeszcze do kina na film pt. " Mój biegun ". Opowiadający o historii najmłodszego, niepełnosprawnego zdobywcy biegunów. Według mnie film jest bardzo dobry i godny polecenia.
Podsumowując, Tomek zadowolony z prezentu i mamy kolejne niezapomniane chwile do kolekcji.
















czwartek, 7 listopada 2013

" JAK POTOK PŁYNIE CZAS..."

Czas to jedna z tych "rzeczy" , które nie możemy zatrzymać. Wstajemy do pracy w poniedziałek rano i ani się nie obejrzymy,a już jest piątek. Co u nas słychać ? Cały czas się coś dzieje. Po Wszystkich Świętych, dziewczynki z tatusiem wybrały się do kina, byłyśmy też na turnieju piłki halowej, 


Majeczka bardzo kibicowała Tomkowi i jego drużynie...można powiedzieć, że mnie i Wiki brzuchy bolały ze śmiechu takie strzały dawała na trybunach. 



W poniedziałek byłam na II zebraniu z rodzicami w szkole, tu nie było żadnego zaskoczenia, moje dziecko ma świetne oceny, co jak zwykle najbardziej docenił dziadziu Witek, który wręczył jej kolejną lalkę Monster High do kolekcji. We wtorek Wiki zaczęła dodatkowe lekcje z angielskiego, po pierwszej lekcji mogę powiedzieć, że trafiła się nam bardzo fajna nauczycielka, zobaczymy co będzie dalej. A wczoraj byłam na kolejnym spotkaniu komunijnym, ksiądz mówił głównie o roli rodziny w życiu dziecka, oprócz tego były omawiane alby, wystrój Kościoła i zdjęcia. Dostaliśmy też zadanie domowe :-). Już zbliża się weekend, w końcu odpoczynek i niespodzianka urodzinowa dla mojego męża :-)

niedziela, 3 listopada 2013

" NAWET JEŻELI JUŻ WAS NIE MA TO DLA NAS JESTEŚCIE "

" Dla tych
 Którzy odeszli
W nieznany świat,
Płomień na wietrze
Kołysze wiatr.
Dla nich tyle kwiatów
Pod cmentarnym murem
I niebo jesienne
U góry".

Pewnie jak większość spędziliśmy te dni na modlitwie, chwili ciszy i wspominaniu naszych bliskich zmarłych. Byliśmy oczywiście u mojego brata i u wszystkich innych naszych bliskich, dzisiaj pojechaliśmy do Krakowa, bo tam jest grób mojego dziadka oraz grób babci i dziadka Tomka.
Na wszystkich tych grobach zapaliliśmy znicze, które są symbolem naszej pamięci i łączności z tymi którzy odeszli...
To święto mimo, że na cmentarzach jest tłoczno, ma swoją atmosferę, zwłaszcza gdy jest już ciemno, widok cmentarza z tysiącami płonących zniczy, wpływa na mój nastrój i wyobraźnię.