sobota, 28 września 2013

" SPACERKIEM PO ZDROWIE "

Kolejny raz wykorzystaliśmy weekend na dotlenienie się po całym tygodniu pracy i nauki.
Tym razem wybraliśmy się do Rymanowa Zdroju, gdzie na    
ul. Leśnej rozpoczęliśmy spacer "ścieżką zdrowia".
Cała ścieżka miała 4 km. Na samym początku zachwyciły nas bajkowe, czerwoniutkie muchomory.





Dalej na naszej drodze spotkaliśmy 20 różnych stanowisk wraz z potrzebnymi do wykonywania ćwiczeń elementami.
Były skłony i dotykanie dłonią stóp




Skłony tułowia za prawą ręką do lewej nogi i odwrotnie


skoki przez przeszkody.


Po pewnym czasie wyszliśmy z lasu na polanę Krokusową, która mnie zachwyciła.


Najfajniejsze było przejście po belce ( równoważni ) wykonanej w formie mostku na Czarnym Potoku.


        
                          

Pokonaliśmy " schody do nieba "


Po pewnym czasie dotarliśmy do fajnej polany tzw. " Cerkwisko ",
gdzie były skręty z drągami


i fajne drewniane figury


Po dotarciu do 20 stanowiska pojawiła się tabliczka KONIEC ŚCIEŻKI, a przez drzewa prześwitywały budynki uzdrowiskowe.
















wtorek, 24 września 2013

" POKOLENIE ZA POKOLENIEM "

Czytałam kiedyś notkę u Rademenesa o historii rodzinnej. Bardzo lubię takie opowieści, więc od tamtego czasu naszła mnie ochota na zrobienie z Wiki drzewa genealogicznego. Na początek poprosiłam tatę, żeby przywiózł mi z Warszawy od mojej babci rodzinne fotografie. Jak się dobrze nad tym zastanowię, to muszę przyznać, że jeśli tylko o coś poproszę mojego tatę, to zawsze otrzymuje pomoc, naprawdę mogę na niego zawsze liczyć, tak więc już w sobotę miałam w domu te magiczne zdjęcia. Są one dla mnie na tyle odległe, że nie mogę się od nich oderwać i ciągle je przeglądam. Największe wrażenie zrobiło na mnie zdjęcie mojej pra pra babci Marty, która urodziła się 6 maja 1877 roku. Powiem szczerze, że w pewien sposób mnie ona przeraża


Kolejne zdjęcia są już dużo, dużo młodsze. Jest np. zdjęcie ze ślubu moich dziadków.


A tutaj podwójny ślub sióstr mojego dziadzia - Marysi i Elżbiety, który odbył się albo w Rumienicy, albo w Lubawie.


Na następnych zdjęciach jest mój dziadziu, który był w Dowództwie Wojsk Obrony Przeciwlotniczej ( Rakietowej ) w Warszawie, na pierwszym jako major, na drugim pod pułkownik i ostatecznie na trzecim dziadziu był pułkownikiem.


Teraz też całkiem fajne zdjęcie, ten malutki, słodki chłopczyk 
( najwyższy z dzieci ) to mój tata, zdjęcie było zrobione na ul. Szczęśliwickiej w Warszawie, gdzie wówczas mieszkał z rodzicami. Nie da się też nie zauważyć tego niezwykłego wózka w rogu zdjęcia.


Mam jeszcze dużo innych ciekawych zdjęć. Na koniec jeszcze jedno zabawne, może nie tak bardzo stare. Ta czwórka dzieci to kuzyni, najmniejsza jest strasznie zapłakana, zaszlochana itd. 
Podobno niesamowicie bała się fotografa, no cóż...bywa...to malutka Klaudusia :-) czyli ja...


sobota, 21 września 2013

" JESIENNE LIŚCIE..."

Wielkimi krokami zbliża się jesień, postanowiłyśmy więc zrobić jesienne prace. Oczywiście zwykłe kredki czy flamastry nie wchodziły w grę, musiały być to farby, a żeby było jeszcze ciekawiej, to farby do malowania rękami.


Ustaliłyśmy, że ma to być jesienna praca, na której na głównym planie ma się znajdować drzewo z pięknymi, kolorowymi liśćmi.





Dziewczynki się postarały, dzięki czemu wyszły bardzo fajne prace.
Na koniec pozostało mi tylko umyć te moje dwa małe brudaski :-)












wtorek, 17 września 2013

" ROK WIELKIEJ PRZYGODY "

Dzisiaj byliśmy z Tomkiem na pierwszym spotkaniu związanym z przygotowaniami do I Komunii Świętej Wiktorki.
"Rok wielkiej przygody" tak zatytułował ks. Łukasz naszą wspólną "drogę". Komunia Św. odbędzie się 4 maja 2014 roku. Mamy ustalony harmonogram spotkań, oglądaliśmy różaniec, medalik i książeczkę, które otrzymają nasze dzieci. 
Ks. Łukasz dopiero od niedawna jest w naszej parafii i muszę przyznać, że dzisiaj zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.
Przede wszystkim opierał się na słowach Jana Pawła II : " To rodzice w pierwszym rzędzie mają prawo i obowiązek wychowywać swoje dzieci, zgodnie z własnymi przekonaniami. Nie oddajcie tego prawa instytucjom, które mogą przekazać dzieciom i młodzieży niezbędną wiedzę, ale nie są w stanie dać im świadectwa wiary, świadectwa rodzicielskiej troski i miłości. Nie dajcie się zwieść pokusie zapewniania potomstwu jak najlepszych warunków materialnych za cenę waszego czasu i uwagi, które są mu potrzebne do wzrastania."
Dzisiaj rozpoczęliśmy czas przygotowań, a ja już nie mogę doczekać się tego dnia, który będzie wyjątkowy dla naszej rodzinki.


sobota, 14 września 2013

"ZAKOPANE, GÓRAL I KOLOROWA KULA"

 Jaką niespodziankę mógł zrobić mąż, żonie, który razem z nią uwielbia górskie klimaty. No jasne pojechać na rodzinny wypad do Zakopanego.
Tomek zarezerwował pokój w hotelu, gdzie ostatnio spaliśmy podczas wyjazdu na Rysy, ale tym razem wycieczka miała charakter nie wspinaczkowy, ale odpoczynkowy, spacerowy i rodzinny.


Dzisiaj z samego rana pojechaliśmy do centrum Zakopanego, na słynne Krupówki.
Majeczka witała się ze wszystkimi konikami


I kazała robić sobie z nimi zdjęcia


Wdrapaliśmy się na tzw. pomnik turysty skąd mogliśmy podziwiać wszystko to co otaczało nas dookoła.



Wiki postanowiła chwilę odpocząć na ławeczce, przy góralu.
Atrakcją tej ławeczki jest podobno to, że jest na nią zwrócona kamera przez 24 h na dobę, przez co każdy kto tam usiądzie jest widoczny na stronie Tygodnika Podhalańskiego.


Był też czas na zabawę czyli kolorowa kula


i inne szaleństwa :-)



a później postanowiliśmy wspólnie poszukać górala, który spełnia dziecięce marzenia. Ma on podobno 60 lat i cały czas stoi w tym samym miejscu. Zmieniali się właściciele, zmieniał się ustrój, zmieniała się witryna sklepu, a ten sympatyczny góral ciągle stoi i spełnia marzenia dzieci. Trzeba było stanąć przed nim i trzy razy kiwnąć głową, a przy tym pomyśleć marzenie... nasze marzenia przekazane :-)


Spacerkiem dotarliśmy również do Willi Opalonka w której mieści się Muzeum po Kornelu Makuszyńskim, czyli pisarzu pierwszej lektury jaką będzie niedługo przerabiać Wiktorka. Niestety nie udało nam się wejść do środka, bo nie jest ono czynne w weekendy.


Na koniec było jeszcze kino :-)









piątek, 13 września 2013

NIESPODZIANKA !!!

Uwielbiam niespodzianki !!!  ( jak małe dziecko )
Tomek z Wiki pojechali na basen, kazał mi spakować siebie i dzieci i czekać na ich powrót...


Grzecznie spakowałam i czekam....spokojnie....
a właściwie to wcale nie jestem spokojna, nie mogę się doczekać !!!

środa, 11 września 2013

" DZIEŃ ZA DNIEM "

Dopiero kończyły się wakacje, a już minęły pierwsze dni roku szkolnego. 
Drugiego września mięliśmy z Tomkiem urlop, więc rano zaprowadziliśmy Majeczkę do przedszkola i razem z Wiki pojechaliśmy do Kościoła na Mszę Św. z okazji rozpoczęcia roku szkolnego, a później do szkoły.


Dzieci dostały nowe plany lekcji, oficjalnie potwierdzono nam, że w tym roku szkolnym nasze dzieci przystąpią do I Komunii Św. , Wiki pożyczyła sobie z biblioteki swoją pierwszą lekturę szkolną, którą mają przeczytać do końca września, są już pierwsze zadania domowe, 



z kolei w tym roku zajęcia pływania Wiktorka będzie miała w piątki.
Jeśli chodzi o naszego przedszkolaczka to można powiedzieć, że "leci na skrzydłach" do swoich koleżanek, na tablicy są już pierwsze prace plastyczne, Majeczka ciągle opowiada jakieś nowe ciekawostki z przedszkola, a w przyszłym tygodniu zaczynamy zajęcia taneczne.
Dzisiaj np. odbierając moją syrenkę dostałam od niej takie oto serduszko, oczywiście podkreśliła, że kwiatuszki malowała własnoręcznie, tylko pani napisała jej dedykację :-) 


no i jak tu nie kochać takiego aniołka.


sobota, 7 września 2013

" CHWYCIŁ KAMIEŃ I RUSZYŁ PRZED SIEBIE "

Jak to zwykle przy weekendzie wybraliśmy się na spacer.



Postanowiliśmy dojść do Diablego Kamienia. A oto cała legenda : 
Dawno, dawno temu w okolicy Folusza nie było żadnej świątyni. Cieszyły się z tego diabły, bo nie było słychać dzwonów, na dźwięk których bolały ich brzuchy. Ludzie w końcu postanowili sprzeciwić się złu i szybko zapadła decyzja, że wybudują kościół, a na jego dzwonnicy osadzą wielkie dzwony. Bardzo szybko wybudowali świątynie. Diabły się zbuntowały i poszły do najstarszego po poradę, a ten poradził : " Niech najsilniejszy z diabłów wejdzie na wysoką górę z ciężkim kamieniem i ciśnie głazem w kościół. Zniszczy go i będzie po problemie".
Wybrany diabeł męczył się strasznie, bo kamień ciężki, a droga pod górę. A gdy przechodził koło Folusza spostrzegł go pewien szewc, a że znał zwyczaje diabłów i wiedział, że nie są odporne na pianie kogutów, bo dnia nie lubią tylko noc, więc pobiegł do kurnika i dźgnął koguta tak, że zapiał wniebogłosy. Diabłu kamień wypadł i potoczył się do foluskiego lasu.
Musieliśmy pokonać drogę przez Folusz, drogę przez las



 i przez małe strumyczki, 



ale dotarliśmy i Diabli Kamień widzieliśmy :-)


środa, 4 września 2013

"MAŁY UŚMIECH JAK TĘCZA..."

Majusiowe pogaduchy

1. Maja rozrabia i w końcu uderza Wiktorkę. 
Babcia mówi do niej : Majeczko natychmiast przeproś Wiki, a Maja na to szeptem : babciu nie mogę, bo mi zła czarownica Urszula zabrała głos.

2. Majeczka się kąpie i mówi : mamo wytrzyj mnie szybko, bo mam takie dreszcze, że się czuje jak stary niedźwiedź!

3. Maja się bawi, w pewnej chwili wstaje, idzie do babci i mówi : babciu czy ty wiesz, że ja za chwilę mogę być niedobra.