środa, 31 lipca 2013

" MAŁE DZIECI ZAWSZE SĄ CZYMŚ NADZWYCZAJNYM...KAŻDE Z NICH JEST CUDEM ."

Majusiowe pogaduchy

1. Majeczka woła z pokoju : mamo chce pić !
Przynoszę jej soczek, po chwili Maja woła : mamusiu, chodź szybko ten sok jest zmistrowany !!!
( okazało się, że soczek był sfermentowany :-)

2. Babcia z Wiktorką rozmawiają o byciu grzeczym, Majeczka słucha po czym mówi : babciu ja sobie zaplanowałam, że jutro będę grzeczna :-)
Na drugi dzień babcia mówi do Mai : pamiętasz Majeczko, że dzisiaj planowałaś być grzeczna ?
A Maja na to : babciu to był tylko taki mały żarcik.

3. Dziewczynki idą z babcią na spacer. Widzą robotników, którzy ocieplają blok. Babcia mówi : fajnie jakby jeszcze w tym roku ocieplili wasz blok. A Majeczka na to : ja to bym nie chciała, żeby ocieplili nasz blok , bo będzie nam strasznie gorąco...



niedziela, 28 lipca 2013

" NIEDZIELNE LENIUCHOWANIE..."

Dzisiaj słoneczko zdecydowanie zrekompensowało mi wczorajsze chmury. Z samego rana pojechaliśmy na działkę. 



Na początku obowiązkowo został nadmuchany basen, 






później Tomek rozpalił grilla. Dziewczynki od razu wyjadły wszystkie czerwoniutkie poziomki i maliny.



Było pyszne ciacho z kawką.




Mocno schłodzone mojito bezalkoholowe oczywiście.




Znalazłam nawet trochę czasu na czytanie książki.



Bardzo przyjemny, spokojny, niedzielny wypoczynek.

sobota, 27 lipca 2013

" FALA UPAŁÓW W POLSCE..."

Już od kilku dni wszędzie mówiło się o zbliżającej fali upałów nad Polską. Wyjątkowo gorąco miało być w czasie tego weekendu. Jeszcze dzisiaj rano słyszałam  w radio jak należy się zachowywać podczas takiego gorąca. Postanowiliśmy więc, że jak tylko wrócę z pracy około godziny 13 pojedziemy na basen. 


Pojechaliśmy...basen bardzo fajny, ale woda lodowata


Ja liczyłam , że jak mają być upały, to słoneczko będzie świecić od rana do wieczora, a tu niestety, mimo, że było ciepło to na pierwszym planie cały czas były chmurki.
Eh, jak ja tęsknie za egipskim słońcem, u nas jest ono niestety trochę inne.
Dziewczynki za to bawiły się świetnie, a właściwie to było dla nas najważniejsze.




Może jutro uda mi się bardziej skorzystać z promieni słonecznych.






niedziela, 21 lipca 2013

"PIĘKNO PIENIN... "

Rano wstaliśmy w świetnych nastrojach, gotowi to dalszego podbijania pienińskich szlaków. Widok z okna hotelu wspaniały, śniadanie w góralskim stylu dodało temu wszystkiemu uroku. Jednak zanim pomaszerowaliśmy dalej dziewczynki koniecznie chciały pójść do parku linowego.
Wykupiliśmy więc bilety i naprzód. Majeczka, ponieważ ma cztery latka mogła korzystać wyłącznie z wyspy piratów, ale jak sami widzicie sprawiło jej to niesamowitą frajdę





Nawet tata dobrze się bawił :-)


Później Wiktorka poszła na szlak żółty, czyli taki który jest przeznaczony dla dzieci do lat 10.





Dziewczynki bawiły się tak dobrze, że na górskim szlaku znaleźliśmy się dopiero około godziny 14.00.
Tym razem naszą wędrówkę rozpoczęliśmy w Krościenku nad Dunajcem.


Pierwszą ciekawostką jaką napotkaliśmy na szlaku było ogromne, ruszające się mrowisko.
Drugą mały krecik, który dosłownie turlał się po drodze, żeby nie stała mu się krzywda Tomek przeniósł go troszkę głębiej do lasu.
Po pewnym czasie dotarliśmy do rozwidlenia szlaków, gdzie musiał być obowiązkowy postój na jedzenie.
Wiktorka mimo, że jest niejadkiem, to w lesie smakuje jej dosłownie wszystko.



Dalej skierowaliśmy się na mało uczęszczany szlak na Czertezik. Większość ludzi idzie na Trzy Korony, ale my już tam byliśmy, więc powędrowaliśmy w drugą stronę.
Po pewnym czasie dotarliśmy na szczyt, 



wybraliśmy oczywiście drogę eksponowaną, 



dzięki czemu zyskaliśmy bezcenne widoki :-)





a także naładowaliśmy baterie pozytywnego myślenia na cały przyszły tydzień.


















sobota, 20 lipca 2013

" MIASTO POŁOŻONE BLISKO GÓR..."

Na ten weekend zaplanowaliśmy sobie wyjazd w góry. Zakochaliśmy się w nich dwa lata temu i od tamtej pory jeżeli tylko znajdziemy czas to zdobywamy kolejne szczyty.
Naszym dzisiejszym celem była Szczawnica.
Na miejscu szybko przebraliśmy się, wzięliśmy plecaki i w drogę.
Postanowiliśmy pokonać górską pentlę w okolicy Szczawnicy. Na początku podziwialiśmy bardzo ładne rzeźby z kwiatów. Oczywiście obowiązkowe było zdjęcie przy słoniach.


A później zaczęła się wędrówka


Majeczka najbardziej była zainteresowana kwiatkami, które chciała zabrać ze sobą, motylkami, znalazła też leśne maliny i orzechy laskowe.
Po pewnym czasie dotarliśmy do rozwidlenia szlaków, 



z którego  skierowaliśmy się na szczyt Bryjarka ( 677 m n.p.m ).
Ciekawostką jest, że krzyż, który tam stoi jest zrobiony przez firmę Józefa Góreckiego, tą samą, która wykonała słynny krzyż na Giewoncie.


Następnie wędrowaliśmy dalej za znakami żółtymi. Po pewnym czasie doprowadziły nas one do Schroniska " Pod Bereśnikiem ".


Nie obeszło się tam bez lodów i grillowanych oscypków z żurawiną.


Przed samym wyjściem dziewczynki wpisały się do pamiątkowej księgi.


I ruszamy w dalszą drogę, Majeczka obserwowała dosłownie wszystko,dzięki czemu znalazła kamień, na którego widok zawołała:  zobaczcie znalazłam serce !!!


Szeroką, leśną drogą podchodzimy na zalesiony wierzchołek Bereśnika  ( 843 m n.p.m. )


Dalej szlak prowadzi nas do bardzo fajnego Wodospadu Zaskalnik.


Idąc dalej niebieskim szlakiem dotarliśmy do centrum Szczawnicy.
Cała wędrówka trwała 5,5 godziny. Pod koniec drogi znaleźliśmy sobie świetną zabawę z naszych dziecięcych lat. Spotkaliśmy rzepy inaczej "dziady" i zaczęła się wielka bitwa, mieliśmy niesamowity ubaw, ale podsumowując obie dziewczynki dzielnie pokonały całą trasę  wyłącznie na własnych nóżkach. Zasłużyły, więc na nagrodę, wybrały wjazd wyciągiem na Palenicę 



oraz zjazd torem saneczkowym.


Wieczorkiem zmęczeni, ale zadowoleni pojechaliśmy do hotelu.



A jutro ciekawy opis słonecznej niedzieli :-)






















czwartek, 18 lipca 2013

" NA PLAŻY FAJNIE JEST ..."

Wybraliśmy się dzisiaj na plażę...która znajduje się w centrum naszego miasta. Dziwne, ale tak właśnie jest. Dokładnie na środku rynku została usypana plaża, natomiast troszeczkę dalej powstało boisko do piłki plażowej.




Tak więc, gdy Majeczka razem z innymi dziećmi "przepadła" w piaskowej zabawie, my mogliśmy spokojnie usiąść sobie w przyjemnej restauracji, gdzie wypiliśmy mleczną czekoladę oraz mrożone cappuccino z lodami.



Około godziny 20.00 udało nam się przekonać naszą syrenkę, że czas wracać do domu, 



chociaż jeszcze z dobre 15 minut trwało otrzepywanie ją z piasku, który miała dosłownie wszędzie :-)

środa, 17 lipca 2013

"TRZY KAMIENIE RÓWNE WIERZCHOŁKOM DRZEW..."

Jest niedaleko nas takie miejsce...na którego temat istnieje kilka legend...wybraliśmy się tam dzisiaj.


Najbardziej znana legenda mówi, że przed wiekami trzy panny z pobliskiego zamku Kamieniec zakochały się w jednym rycerzu.


Chcąc rozstrzygnąć prawo pierwszeństwa do ukochanego, umówiły się, że ta zostanie oblubienicą, która szybciej uprzędzie nici na odzież ślubną - po czym zabrały się do pracy.


Ponieważ zbliżał się dzień świąteczny, nie chcąc gorszyć mieszkańców zamku, udały się za las, na wzgórze, gdzie nie były dla nikogo widoczne i dalej prowadziły wyścig.


Żadna jednak nie zdołała ukończyć pracy, zanim odezwał się dzwon z kościoła korczyńskiego wołający na nabożeństwo.


Wówczas trzy prządki zostały zamienione w potężne kamienie,


i jako przestroga dla łamiących zakaz pracy w niedzielę tkwią tam po dzień dzisiejszy.
Spacerowaliśmy oczywiście po prządkach :-)