niedziela, 30 czerwca 2013

" ARABSKI OBIAD "

Dzisiaj dostalismy zaproszenie do rodziny Saida na obiad. Mielismy, wiec okazje sprobowac prawdziwej, domowej, egipskiej kuchni. Obiad ugotowala ciocia Saida - Nehyd. Oprocz nas byla jeszcze mama Saida - Kiffa , siostra - Yassmine, jej dzieci Malak i Yaseen, brat - Mohammed i kuzynka - Donia.
Wszystkie kobiety oprocz kuzynki ubrane byly w Galabeya, a na glowach mialy Hijaby ( hidzab ).
Dziwne bylo to, ze nie podano nam talerzy, okazalo sie , ze wszyscy jedlismy wspolnie.
 Na stole byly polmiski z bialym ryzem, kurczaki z nadzieniem, slynna Tahina z chlebkami Baladi, do tego salatka z pomidorow, ogorkow, pietruszki i sokiem z cytryny oraz Bamia czyli Okra w sosie pomidorowym. Do tego sok ze swiezych owocow.







Najlepsze sa dzieciaki, mimo bariery jezykowej bawia sie razem bardzo dobrze zarowno w basenie, jak i na spacerach, gdzie Majeczka i Malak chodza trzymajac sie za raczki :-)


sobota, 29 czerwca 2013

" BANANOWA PRZYGODA..."

Okolo godziny 10 pojechalismy na plaze do sasiedniego hotelu, zeby tym razem troche poszalec na srodku morza. Na poczatek wybralismy pewnie wszystkim znanego banana



Dziewczynki plynely na motorowce,



 razem z panem ktory ciagnal nas


Predkosc byla bardzo duza, wiec po krotkiej chwili znalezlismy sie daleko od brzegu i wlasnie wtedy, ten wygladajacy dosc sympatycznie pan zrobil taki skret motorowka, ze w jednej sekundzie wyrzucilo nas wszystkich z banana i wpadlismy pod wode


Mielismy jeszcze dwie proby,


ale niestety nie udalo nam sie utrzymac na powierzchni


Nastepnie ta sama motorowka zawiozla nas jeszcze dalej, gdzie skorzystalismy z parasailingu, czyli lot spadochronem przyczepionym do lodki.
Najpierw leciala Ada z Saidem.


Jako drudzy Wiktorka z Tomkiem


i na koncu ja z tata


Dzien pelen wrazen :-)

piątek, 28 czerwca 2013

" KOCHAC TYLKO TO WIECEJ NIC..."

Dzisiaj jest wyjatkowy dzien, dokladnie 10 lat temu o godzinie 14.00 powiedzielismy sobie z Tomkiem w Kosciele "TAK".Cudownie sie zlozylo, ze moglismy go swietowac wlasnie tutaj czyli w Egipcie. Tomek od godziny 13 caly czas mi przypominal co robilismy 10 lat temu. Czyli stres, przygotowania, wyjscie z domu , bramy itd. a dokladnie o 14 wystrzelil szampan i wznieslismy wszyscy toast. Dostalam od swojego meza cudowny prezent, niesamowicie mnie nim zaskoczyl.
Kolezanka napisala mi ze jestesmy wspaniala para i moze nie bede skromna , ale tez tak uwazam,  mimo roznych problemow i przeciwnosci bardzo sie kochamy, ufamy sobie i zawsze mozemy na sobie polegac, a to przeciez o to chodzi by znalezc wlasciwa osobe i byc ta wlasciwa osoba.
Po poludniu wybralismy sie wszyscy polezec na plazy. Taki powstal zamek


A tutaj buziaczek dla mojego cudownego siostrzenca Ahmedka


I ciezko pracujaca Majeczka


Wieczorem pojechalismy wszyscy na spacer po Marinie. To bardzo przyjemne i klimatyczne miejsce.
Usiedlismy w restauracji, gdzie zjedlismy lody i wypilismy chlodne napoje.

 

czwartek, 27 czerwca 2013

" PROMIENIE SLONCA RZUCAJA BLASK..."

Po kolejnym dniu pelnym zabaw w wodzie, wybralismy sie na spacerek, Majeczka z Wiki kupily sobie pamiatki i karteczki pocztowe



Wieczorem postanowilismy zrobic na grillu ryby i owoce morza.
 Chlopaki pojechali do portu rybackiego i prosto z kutra kupili ryby Bori, 



 krewetki i osmiornice





Po pysznej kolacji kolejny raz wybralismy sie na glosny i tetniacy zyciem plac , gdzie w restauracji Arabesca zjedlismy egipski deser o nazwie  Sahlab.




środa, 26 czerwca 2013

" SZEDL RAZ WIELBLAD....A NA GRZBIECIE NIOSL SWE SKARBY..."

Jak kazdy dzien tak i dzisiejszy zaczelismy od szalenstw w basenie.






Tutaj inaczej sie nie bardzo da, upal jest tak ogromny ze w ciagu dnia mozna byc jedynie w wodzie, a tak wogole to bardzo zabawne jest to, ze w jezyku arabskim maja oznacza woda, wiec nasza Arielka wzbudza ogolne zainteresowanie, poniewaz dla egipcjan nasza corcia ma na imie : woda :-). Nawet jedna z kobiet zaczepila mnie i pyta czy z woda jest cos nie tak, poniewaz ja ciagle wolam do dziecka maja. Dopiero po angielsku wytlumaczylam jej ze to jest imie mojej coreczki.
Wieczorem pojechalismy do Grand Hotelu, 



gdzie odbywalo sie wieczorne show.








W drodze powrotnej nie moglo obejsc sie bez kolejnych atrakcji. Byl potrojny samochodzik,





kino i oczywiscie jazda wielbladem





 







wtorek, 25 czerwca 2013

" SLONCE, PLAZA , ZLOCISTY PIASEK ...I GRILL"

Od samego rana spedzalismy czas nad woda. 




Korzystalismy glownie z basenow, poniewaz morze niesamowicie slone.





 Byly skoki, nurkowanie, pilka wodna, zabawa w Arielki i rekina. Prawdziwy wypoczynek. Pomyslem na wieczor byl grill. Na poczatku trudna sprawa, pojechalismy do centrum Hurghady , do sklepikow i nic...grilla nigdzie nie bylo, na uliczkach bardzo duzo ludzi, zachowania tak inne od naszych, ze nie moglam czasem od nich oderwac wzroku. Tak bardzo roznimy sie od Egipcjan. Tym razem sprobowalismy swiezych sokow podawanych, uwaga ! w workach, szczerze to wygladalo duzo gorzej niz smakowalo :-). Wieczorem grill zostal rozpalony, pieklismy udka, jagniecine, kofty, ziemniaczki, cukinie i inne.










Standardowo dzien zakonczylismy okolo 2 w nocy.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

" NOCA PRZEZ PUSTYNIE..."

W niedziele wieczorem wyruszylismy do Hurghady. Przed nami bylo okolo 5 godzin jazdy. Wkolo ciemno , pelno piasku, tylko raz na jakis czas mijal nas jakis samochod. Po pewnym czasie zatrzymalismy sie na kolacje w restauracji Aboaly.







 Bardzo przyjemne miejsce. O godzinie 2 w nocy dojechalismy do miejscowosci Ras Gharib, zeby przywitac sie z mama Saida, ktora akurat tam przebywala.
Dzisiaj rano po przebudzeniu piekny widok, basen, palmy i zlocisty piasek.
Wieczorkiem spacerek po tetniacej zyciem Hurghadzie. Byla jazda pociagiem po placu,









na pojazdach podobnych do rowerow,




 a na koniec probowalismy ciekawych herbat w lokalu o nazwie Meito.





 Najpierw trzeba bylo wybrac sobie rodzaj herbaty, czyli : czarna lub zielona, pozniej zimna, ciepla lub mrozona,




 nastepnie : smak herbaty : ja mialam czekoladowa,a inni zamowili np. kokosowa, mango, truskawkowa, na koniec bylo wybieranie tzw. buby, byly to male zelowe kuleczki wypelnione np. jogurtem, truskawka, kolorowa galaretka.Pycha!

niedziela, 23 czerwca 2013

" DOSTOJNY SFINKS "

W sobote rano pojechalismy zobaczyc niewatpliwie najbardziej charakterystyczny symbol Starozytnego Egiptu. Piramidy zwiedzilysmy z Ada, Wiki, i Majeczka jezdzac bryczka, a nasi panowie na koniach.

















Dalej pojechalismy zobaczyc Sfinksa




Po powrocie probowalismy charakterystycznej dla Egiptu potrawy o nazwie koshary. Sklada sie ona z brazowej soczewicy, malych makaronow, ryzu, cebulek, pomidorow, czosnku i do tego przyprawy, czyli sol, pieprz i kumun. Jak dla mnie patrzac na skladniki to srednie, ale bylo naprawde przepyszne.
Okolo 20.00 pojechalismy do City Star to ogromna galeria handlowa. 




Pospacerowalismy po sklepach i na koniec dotarlismy do Magic Galaxy czyli raj dla dzieci. Maja szalala na calego, wiec wyszlismy dopiero o godzinie 24. Wiktorka niestety nie skorzystala, poniewaz dopadla ja znana wiekszosci turystom klatwa Faraona.










Do domu wrocilismy okolo 1.00 w nocy , powoli przyzwyczajamy sie do nocnego zycia w Kairze.

sobota, 22 czerwca 2013

" KAIR - MIASTO TYSIACA MINARETOW "

O pierwszej w nocy wyladowalismy w Kairze.



 Patrzac jeszcze z samolotu widok wspanialy, wszystko oswietlone i kolorowe. W drodze do domu mijalismy miasto umarlych. Powstalo ono na terenie dwoch kairskich cmentarzysk. Mozna powiedziec , ze tam zywi mieszkaja ze zmarlymi. Na plytach grobowcow ludzie spia, jedza i modla sie.
Dalej mijalismy zolnierzy, ktorzy z karabinami kontrolowali kierowcow, nam udalo sie przejechac bez zatrzymywania.
Rano gdy wstalismy moja uwage zwrocil Adhan, czyli wzywanie wszystkich muzulmanow do modlitwy.
Upal ogromny, chociaz tutaj chyba nie ma domu bez klimatyzacji.




Wieczorkiem wybralismy sie do  restauracji Gandofli w ktorej serwuja wylacznie swieze ryby i owoce morza. I zaczela sie wielka uczta. Byly -chlebek baladi na cieplo z  hummusem, molokheya, babaganuk, salatka z krewetkami, ryba bori, ryba qaros z grillowanymi warzywami, krewetkami, malzami i krabami, szaszlyki z krewetek i zupa rybna z kalmarami, krewetkami i kawalkami ryby.



Po kolacji pojechalismy na Nil. Ada z Saidem wynajeli statek i wybralismy sie w nocny rejs.



 Widok piekny, wszystkie statki oswietlone kolorowymi swiatelkami, na statkach typowa arabska muzyka, ludzie bawia sie i tancza. 




Naprawde niezapomniane przezycie.
Gdy wracalismy do domu okolo 12.30 w nocy Kair nadal tetnial zyciem.