niedziela, 31 marca 2013

" PODWÓJNE ŚWIĘTOWANIE "


Dzisiaj świętowaliśmy dwa razy. Rano oczywiście tradycyjnie do Kościoła, a pózniej wielkanocne śniadanie. Dzielenie się święconym jajkiem i innymi pokarmami z koszyczków.
Z kolei po południu poszliśmy na pierwsze urodziny Emilki - kuzynki dziewczynek.





Był ogromny i piękny tort z Myszką Miki i wiele innych pyszności.





Dziewczynki bawiły się świetnie, aż je cieżko było namówić na powrót do domu.


sobota, 30 marca 2013

" WIELKANOCNY KOSZYK "


Od samego rana dziewczynki zajęły się wielkanocnymi koszyczkami, ułożyły pisanki, sól, pieprz, chleb, kiełbaskę i inne pokarmy. Nie mogło również zabraknąć cukrowego baranka i czekoladowego zajączka, który niestety troszkę ucierpiał, a dokładnie Majeczka zjadła mu uszy. Pogoda się postarała i na termometrze było 10 stopni, Wiktorka od razu poprosiła, zebyśmy poszli do Kościoła spacerkiem i to był świetny pomysł. Ksiądz poświęcił nie tylko pokarmy, ale i nas, a także rozbawił go nasz podgryziony zajączek, który wystawał z koszyczka.

piątek, 29 marca 2013

" ŚWIĘTA WIELKANOCNE Z JAJKIEM I ZAJĄCEM..."

Już prawie Święta, dzisiaj ostatnie zakupy, zawiązaliśmy wstążeczki na koszykach, ustawiliśmy baranki i zajączki, które Majeczka zdążyła juz oczywiście troszkę odpakować. A wieczorem najważniejsze, czyli malowanie pisanek. Zaczęliśmy od farbowania barwnikami.




Każdy miał swoje jajko, ja - pomarańczowe, Tomek - zielone, Wiktorka - niebieskie, a Majeczka - malinowe. Było bardzo zabawnie, a Maja nauczyła nas piosenki o Świętach Wielkanocnych z jajkiem i zającem.
Każdy pomalował swoją pisankę. Moja była w kwiatuszki i serduszka, Tomek na swojej namalował pawie oczka, Wiki - tęczę, kwiatuszki i aniołki, a Majeczka no cóż nie trudno się domyślić, na jej jajku obok tęczy obowiązkowo musiał znaleźć się słoń i mała syrenka.



WESOŁYCH ŚWIĄT DLA WSZYSTKICH

poniedziałek, 25 marca 2013

" KOLOROWE, BŁYSZCZĄCE, PIĘKNIE WYKLEJANE..."

Dziewczynki ostatnio ciągle pytają kiedy w końcu będą mogły malować pisanki. Dlatego na dzisiaj zaplanowałam im ozdabianie jajek, ale z papieru. Na początek wydrukowałam wielkie pisanki i wręczyłam je dziewczynkom. One oczywiście miały tysiące pomysłów jak je ozdobić. Przygotowały kredki, flamastry, plastelinę, cekiny, kwiatuszki, motylki, brokat i wiele innych...




Zniknęły w pokoju prawie na dwie godziny, ale jakie cuda z tego powstały popatrzcie sami






Pisanki Majeczki





Pisanki Wiktorki

niedziela, 24 marca 2013

" W CIENIU AZALII... "

Już niedziela wieczór...kolejny raz po weekendzie...co u nas? W piątek jeszcze trochę świętowaliśmy moje urodziny, ponieważ przyszli moi rodzice złożyć mi życzenia. Szybciutko po pracy przygotowałam drobne przekąski, sałatkę i rogaliki ze szpinakiem. Był tez torcik z bananami. Dostałam bardzo ładny kwiat doniczkowy - azalię, mam nadzieję, ze go nie zniszcze, bo jakoś tak nie bardzo mam rękę do kwiatów. Zaraz sobie sprawdzę jak o nią dbać, żeby nie uschła. Było bardzo miło, no może pomijając ten nieszczęsny mecz z Ukrainą, który panowie mocno przeżywali.
W sobotę pojechaliśmy odwiedzić babcię Melę, był tez fikoland i drobne zakupy, poniewaz rodzice kazali mi sobie wybrać coś w ramach prezentu urodzinowego.
A dzisiaj oczywiście najważniejsze były palmy. Dziewczynki uparły się, ze każda będzie miała osobną i jeszcze nie mogło obejść się bez żonkili sprzedawanych pod Kościołem, jak powiedziała Majeczka : musimy je kupić, to dla chorych, starszych ludzi.

środa, 20 marca 2013

" TAKI NIBY ZWYCZAJNY DZIEŃ..."

Czym są urodziny? Jak powiedział Kłapouchy z Kubusia Puchatka : " Dziś są, jutro ich nie ma ". Dzisiaj jest takie moje małe święto...kolejny rok minął...i kolejny raz jestem o jeden rok starsza. Czym ten dzień rózni się od pozostałych...a dla mnie tym, ze czy tego chciałam, czy nie obudziłam się dziś z usmiechem na twarzy i miałam dziwne przeczucie, ze mimo wszystko ten dzień będzie udany. Nie myliłam się, na początek słodka niespodzianka - oczywiście moja mama wkroczyła do mnie z pięknym, pachnącym, urodzinowym ciastem, później słoneczny dzień...który tez potrafi poprawić humor, dalej duzo telefonów z życzeniami i oczywiście na koniec życzenia od mojej kochanej rodzinki. Majeczka wręczyła mi piękny bukiet żółtych tulipanów, Wiktorka kolorowe rysunki od siebie i swojej przyjaciółki, a mój mąż nie byłby sobą, gdyby nie wręczył mi kolejny raz tajemniczej koperty.



Na początku pomyślałam : rany, tym razem to juz pewnie będę musiała skakać ze spadochronem ;-) ale nie....poniewaz Tomek wie, ze uwielbiam fotografie, a szczególnie rodzinne, ciągle je wieszam , zmieniam i ustawiam w domu...to postanowił podarować mi voucher na profesjonalną, rodzinną sesję zdjeciową...jestem bardzo zadowolona, teraz to juz tylko muszę poczekać na wiosnę, która doda tym zdjęciom uroku :-)....a i jeszcze dostałam zaproszenie do japońskiej restauracji Hoshi Sushi :-)

sobota, 16 marca 2013

" W ŚNIEGU DOBRA JEST ZABAWA ..."


Skoro zima nie chce odpuścić, to postanowiliśmy to jeszcze wykorzystać. Zaczęło się niewinnie...spacerkiem



Były też orzełki
 


                                               

A później rozpętała się prawdziwa bitwa na śniegu :-)



 




Tomek zaryzykował nawet atak na teściową, która świetnie sobie z nim poradziła ;-)


A na koniec wyżył się na mojej skromnej osobie



 
 

piątek, 15 marca 2013

" HU, HU, HA...HU, HU, HA GDZIE JEST TA WIOSNA "

Dzisiaj u nas czyli na podkarpaciu była prawdziwa jazda i to dosłownie. Samochody ślizgały się po całej ulicy. A mój kochany mąż ostrzegał : nie jedź samochodem, zawiozę cię...ale nie jak się baba uprze...no i pojechałam , nawet dojechałam...ale z powrotem to już był kłopot. Szczęśliwie postawiłam samochód tak na parkingu, ze był najbardziej zasypany ze wszystkich, można powiedzieć, ze stał się atrakcją :-) Około godziny 14 był tak w koło zasypany, ze juz by było cięzko wyjechać, a o 16 jak juz trzeba było jechac do domu...hmm...zaczęło się wielkie odkopywanie. Chłopaki łopaty w ręce, my zmiotki i drapaczki i jazda :-). No i się udało, teraz trzeba było wrócić do domu, po drodze zamieć, nieprzejezdne drogi, sześć tirów blokujących drogę, zasypany parking. Za to dziewczynki miały wieczorem radość, wręcz topiły się w tym śniegu i wpadały po pas.
A to kilka zdjęć z firmowego parkingu około godziny 14 czyli jeszcze nie było tak źle...oj długo tego dnia nie zapomnimy :-)






czwartek, 14 marca 2013

" ZABAWNY DZIEŃ CZYLI FIKOLAND I SOPLE LODU "

Dzisiaj Wiktorka została zaproszona do koleżanki z zajęć tanecznych na urodziny do fikolandu. Zabawa była jak zwykle bardzo udana. 




Tomek pojechał po nią dopiero o godzinie 19, więc do domu wrócili około godziny 20, ale szczęśliwa, uśmiechnięta, jak zwykle z wielkim motylem na twarzy, patrząc na nią śmiało można powiedzieć, że urodziny się udały.




Jednak w takie dni zawsze żal mi Majeczki, która kręci się po domu i sama nie wie co ma z sobą zrobić. Dziewczynki naprawdę są ze sobą bardzo zzyte i dużo czasu spędzają na wspólnej zabawie.
Na szczęście w czwartki Majeczka ma zajęcia taneczne, więc miała zajęcie na godzinę,a w drodze powrotnej tak przyjemnie sypało, ze wybrałyśmy się na mały spacer, z którego syrenka przyniosła do domu 6 sopli lodu.
Kazała tatusiowi dać je do miski, siadła nad nią i stwierdziła, że będzie czekać, aż sopelki się roztopią. 




Okazało się, ze jednak zbyt długo będzie to trwało, więc postanowiła im pomóc....i teraz z mojej strony brawo za inteligencję :-) Majeczka doskonale wiedziała gdzie je położyć, czyli przy palnikach w kuchni, w piekarniku, na kaloryferach....ale niestety dla mnie znów to oznaczało sprzątanie, bo zostały duże plamy wody...

niedziela, 10 marca 2013

" JESZCZE WCZORAJ JAJKO, A DZISIAJ PISANKA "

Tydzień temu Wiktorka zapisała się na kolejny konkurs. Tym razem jej zadaniem było zrobienie kolorowej pisanki. Mimo brzydkiej pogody u nas dzisiaj zapachniało wiosną i Świętami :-) . Poszukałyśmy ozdób, które mogłyby się przydać, czyli wstązeczki, kwiatuszki, kurczaczki, cekiny i oczywiście najwazniejsze styropianowe jajko . Przy okazji Majeczka tez zrobiła swoją pisankę i mimo tego, ze wymysliła sobie dekorowanie pisanki brokatem i innymi sypkimi elementami....i ze nawet po sprzątaniu dywan , stół i inne przedmioty w pokoju nadal się świecą, to muszę przyznać, ze było fajnie i juz troszkę poczułyśmy klimat Wielkanocy.

piątek, 8 marca 2013

" W ÓSMYM DNIU MARCA... "


Niby taki zwykły dzień jak wiele innych, a jednak bardzo przyjemny. Wiem, ze wiele osób nie obchodzi tego święta...a my obchodzimy, dlaczego?
A dlatego,ze uwielbiamy sprawiać sobie radość i wykorzystujemy do tego kazdą okazję.
Dzisiaj mój mąz obudził mnie o 6 rano, zeby złozyć mi życzenia :-), później oczywiście jeszcze smsy do pracy, dostałam ksiązkę, którą juz dawno chciałam przeczytać, a na wieczór to juz była prawdziwa niespodzianka. Najpierw Tomek obdarował swoje córeczki słodkościami, bardzo lubię patrzeć w takich momentach na ich roześmiane buźki, były tańce i przytulasy :-)
Wieczorem musiałam wyjść na godzinkę....po powrocie zostałam zaskoczona pyszną kolacją przy świecach przygotowaną własnoręcznie przez mojego męza.
Warto celebrować takie święta, szczególnie jeśli zalezy nam na bliskiej osobie, pozostawiają one duzo ciepłych wspomnień :-)
I oczywiście dziękuję wszystkim Panom, którzy w tym dniu o mnie pamiętali i złozyli mi zyczenia :-)


wtorek, 5 marca 2013

"ACH TE DZIECI... "


Wczorajsza rozmowa z moją starszą córką.
JA : Kochanie co tam ciekawego w szkole?
WIKI : Zapomniałam Ci powiedzieć, że miałam się nauczyć dwóch wierszyków...
JA : O rany! Jakich wierszyków?
WIKI : Jeden z polskiego.
JA : No i....
WIKI : dostałam piątkę :-)
JA : ? Przecież się go nie uczyłaś?
WIKI : Ale okazało się, ze to wierszyk, którego uczyłam się w przedszkolu, więc go pamiętałam.
JA : A drugi wierszyk?
WIKI : To z angielskiego.
JA : No i...?
WIKI : I Pani wszystkich pytała.
JA : No i ...?
WIKI : I wstawiała jedynki...
JA : No i ...?
WIKI : A ja dostałam piątkę :-)
JA : Jak kochanie mogłaś dostać piątkę, przeciez się go nie uczyłaś?
WIKI : Ale mamo, ja mam nazwisko na literę S, więc przede mną było duzo dzieci, tyle się osłuchałam tego wierszyka, ze się go nauczyłam na pamięć.

ACH TE DZIECI  :-)

poniedziałek, 4 marca 2013

" GDY NIE MA W DOMU DZIECI TO JESTEŚMY..."

Ale od początku... we wtorek, tj. 26.02 po około dwóch miesiącach z Egiptu wróciła babcia Basia. No i oczywiście moje skarbeczki tak się za babcią stęskniły, że od razu wprosiły się do niej na cały weekend. Dla nas oznaczało to tylko jedno, mamy wolny czas tylko dla siebie. W sobotę wypadł akurat mój dyżur w pracy, więc tak naprawdę wolna byłam dopiero około godziny 14.00. Myślałam o wspólnym popołudniu, moze jakiejś kolacji...a mój mąż wsadził mnie w samochód i zawiózł do Krakowa. Strasznie dziwne uczucie taka wycieczka bez dzieci, chociaż nie powiem, że nam się nie podobało ;-)...były zakupy, chwila odpoczynku w kawiarence, gdzie oczywiście z mojej strony nie obeszło się bez szarlotki na ciepło z lodami, no i całkiem na wieczór kolacja. Do domu wróciliśmy po godzinie 24 , ale to nie przeszkodziło mojemu mężowi, zeby w niedziele rano kolejny raz wsadzić mnie w samochód i tym razem pojechać do Rzeszowa, do Multikina. Obejrzeliśmy sobie komedię pt. " Last minute ". W sumie nic rewelacyjnego, ale....rozmarzyliśmy się , pełne słońce, palmy, wypoczynek, piramidy...hmm...taka zapowiedź ( oczywiście mam nadzieje, ze bez tych gorszych wydarzeń ) naszych czerwcowych wakacji, bo muszę zdradzić, ze w tamtym tygodniu kupiłam bilety na trzy tygodniowe wakacje w Egipcie :-)
A wracając do weekendu to był bardzo udany.