czwartek, 31 stycznia 2013

" A GDY CHOROBA CIEBIE WYBIERZE..."

Niestety każdego kiedyś choroba bierze i  tym razem upatrzyła sobie naszą syrenkę. Juz od kilku dni Majeczka była troszkę "niewyraźna", ale dzisiaj po powrocie z przedszkola mierzę jej temperaturę, a tu 37,5  więc od razu zadzwoniłam do lekarza, który kazał nam przyjść na badanie. Okazało się, ze Majeczka ma zapalenie gardła. Wykupiłyśmy w aptece woreczek leków i do domu , leczyć się. A ja tym samym mam wolne od pracy, bo nie miałam innego wyjścia jak wziąść zwolnienie na chore dziecko. Przy okazji lekarz wręczył nam karteczkę z którą mamy się w najbliższym czasie zgłosić na bilans czterolatka.
Temperatura skoczyła syrence powyżej 38, wiec musiałam jej podać lek na jej obniżenie, a teraz jak juz zaczął działać to z powrotem bryka i rozrabia jak gdyby nigdy nic, no ale jak tu się mozna złościć na takie cudeńko :-)

wtorek, 29 stycznia 2013

"...KARNAWAŁ, BALONY NAD GŁOWĄ, KAZDY CHCE BYĆ INNĄ OSOBĄ..."

Dzisiaj przyszedł czas na bal karnawałowy w szkole. Balony nadmuchane, wszystkie dzieci pięknie przebrane. Wkoło radośnie, wesoło, same uśmiechnięte buzie. 



Były królewny, żołnierze, aniołki, batmany i wiele, wiele innych...Wiktorka chciała być cheerleaderką :-)



Bal rozpoczął się o 16.30, a po godzince była przerwa na słodki posiłek. Razem z innymi mamusiami przygotowałam i rozłożyłam talerzyki ze słodyczami i napoje.



Zabawa skończyła się o 19, ale zanim wszystko posprzątałyśmy to w domu byłyśmy około 19.40. Wiktorka zadowolona, chociaż trochę zmęczona.

niedziela, 27 stycznia 2013

" Z KOPYTA KULIG RWIE..."


Wczoraj rano dziadziu Stasiu zadzwonił do nas z świetną propozycją - jedźmy na kulig!!! Oczywiście nas nie trzeba długo prosić jeśli chodzi o takie przyjemne spędzanie czasu. Dzisiaj o 12.30 byliśmy już wszyscy na miejscu. Były sanie, do nich dopięte sanki i naprzód...


Później było jeszcze pieczenie kiełbaski, jazda na koniku,



orzełki na śniegu i na koniec bitwa śnieżkami.




czwartek, 24 stycznia 2013

"CZĘSTO NIE DOCENIAMY TEGO CO MAMY, DOPÓKI TEGO NIE STRACIMY..."

Wczoraj skończyłam czytać ksiązkę Cecelii Ahern pt. "P.S. Kocham Cię ". Dzięki niej kolejny raz uświadomiłam sobie jaką jestem szczęściarą mając kogoś, kogo kocham i kto kocha mnie... jak bardzo nie doceniamy czasem zwykłych codziennych rzeczy, które robimy z bliską nam osobą, a których tak bardzo by nam brakowało gdyby tej osoby z nami nie było. Mówi o tym np. taki fragment książki : "Holly juz nigdy więcej nie przeczesze palcami jego miękkich włosów, nigdy juz nie położy się z nim do łóżka, nigdy jej nie obudzi jego poranny atak kichania, nigdy nie stoczy walki o to, które z nich ma wstać z łózka i zgasić światło w sypialni..."
Ksiązka opowiada o szczęśliwym małżeństwie, niestety Gerry ma  guza mózgu i umiera w bardzo młodym wieku. Jednak gdy jeszcze żył napisał dziesięć listów dla Holly. Jedno polecenie na jeden miesiąc. Gerry wiedział, ze Holly niedługo zostanie sama,więc zadbał o to by czuła przy sobie jego obecność.
Książka zdecydowanie godna polecenia :-)

wtorek, 22 stycznia 2013

" BABCIA JEST KRÓLOWĄ, A NASZ DZIADEK KRÓLEM..."

Dzisiaj w przedszkolu był kolejny ważny dzień dla wszystkich maluszków, które od kilku tygodni dokładnie się do niego przygotowywały czyli Dzień Babci i Dziadzia. A to fragment piosenki, którą Majeczka razem z innymi dziećmi śpiewała:
"Dziadziuś na zabawę zawsze ma ochotę,
zawsze uśmiechnięty i ma serce złote...".
Majeczka pokazała dziadziowi Witkowi i dziadziowi Stasiowi wszystko czego się nauczyła. 
A wczoraj dzwoniąc do babci złożyła jej takie życzenia : Babciu zyczę Ci, zebyś była zawsze zdrowa i duża urosła... :-)
W takim razie : 
KOCHANE BABCIE I KOCHANI DZIADKOWIE ROŚNIJCIE ZDROWO !!!

sobota, 19 stycznia 2013

" ZEZIA I GILER " AGNIESZKI CHYLIŃSKIEJ

Jakiś czas temu przeczytałam u " asymaki " o książce Agnieszki Chylińskiej. Przyznam się szczerze, że nie bardzo przepadam za jej osobą i jej muzyką, ale zainteresował mnie jej debiut jako pisarki, a poniewaz ksiązka skierowana jest do młodego czytelnika, to postanowiłam ją kupić i przeczytać razem z dziewczynkami.
Moje zdanie : bardzo fajna i zabawna ksiazka. Były momenty, ze śmiałyśmy się z Wiktorką w głos, niektóre fragmenty tak jej się podobały, że kazała mi je czytać po kilka razy, a najzabawniejsze było jak porównywała rodzinę Zezi i Gilera do nas. POLECAM :-)

piątek, 18 stycznia 2013

" GDZIE KUCHAREK SZEŚĆ..."

No tym razem wręcz przeciwnie...było co jeść. Kucharek było trzy, a pomysł na obiad jeden. Dziewczynki wczoraj zażyczyły sobie naleśniki, więc pojechałyśmy dzisiaj na sankach do sklepu po brakujące składniki. Praca została podzielona,



później zostało tylko te pyszności zjeść :-)
A po południu postanowiłyśmy poprzeglądać nowe gry, które ostatnio dziewczynki dostały. Wybrałyśmy między innymi :
FIKI MIKI - w tej grze liczy się refleks, pamięć i spostrzegawczość.
Wygrywa ten kto najszybciej policzy - zapamięta - zadzwoni dzwonkiem.



Druga gra w którą zagrałyśmy to :
NINO DELFINO - zamiast pionków są foczki, naszym zadaniem było odnieść piłeczki do domu, niestety cały czas przeszkadzał nam w tym wyskakujący z wody Nino Delfino, który te piłeczki porywał :-)



A na koniec takie mini puzzle :
PORY ROKU - dziewczynki dopasowywały poszczególne czynności, do odpowiednich pór roku.

czwartek, 17 stycznia 2013

" ZAOPIEKUJ SIĘ MNĄ...

Czy pamiętacie słynne Tamagotchi...była to elektroniczna zabawka w postaci plastikowego jajka. Celem Tamagotchi była opieka nad wirtualnym zwierzątkiem. Pamiętam, ze dzieciaki za tym przepadały. Kiedyś się nawet zastanawiałam czy nie kupić takiej zabawki Wiktorce. Kilka dni temu kolezanka pokazała mi podobną grę, tym razem jest to Pou,  którą mozna ściągnąć na telefon komórkowy. Kolega pomógł mi ją zainstalować, no i mamy małego glucika :-). Jak pokazałam go dziewczynkom po powrocie do domu po prostu oszalały. Całe po południe siedziały i na zmianę karmiły glucika, myły go, bawiły się z nim i karmiły go. Grały tez w proste gierki, dzięki którym zarabia się pieniażki dla Pou. Mozna za nie kupić jedzenie, ciuchy itp.
A tak wygląda nasz nowy kolega :-)

poniedziałek, 14 stycznia 2013

" DECYDUJĄC SIĘ NA DZIECKO ZGADZASZ SIĘ, ŻE OD TEJ CHWILI TWOJE SERCE BĘDZIE PRZEBYWAŁO POZA TWOIM CIAŁEM "

Dzisiaj jest rocznica drugiego z moich najwazniejszych dni w życiu. Dokładnie cztery lata temu, 14 stycznia o godzinie 16.00 na świat przyszła Majeczka.


Wszyscy na nią niecierpliwie czekaliśmy...pierwsze słowa Wiktorki po naszym powrocie ze szpitala to : " mamo daj ją do mojego pokoju pokaze jej jakie mam gry ".


Dziewczynki są do siebie bardzo podobne, a jednak tak inne. Większość znajomych mówi, ze "podzielilismy się dziećmi" z Tomkiem. Wiki to cały tata, a Majeczka to córcia mamusi :-)


Dzisiejszy dzień się kończy, a od jutra zaczynamy odliczanie do kolejnych urodzinek :-)

sobota, 12 stycznia 2013

" SOBOTA PEŁNA WRAZEŃ..."

Zaczęło się juz od samego rana. Wiedzieliśmy, że dzisiaj od 9 do 16 chodzi po kolędzie ksiądz. Wiedzieliśmy także, ze ma dwa bloki na dzisiaj, a poniewaz nie jesteśmy jednym z pierwszych mieszkań, to po swojemu obliczyliśmy, ze ksiądz przyjdzie do nas około 12.00, wiec jak zawsze w sobotę dziewczynki przybiegły rano do naszej sypialni i jeszcze sobie we czwóreczkę leżymy, a tu nagle...dzwonek do drzwi, Tomek otwiera,a tam ministranci !!! którzy nam oswiadczają, ze ksiadz jest w mieszkaniu naprzeciwko...to teraz sobie wyobraźcie naszą panikę połączoną z atakiem śmiechu :-))). W jednym momencie ubierałam siebie, dzieci i ogarniałam na szybko mieszkanie, Tomek nie wiem co robił bo tylko w biegu mijaliśmy się na zakrętach. No ale, ksiądz przyszedł, oczywiście najwięcej miała mu do powiedzenia Majeczka, nie obyło się również bez strzałow z jej strony, ale było ok.
Później dziewczynki razem z tatusiem wybraly się na sanki. Wrócili zadowoleni, takze musiało być fajnie, standardowo nawet tatuś sobie na saneczkach pozjezdzał.
Z kolei po 16 Wiktorka z Tomkiem pojechali po Weronikę - przyjaciółkę Wiktorki, która dzisiaj u nas śpi.
Jest 22.40 a ja nadal je słyszę w pokoju. Było układanie puzzli, 



mini kino z popcornem, 



pieczenie babeczek, 



szampan, tańce, tor przeszkód, robienie ogromnej gwiazdy z papieru, zabawa lalkami Monster High,



i wiele innych...

czwartek, 10 stycznia 2013

" ŚPIĄCE DZIECKO WYGLĄDA TAK SPOKOJNIE..."

Moje dziewczyny się dzisiaj zbuntowały, nie chciały iść spać i koniec. Nie pomogły prośby, ani groźby. Nie ważne, ze jutro wcześnie trzeba wstać. Ja im każe spać, a one w najlepsze wymyślają sobie kolejne zabawy...hmm...a teraz jak tak na spokojnie juz sobie siedzę to mi się przypomniało, jak byłam mała i razem z rodzeństwem robiliśmy dokładnie to samo. Rodzice kazali nam spać, a jak wychodzili z pokoju od razu wchodziliśmy pod łózko, albo robiliśmy tunele z kołder... fajnie tak powspominać.
A tak w ogóle to dziwne jest z tym snem. Maleństwo potrafi spać cały czas, budząc się jedynie na jedzonko, większe dziecko śpi jakieś 4 godzinki dziennie, przedszkolak około godziny, a później im jesteśmy starsi tym mniej snu potrzebujemy.
A wracając do dziecka Majeczka czasem woła, ze nie moze zasnąć, no jedynie w Kościele nie ma z tym najmniejszego problemu. Za to jak była mniejsza to potrafiła zasypiać wszędzie i w każdej pozycji...o np. tak



albo tak...



DOBRANOC :-)

wtorek, 8 stycznia 2013

"...NIECH ŻYJE BAL ! BO TO ŻYCIE TO BAL JEST NAD BALE !..."


Rozpoczął się okres zimowych balów. W naszym przedszkolu zabawę karnawałową zaplanowano na dzień dzisiejszy, dlatego około 10.00 "wyrwałam " się na godzinkę z pracy, zeby popatrzeć na tą sympatyczną uroczystość i oczywiście uwiecznić ją na zdjęciach. Widok wspaniały, przystrojona sala, poczęstunek i te kochane maluszki poprzebierane w wielobarwne stroje. Były jak zawsze królewny, biedroneczki, aniołki, spidermany i wiele innych. Nasza Majeczka wystroiła się w strój baletnicy.



Przynajmniej na tą chwilę co ja byłam , wszyscy byli zadowoleni, popatrzcie sami...
 




A jak juz jestem przy zabawach karnawałowych to pokażę zdjęcie z 6 urodzin Wiktorki i 2 urodzin Majeczki, na które każdy miał się przebrać. I tak mieliśmy Królewnę Śnieżkę, małą dynię, indiankę, pirata, policjanta, wróżkę, kominiarza, hrabiego Draculę z rodziną i wiele innych. Jak zabawa to zabawa :-)))



nasza rodzinka :-))

sobota, 5 stycznia 2013

" CUD NARODZIN "

5 styczeń 2005 roku, godzina 14.00...jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Biorę na ręce maleńką kruszynkę, cała się jeszcze trzęsę po przezyciu, które własnie miało miejsce, a ona patrzy na mnie swoimi pięknymi, bezbronnymi oczkami, przytulam ją i zapominam o całym bólu jaki przed chwilą odczuwałam.



To było dokładnie 8 lat temu...
Czas tak szybko mija...tyle się wydarzyło...pierwszy śnieg, 



Święta,





pierwsze "fochy" ;-), 



radość z narodzin siostry,



pierwsze konkursy i wiele innych...





Teraz Wiktorka ma juz 8 lat i coraz częściej zauwazam, ze nie jest juz dzieckiem tylko małą panienką






Pewien filozof zapytany czym są narodziny powiedział:
" To jedyny dzień w zyciu kiedy dziecko płacze, a jego matka się śmieje..."

środa, 2 stycznia 2013

" STARY ROK ODCHODZI W ZAKAMARKI WSPOMIEŃ..."

Wszystko co dobre szybko się kończy, ale ile wspaniałych wspomnień pozostało. Najpierw Świeta Bozego Narodzenia...one zawsze mają swoją magię, te przygotowania, czas spędzony z rodziną, wspólna kolacja wigilijna.
Następna była zabawa na urodzinach dziewczynek, tort, świeczki , no i oczywiście " sto lat, sto lat ". Później wydawałoby się, że kolejną atrakcją będzie zabawa sylwestrowa, ale....zaskoczyła nas moja siostra, która termin porodu miała na 16 stycznia, a mój prześliczny siostrzeniec urodził się 30 grudnia :-) więc trzeba było przedwcześnie szampana otworzyć.
No i na koniec świetna impreza, juz dawno tak duzo nie tańczyłam...było super :-) 
Byliśmy na balu sylwestrowym w stylu weneckim, kazdy gość otrzymał maskę i co tu duzo mówić, zabawę zakończyliśmy o 5.00 rano.
Dzisiaj jeszcze miałam wolny dzień, a jutro wszystko wróci do normy, czyli praca , dom, zajecia dodatkowe itp. tyle, ze mamy juz 2013 rok :-)





A to jest właśnie mój cudowny siostrzeniec :-)