niedziela, 30 września 2012

" MYŚL, MYŚL, MYŚL..."

I tak się właśnie kończy zostawianie żony samej w domu. Jak już położyłam dziewczynki wczoraj spać, to mi się trochę nudziło, więc zaczęłam myśleć i z tego myślenia wyszło jak ciekawie zmienić wystrój w moim pokoju. A dzisiaj mój kochany mąz nie miał innego wyjścia jak ten pomysł zrealizować. Z samego rana pojechaliśmy do Krakowa, a konkretnie do IKEA, bo właśnie tam znalazłam potrzebne mi do tego przedmioty. Zakupy były bardzo udane, dziewczynki na chwilę sprzedaliśmy do pokoju zabaw...i wszyscy zadowoleni. Teraz trzeba to wszystko przymocować i ...efekt pokaże jak będzie gotowe.

Z "notatnika" taty - wieści z Egiptu : po uczestnictwie we wczorajszym weselu wpadłem na pomysł, żeby urządzić dzień egipski, najpierw śniadanie w knajpce tuż przy ulicy i morzu, potem uniwersytet aleksandryjski i biblioteka, bryły budynków przepiękne, nowoczesne, pora wracać do Kairu, po ujechaniu kilkudziesięciu kilometrów Said skręcił i ujrzeliśmy napis safari afrykańskie, wjechaliśmy samochodem do świata zwierząt...



                                        
                                    

sobota, 29 września 2012

" MAMMA MIA ! CÓŻ ZA SMAK ! "

Moje dziewczynki dzisiaj od samego rana bawiły się w restaurację, oczywiście ja byłam w to zaangazowana, bo co chwilę przybiegały do mnie z menu i kazały mi zamawiać zupę, obiad, deser i tak w koło...dlatego po południu wymyśliłam taką zabawę, wziełyśmy trochę mąki, trochę soli i do tego woda, większość pewnie już wie co zrobiłyśmy, tak masę solną. Z niej dziewczynki miały za zadanie zrobić pizzę. Najpierw starannie wałkowały ciasto


Następnie modelowałyśmy składniki i tak było jajko, pomidory,groszek,oliwki, kukurydza, ser , pieczarki itp.
Jak pizza się upiekła to trzeba ją było pomalować i składniki też...

                                   
Na koniec trzeba to było wszystko poukładać i pizze gotowe



                                              
Z "notatnika" taty - wieści z Egiptu : drugi dzień pobytu w Aleksandrii zaczął się od zwiedzania parku, orientalna roślinność i zabudowa czynią go pięknym, obok parku jest najstarszy port z latarnią i zamkiem, całość po prostu cacko, byliśmy na weselu arabskim, które odbywa się na mieście wśród ludzi, tańce z muzyką na ulicy.

piątek, 28 września 2012

" SPOSTRZEGAWCZOŚĆ JEST MATKĄ GENIUSZU "

No i zostałyśmy same, a właściwie to we trzy samiutkie jak palec. Tomek pojechał na zjazd firmowy, ach jak ja nie cierpię tych korporacji, wszelkiego rodzaju wyjazdy zawsze organizują tylko dla pracowników, a o ich rodzinkach to już nie pomyślą, w firmie gdzie ja pracuje wyjazdy są z osobami towarzyszącymi, a tu to nigdy, a my to chętnie byśmy pojechały zwłaszcza, że przeważnie jest masa atrakcji. No ale nic zostałyśmy w domu, ale przecież nie będziemy się nudzić. Dzisiaj postawiłyśmy na spostrzegawczość. Było układanie puzzli, zabawa w której ustawiałam Majeczce dużą ilość figurek, następnie chowałam jedną z nich lub kilka i Majka miała odgadywać których figurek brakuje. Był też niezastąpiony Mysi Składak, którego główną zasadą jest umiejętne dopasowanie przedmiotu do rysunku.


A także zabawa magicznym długopisem, która uczy rozpoznawania kolorów oraz umiejętności logicznego myślenia i kojarzenia.

                                      
Z "notatnika" taty - wieści z Egiptu : w czwartek po południu wyjechaliśmy z Kairu do Aleksandrii, najpierw korki no bo w Egipcie weekend zaczyna się w czwartek, potem autostrada i 250 km pustyni, gdzieniegdzie nowoczesne oazy z zielenią, Aleksandria to inne miasto, czyściej, przepiękna promenada wzdłuż morza i to bajeczne oświetlenie...ruch taki sam, porównałbym Aleksandrię z Atenami czy Neapolem.

czwartek, 27 września 2012

" GOTOWANIE TO PRZYJEMNOŚĆ...? "

Są takie dni kiedy mam ochotę wyczarować coś pysznego w kuchni, chociaż przyznam się szczerze, ze w tygodniu kiedy pracuję moja kuchnia jest raczej monotonna, czyli prosta, szybka, samo robiąca się, albo najlepiej jak mama coś nam podrzuci. Teraz z racji tego, że jesteśmy z Majeczką w domu, mamy trochę więcej wolnego dnia, więc między innymi razem spędzamy go w kuchni i tak były już kotleciki z kurczaka, warzywa
( świeże nie mrożone ) z patelni, żurek z ziemniaczkami i kiełbasą, mozzarella z pomidorami i oliwkami, a dzisiaj wymyśliłyśmy indyka z cukinią i marchewką w sosie orzeszkowym. W sumie ostatnio jak tak patrzę po innych blogach to widzę, ze nie tylko ja mam zapędy do gotowania. Jak nam zapał nie minie to moze do niedzieli upieczemy jeszcze coś słodkiego, kto wie...

Z "notatnika" taty - wieści z Kairu : dzień wojskowy, odwiedziliśmy cytadelę z muzeum wojsk Egiptu od faraonów po dziś, pojechaliśmy na słynny plac Tahrir, gdzie rozpoczęła się najnowsza rewolucja, na ścianach wstrząsające graffiti, próbujemy prawdziwą, egipską kuchnię :-)

środa, 26 września 2012

" DZISIEJSZY CZŁOWIEK,KTÓRY ZYJE MIŁOŚCIĄ, TO DZIECKO, KTÓRE WCZORAJ ŻYŁO RADOŚCIĄ "

Majusiowe pogaduchy :-)

1. Majeczka nabałaganiła w pokoju, więc mówię do niej : Majka schowaj ksiązki na półkę, pozbieraj laleczki i odłóż domek na miejsce, a Maja wzdycha i odpowiada : mamo czy ty mi kiedyś powiesz, żebym się zrelaksowała !

2. Majeczka ogląda film pt. Epoka lodowcowa, a tam przytulają się dwa mamuty, na to Majka : mamo zobacz to jest miłość, więc pytam, a co to jest miłość, a Maja : jak się ktoś przytula i całuję, na to ja mówię : kochanie to między nami jest wielka miłość, bo my się ciągle przytulamy i ciumamy, a Majeczka : mamo no co ty musiałabyś być chłopakiem.

3. Majeczka ogląda reklamę, a tam syrop przeciwko katarowi, Maja patrzy w skupieniu po czym mówi : widzisz ty mi robisz inhalacje, a ten syrop wystarczy podać i katar od razu mija, kupmy go !!!


Z "notatnika" taty - wieści z Kairu : piramidy i pustynia przytłaczają, jazda na koniu i wielbłądzie ekscytująca, sfinks dostojny, tylko ci natarczywi handlarze :-)

wtorek, 25 września 2012

" DZIEŃ OT TAKI, ZWYKŁY, SZARY, NIC W NIM SZCZEGÓLNEGO..."

W sumie to nie do końca ten dzień był zwykły, bo przecież na codzień w tygodniu nie siedzę w domu, trochę dziwne uczucie, przeważnie jestem zabiegana, a dzisiaj cisza...spokojnie obiadek ugotowałam, pograłyśmy z Majeczką w gry planszowe, przeczytałyśmy kilka bajeczek, no i wszystko byłoby ok gdyby tak bardzo nie patrzyła się na mnie ta góra prasowania, starałam się jak mogłam, żeby znaleźć sobie inne zajęcie, ale cóż w końcu się poddałam i wyprasowałam wszystko, a ja naprawdę nie cierpię prasować, chociaż nie powiem teraz przyjemnie popatrzeć jest na puste miejsce po prasowaniu.
Po południu zaprowadziłam Wiki na zajęcia, a sama pojechałam zaświecić bratu "światełko" i jeszcze mamci kwiatki podlać co by jej nie uschły do powrotu. Z kolei wieczorkiem mieliśmy niespodziewane, ale miłe odwiedziny.
Z "notatnika" taty - wieści z Kairu : ruch na ulicach nie do opanowania, miasto duże, chaotyczne, brudne ale ciekawe, zagrożenia nie widać :-)

poniedziałek, 24 września 2012

" ZEBRANIE Z RODZICAMI..."

Zadzwoniłam  rano do przychodni, pielęgniarka zarejestrowała nas na 8.30...lekarka pobadała, posłuchała...uff na szczęście to tylko przeziębienie, ale przedszkole do końca tygodnia nie wchodzi w grę. A tu jak na złość akurat w tym tygodniu rodzice polecieli do siostry, czego tak na marginesie im zazdroszczę, dzisiaj mieli jakieś 31 stopni!!!! ale wracając do Majeczki to nie miałam innego wyjścia jak iść na opiekę nad chorym dzieckiem.
Z kolei na 17 miałam pierwsze zebranie z rodzicami u mojej pierwszoklasistki. Na początku dyrektor szkoły powiedział parę słów, a później rozeszliśmy się do klas. Narazie to wiadomo same dobre informacje, zobaczymy co będzie dalej. Od środy Wiki zaczyna organizowane przez szkołę lekcje nauki pływania, a i usłyszałam od Pani, że moje dziecko uwielbia rywalizować, to już wiem i szczerze staramy się z tym trochę walczyć...widać kiepsko nam to wychodzi.
Miłym zaskoczeniem była dla mnie również informacja, że Wiki i jeszcze jedna dziewczynka wykazują zdolności matematyczno-biologiczne przez co Pani prosiła o podpisanie zgody na uczestnictwo Wiktorki w dodatkowych zajęciach z tym związanych, ma tam być poszerzanie wiedzy, wykonywanie eksperymentów, ciekawostki itp. No i na dzisiaj tyle...

niedziela, 23 września 2012

" SŁONECZNA NIEDZIELA NA POWITANIE JESIENI "

Jak na pierwszy dzień jesieni, to można powiedzieć, że dzień był bardzo słoneczny. Rano wybrałyśmy się z Wiktorką do Kościoła. Majeczkę z tatusiem zostawiłyśmy w domu, ponieważ niestety wstrętne choróbsko jeszcze jej nie przeszło. Jutro wybieram się z nią do lekarza, bo jakoś tak brzydko kaszle. Nasz pomysł na dzisiejsze popołudnie to gry planszowe. Zaczęłyśmy od zimowej wersji Kubusia Puchatka, po niej była wersja letnia. Ta gra to bardzo fajna zabawa, są w niej zadania i pytania. I tak Wiki miała pokazać np. jak zachowuje się Kubuś po zjedzeniu baryłki miodku, powiedzieć każdemu z graczy coś miłego, a Majeczka : pokazać jak się lepi śniegowego bałwanka lub jak Kubuś wspina się na drzewo po miodek.
                              

Później były jeszcze Scrabble Junior



                                     
Tym razem ćwiczyliśmy poznawanie literek ( to dla Majeczki ) oraz tworzenie słów ( to dla Wiktorki ). No i zastał nas wieczór.A jutro od nowa...kolejny tydzień...oby do piątku.

sobota, 22 września 2012

" WSZYSTKO NA RAZ CZYLI WIELKI SOBOTNI MISZ - MASZ "

Co tu można robić przez cały sobotni dzień kiedy się ma małego chorowitka w domu i nigdzie nie można pojechać. Tymbardziej, że Wiktorka od rana chodzi za mną i mówi : mamuś wymyśl coś ciekawego. Zaczęło się od zabawy balonami, czyli bieganie, odbijanie i na koniec malowanie. Później Wiktorka wymyśliła, ze zrobią przedstawienie, czyli taki teatrzyk. Aktorzy to na początek pomalowane baloniki.


Później przedstawienie pt. " Dwie siostry i baranek "


A na koniec to już było prawdziwe show, uśmiałam się za wszystkie czasy...

                                                 



                                                           
Kolejna zabawa była też ciekawa, najpierw wycinałam po jednym obrazku z gazety i każdej z dziewczynek naklejałam na kartkę, a ich zadaniem było dorysować całą resztę rysynku. Bardzo im się ta zabawa spodobała, były między innymi delfin, kotek, lis, plecak, wyszły z tego wszystkiego bardzo fajne rysunki.
                             

piątek, 21 września 2012

" PAN KOTEK BYŁ CHORY..."

No i niestety doczekaliśmy się i my...ach ta jesień prędzej czy później dzieciaki się rozkładają. Majeczka wczoraj obudziła się z katarkiem, dzisiaj niestety już się pogorszyło, rano mocno kaszlała, postanowiłam więc, że zostawię ją w ten ostatni dzień w domu z babcią, trochę się zdziwiła i nie była zbyt szczęśliwa, że nie idzie do przedszkola, ale babcia jak to babcia szybciutko ją ugłaskała. A to rosołek, a to ciepły kompocik z jabłuszek, no i cóż trochę się kurujemy, jakieś kropelki, inhalacja, mam nadzieję, że do poniedziałku się poprawi...trzymajcie kciuki

środa, 19 września 2012

" PERFEKCYJNA PANI DOMU..."

Jakiś czas temu koleżanka wspomniała mi, że jest taki program, w którym pokazywane są mieszkania kobiet z okropnym bałaganem, włączyłam sobie jeden odcinek...hm...dość fajny, później drugi i jeszcze jeden, ale się napatrzyłam, momentami nie mogłam uwierzyć w to co widzę. No ja z tego co wiem to jestem uważana za osobę , która utrzymuje porządek w domciu, ale od kilku dni chodzę i szukam, a to jakiś paproszek, a to ciapki na lodówce, a dzisiaj to nawet przewróciłam do góry nogami całą szafę, dzięki czemu typowo letnie rzeczy zostały pochowane, a na ich miejscu pojawiły się dłuższe rękawy, no i nie wiem jak to jest ale zawsze znajdą się z dwa worki ciuchów do wyrzucenia, mimo , że ani trochę nie jestem osobą która zostawia starocie, a wręcz przeciwnie czasem wyrzucam , az za duzo. Dobra teraz mam chrapkę na kuchnię...ale to już może zostawię na jutro...

wtorek, 18 września 2012

" MIMOZAMI JESIEŃ SIĘ ZACZYNA... "

Chyba każdy z nas już widzi, że lato w tym roku dobiega końca...niby w ciągu dnia jest cieplutko, ale wieczorami ja przynajmniej zaczynam zachowywać się jak późną jesienią, czyli ciepły kocyk na nóżkach, herbatka z miodem, albo jeszcze lepiej specjalnie dla mnie przygotowane przez mojego kochanego męża grzane winko. Mimo wszystko szkoda mi tego lata...tyle wspomnień...przyjemnych chwil...ale ja postanowiłam zachować coś dla siebie, jak byliśmy na Rodos Wiktorka nazbierała całą masę pięknych, kolorowych kamyczków, na początku nie miałam zamiaru zabierać ich do Polski, ale później pomyślałam "dlaczego nie " i nie załuję. Teraz stoją sobie w szklanym naczyniu na półce w łazience i gdy tylko na nie spojrzę na mojej twarzy pojawia się uśmiech...ach ten czar wspomnień...

poniedziałek, 17 września 2012

" IDZIE LASEM PANI JESIEŃ "

Mieliśmy dzisiaj możliwość na własne oczy zaobserwować jak zbliża się jesień. Taką przyjemność załatwiła nam Wiktorka, gdy oznajmiła, że potrzebuje jesiennych liści, kasztanów itp. Postanowiłyśmy poczekać aż Tomek skończy pracę i myk już siedzimy wszyscy w samochodzie i jedziemy do lasu. A tam krótki spacerek i przy okazji cała torebka żołędzi


I dalej nam było mało, dlatego pojechaliśmy do parku, Majeczka zrezygnowała z szukania śladów jesieni i pobiegła na plac zabaw, a nasza trójeczka pilnie szukała dalej. Dzięki temu mamy jeszcze kolorowe liście, kasztany i jarzębinę. Wieczorkiem to wszystko ułożyłyśmy i koszyczek do szkoły gotowy.

                              

niedziela, 16 września 2012

" STOJĄ ZNAKI. ZNAK ZA ZNAKIEM..."

Wiktorka w tym tygodniu dużo w szkole uczyła się na temat znaków drogowych. Uzupełniała w książce, robiła zadania domowe dotyczące znaków, powtarzała rymowankę o sygnalizacji świetlnej, razem z całą klasą chodziła na spacery, gdzie poznawały nakazy i zakazy.Dzisiaj postanowiliśmy tą wiedzę jakoś uporządkować. Zrobiliśmy swoje własne osiedle



ze szkołą, przedszkolem, Mc Donaldsem, basenem, placem zabaw, parkiem oraz z ogromną ilością znaków drogowych.

                                

Wiktorka powtórzyła je sobie, poznała wiele nowych, ale przede wszystkim świetnie się wszyscy bawiliśmy.

sobota, 15 września 2012

" I ŚWIAT SIĘ PRZEWRACA DO GÓRY NOGAMI..."

Mieliśmy dzisiaj fajne zajęcie...Moja siostra za kilka miesięcy urodzi dzidziusia, a ponieważ moi rodzice w przyszłym tygodniu lecą ją odwiedzić, to wybrałyśmy się z mamą na drobne zakupy. Ale to przyjemne kupować maleńkie śpioszki, koszulki, śliniaczki, czapeczki itp. Mama nakupiła tego strasznie dużo, ja z kolei jeszcze się powstrzymuje, ponieważ najbardziej podobają mi się ciuszki typowo dla chłopca lub dziewczynki, a moja siostra razem z męzem chcą poznać płeć dopiero przy porodzie.Innym fajnym zbiegiem okoliczności jest to, że ja urodziłam Wiktorkę 5 stycznia, Majeczkę 14 stycznia, a Ada ma termin porodu na 16 stycznia, no ciekawe jak to się wszystko ułozy.
Ale jak się tak głębiej zastanowie to cieszę się, ze moje dziewczynki mają juz po 7 i 3 latka, takie nowo narodzone maleństwo jest cudowne, ale w 100% przewraca świat do góry nogami. Te nieprzespane noce, życie na czas, bo to pora na mleczko, to na zupkę, a teraz jest juz inaczej dzieci mi rosną, z kazdym dniem są coraz bardziej dojrzałe...i człowiek taki rozbity z jednej strony chciałybyśmy aby nasze pociechy były zawsze małymi dziećmi, a z drugiej zeby szybko rosły...no ale wszystko w naszym zyciu ma swój czas.

czwartek, 13 września 2012

" ROZKOPANA..."

Moja kuchnia jest, a właściwie jeszcze dzisiaj rano była rozkopana, dlaczego??? Było to tak : Kilka dni temu o 7 rano ( to też jest trochę denerwujące, że zawsze przychodzą tak wcześnie ) ktoś puka, otwieram, a tam dwóch panów z administracji pakuje mi się ( dosłownie ) do kuchni. Pytam o co chodzi , a oni, że zalewam sąsiadkę, pozaglądali pod zlew, a tam sucho. No trudno mówią musimy rozkopać pani kuchnię, bo prawdopodobnie pękło coś w rurach między piętrami. Rozkopali...wodę i gaz odcięli...dopiero teraz wszystko wraca do normy, bo Tomek wkręca ostatnie śrubki, ale wychodząc z założenia : szukajmy zawsze pozytywnych stron złego, to przynajmniej nie musiałam dzisiaj gotować , pojechaliśmy zjeść na mieście.

środa, 12 września 2012

" O MOICH LALECZKACH WIERSZEM NAPISANE "

Dzisiaj pochwalę się wesołym wierszykiem napisanym specjalnie dla mnie o moich szkrabach przez jednego z blogowiczów :-)


                            Dwie siostrzyczki sobie były
                            obie bardzo się lubiły
                            Wiki starsza, Majka młodsza
                            dla rodziców każda drozsza

                            Roześmiane i szczęśliwe
                            zwierzaki lubiły pluszowe
                            Majeczka nawleka koraliki
                            a do szkoły chodzi Wiki.


                        

                       Dziękujemy :-)   " poczasie "

wtorek, 11 września 2012

" PADAM ZE ZMĘCZENIA..."

Nie wiem czy dam radę napisać tą notkę, bo tak szczerze to już mi sie wydaję, że śpię. Tak to się kończy jak człowiek z czymś przesadzi, ale oficjalnie oświadczam, że zaczynam się uzależniać od tego bloga i blogów innych. No i stąd to zmęczenie...wczoraj zamiast położyć się spać to pstykam i pstykam i czytam i komentuje i nagle olśnienie 24.00 w nocy, a ja do pracy na 7.00 a mój kochany mąż ręce nade mną załamuje, że chyba oszalałam z tym blogiem.
Dzisiaj po pracy pojechałam prosto do przedszkola na pierwsze, jakże ważne zebranie u trzylatków. A tam dużo regulaminów, ramowy plan zajęć mojego szkraba no i oczywiście jak to określił mój tata dokładne czyszczenie porfela, bo to teatrzyk, bo to rytmika, ubezpieczenie itd...
No i nareszcie odpoczynek po całym dniu, oczywiście nie licząc grupki facetów, którzy w tym momencie krzyczą przeżywając mecz Polska-Mołdawia w moim salonie...

poniedziałek, 10 września 2012

" SPORT TO ZDROWIE "

Dzisiaj wpadłam na pomysł, który okazał się trafiony, bawiliśmy się rewelacyjnie, a przy okazji wyszło nam na zdrowie. Po południu pojechaliśmy na stadion, gdzie postanowiliśmy skorzystać z bieżni lekkoatletycznej. Cały trening rozpoczął się porządną rozgrzewką.



                              

 

                                        
Dalej dziewczynki razem z tatusiem rozpoczęły pierwsze okrązenie, później następne i kolejne, oczywiście tatuś ich trochę wyprzedził, ale wytrwały do końca.


Druga tura była z mamusią, oj umęczyłyśmy się, więc po wszystkim odpoczywaliśmy na trybunach. Dziewczynkom tak się spodobało, ze nie chciały iść ze stadionu, musieliśmy uroczyście obiecać, ze niedługo tu wrócimy.

niedziela, 9 września 2012

" POWAŻNY PROBLEM MAŁEGO CZŁOWIEKA "

Niedziela jak niedziela... spokojna, ciepła, kościół, lody, obiad u rodziców, a właśnie i oczywiście wyścigi Formuły 1. Problem pojawił sie po powrocie do domu kiedy Wiktorka zaczęła rozwiązywać zadanie domowe. Na samo hasło : Wiki przynieś książki, Majeczka pojawia się z całym wyposażeniem tj. blok, kredki, flamastry. Zawsze wszelkiego rodzaju prace wykonywałyśmy we trójkę, więc Majka nie może pojąć tego, że zadanie domowe to nie to samo co zabawa w malowanie. A wiadomo jak to z trzylatkiem wszystko rozłożone po calym stole, a Maja dyskutuje, śpiewa...co oczywiście nie pozwala skupić się Wiki. Prośby nie pomogły, a mały łobuziak w końcu się obraził. Poszła do swojego pokoju i wymyśliła, że w takim razie będzie nawlekać koraliki. Była bardzo cierpliwa, samodzielnie nawlekła pół sznureczka. Ciekawe co to będzie dalej...



                                                         

sobota, 8 września 2012

"...ORAZ ŻE CIĘ NIE OPUSZCZĘ, AŻ DO ŚMIERCI..."

Jak to jest możliwe, ze ludzie przysięgają sobie miłość, wierność, w zdrowiu i chorobie...uwielbiają się, świata poza sobą nie widzą i nagle jeden moment, jedna chwila...i co, uczucie znika, nagle nie są w stanie być razem, ale od początku. Pojechaliśmy na zakupy i tam przypadkiem spotkaliśmy Tomka znajomego z synkiem. Chłopak ten w niedługim czasie po ślubie miał bardzo cięzki wypadek, właściwie nie było szans, żeby z tego wyszedł, w najlepszym wypadku miał być do końca zycia kaleką. Jego żona była wówczas w ciązy...zostawiła go, odeszła.
Chłopak wyszedł z tego, wyglądało na to, że całkowicie, cud, ale co z małzeństwem...
Odeszła, bo nie potrafiła pogodzić się z jego kalectwem, czy ona naprawdę go kochała, jak był zdrowy to świata poza nim nie widziała, ale kaleki to już nie chciała, no tak : " kochać to tak łatwo powiedzieć..."

piątek, 7 września 2012

" LUBIĘ SPACERY WIECZORNĄ PORĄ..."

No proszę mój pierwszaczek dopiero kilka dni w szkole, a juz przekazuje ciekawe informacje. Wczoraj robiąc zadanie domowe, mówi tak : mamo otwórz proszę okno na świeżym powietrzu mózg lepiej pracuje. No świetnie, mówię, oczywiście się z tym zgadzam.
Dzisiaj koło 18.00 dosłownie rzuciliśmy wszystko i po całym cięzkim tygodniu wybraliśmy się na spacer, żeby w myśl zasady Wiktorki troszkę się dotlenić.
Taki wieczorny spacerek odpręża, uspokaja, wydziela hormon szczęścia, wzmacnia i oczyszcza organizm...ach jak ja to uwielbiam. Wróciliśmy do domu około 21.00.
Dziewczynki zawsze po takich spacerach zasypiają jak niemowlaki, tym razem jest podobnie, a ja z radością patrzę na ich spokojnie śpiące twarzyczki.




                                                       

czwartek, 6 września 2012

"TRZECIA PLANETA OD SŁOŃCA "

Kiedyś przejeżdżając przez centrum Tarnowa zatrzymaliśmy się przy bardzo fajnej fontannie. Przedstawiała ona schemat Układu Słonecznego. Centrum fontanny stanowiło słońce z którego zamiast promieni słonecznych leci woda. Planety to granitowe kule, które obracają się wokół własnej osi. Zainstalowane są tam równiez diody naśladujące inne gwiazdy. Są także orbity na których zapisano informacje dotyczące poszczególnych planet. Nocą widok powinnien być jeszcze ciekawszy, bo fontanna jest podświetlona.


                                                                   

środa, 5 września 2012

" MA TRĄBĘ LECZ NA NIEJ NIE TRĄBI..."

Zwykle gdy dziecko jest małe to ma jakieś swoje ulubione postacie. W większości są to np. Kubuś Puchatek, Myszka Miki czy różnego rodzaju księzniczki. Nasza Majeczka jest tu wyjątkowa, dlaczego... ponieważ Maja kocha słonie. Owszem zaczęło się prawdopodobnie od pluszowego hefalumpa, który jest jej ukochaną zabawką,  jednak z miesiąca na miesiąc można obserwować, że nie chodzi tylko o niego.
Gdy jesteśmy w księgarni czy bibliotece Majeczka przegląda wszystkie ksiazki do momentu, az trafi na coś o słoniach. Uwielbia np. " Słonia Trąbalskiego ". Jeśli akurat przeglądamy Wiktorki encyklopedię o zwierzętach, to wiadomo musimy zatrzymać się na słoniach i dokładnie przestudiować słoniową głowę i nogi słoniowe, wspaniałą trąbę i kły.
Ulubiona i często przez Majeczkę śpiewana piosenka to : " Cztery słonie, zielone słonie...".
Zwierzę z którym długo rozmawiała i nie chciała od niego odejść w zoo to...no właśnie...słoń.
Kiedy jesteśmy na różnych festynach rodzinnych,  to zwykle panie malujące twarze są bardzo zaskoczone gdy proponując Majeczce motylki, kotki, pieski, ona odpowiada : nie ja chce mieć słonia!!!


                   
W pokoju mamy niezliczone ilości tych zwierząt od pluszaków, figurek po gumowe zabawki.



                                                      
A najzabawniej jest gdy wchodzę do pokoju, a moje dziecko siedząc przy telewizorze nie ogląda wcale kolorowych bajeczek jak większość dzieci, tylko film dokumentalny o życiu SŁONI.
                               

wtorek, 4 września 2012

" PIERWSZY DZWONEK "

Słodko wyglądały te maluszki z wielkimi, wypchanymi plecakami, czekające w parach pod szatnią na swoją Panią. No i wreszcie był, w drodze do klasy, PIERWSZY DZWONEK. Większość pierwszaczków na ten dzwięk, aż podskoczyło.
Około 12.30 przekroczyłam próg świetlicy, a tam niezły widok, zabawny, dzieci tyle, ze sama nie wiedziałam gdzie szukać Wiki, w końcu ją zauważyłam, roześmiana i szczęśliwa.
Nie zdązyłyśmy zejść do szatni, a ona juz wyciągała ksiązki, zeby pokazać mi co jest na zadanie domowe.
Wieczorkiem wracając ze spacerku, Majeczka krzyczy : zobacznie są gwiazdki, pomyślmy zyczenia, a Wiktorka na to : ja bym chciała, zebym jak najszybciej była w szkole.

                                            

poniedziałek, 3 września 2012

" ŚLUBUJĘ : BYĆ DOBRYM UCZNIEM, ROZWIJAĆ SIEBIE, SWOJĄ WIEDZĘ... "

Oj działo się dzisiaj, działo, emocje od samego rana,  ale od początku, no właśnie, a początek był o 4.00 rano kiedy to Wiktorka przybiegła do sypialni z pytaniem czy juz wstajemy, dalej o 5.30, powtórka z rozrywki, tym razem pytała czy juz idziemy. 


O 7.30 zaprowadziliśmy Majeczkę do przedszkola, która prawie frunęła ze szczęścia. 

                                                





Następnie razem z Tomkiem i Wiktorką pojechałam do kościoła gdzie była msza na rozpoczęcie roku szkolnego. Wiktorka była bardzo przejęta, ale tez zadowolona. W szkole odbył się krótki występ artystyczny, a później pasowanie na ucznia. Mamy oczywiście całą listę potrzebnych rzeczy.
                            

Około godziny 14.10 poszłyśmy z Wiką do przedszkola po Majeczkę, gdy zobaczyła nas pani, podeszła i mówi : powiem pani jedno Wiktorka jak była mała to bardzo duzo mówiła, ale Majeczce to się buźka w ogóle nie zamyka, chyba powinna zostać sekretarką naszej grupy.
No cóz, to prawda w domu tez do wieczora dokładnie opowiadała co się działo w przedszkolu, co jadła i z kim się bawiła.

niedziela, 2 września 2012

" TYLE TROSKI, CIEPŁA I MIŁOŚCI "

Mowa oczywiście o naszej kochanej babci Basi, która z dniem 31 sierpnia przeszła na naszą małą, prywatną " emeryturę ". Zakończyła opiekę nad Majeczką, ponieważ od 3 września będzie juz Majeczka nalezała do przedszkolnej grupy Kubusiów. Pojechaliśmy więc dzisiaj do sklepu, gdzie dziewczynki kupiły pudełko czekoladek oraz kwiaty i wręczyły je babci. Majeczka powiedziała kiedyś babci tak : idę do przedszkola, ale nie przejmuj się będę przychodziła do ciebie na obiady.
Po południu pojechaliśmy do babci Meli do Jasła. Rany ile ona ma tych pomidorków co my na balkonie, nazbieraliśmy cały woreczek. No i jeszcze kwiaty...są piękne i jest ich tam setki. Majka cały czas biegała je oglądać, zrywać i wąchać, na koniec ciocia Gosia zrobiła jej śliczny wianuszek.




                                                                 

sobota, 1 września 2012

" ZABAWA NA KONIEC LATA..."

Jak już wczoraj wspomniałam dzisiejszy dzień minął pod znakiem Karpackich Klimatów, czyli festiwalu wina. Rano - praca, w południe - szybciutko przygotowałam obiadek, a po obiadku na rynek. Była prezentacja wina węgierskiego, słowackiego, włoskiego, krośnieńskiego szkła oraz m.in. folkloru i kuchni z Polski, Słowacji, Czech, Węgier i Ukrainy. Spotkaliśmy się ze znajomymi. Pospacerowaliśmy, posiedzieliśmy w restauracji, po czym pojechaliśmy do Anety i Jacka, a tam dużo wspomień, śmiechu i dalsza degustacja win, tym razem chorwackich.Fajna sobota, idealne zakończenie wakacji.