piątek, 31 sierpnia 2012

" POŻEGNANIE WAKACJI..."

No i niestety doczekaliśmy się, jest 31 czyli ostatni dzień sierpnia, wakacje dobiegły końca. Wszystkie dzieciaki idą do szkoły, u nas emocje są tym większe, ze Wiktorka zaczyna dopiero swoją przygodę z nauką. My z kolei musimy sobie ustalić kolejne reguły dnia codziennego, czyli wcześniejsze wstawanie, przygotowanie śniadania, które wcześniej Wika jadła w przedszolu, no i przede wszystkim codzienne, systematyczne siadanie do ksiązek...
Ale wracając do wakacji myślę, ze mozna je zaliczyć do udanych. Była przygoda, nowe znajomości, poznawanie nowej kultury, moje kochane góry i wiele innych...
W naszym mieście koniec wakacji wielu osobom kojarzy się z festiwalem wina, który organizowany jest co roku na rynku. Dzisiaj spacerowaliśmy juz tam trochę, kupiliśmy pyszny chleb razowy pieczony na liściu, natomiast jutro wybieramy się ze znajomymi na wspólną dekustację win.
A jeśli chodzi o wakacje...no cóż, wszystko przemija...byle do następnych.

czwartek, 30 sierpnia 2012

" CO Z CIEBIE WYROŚNIE MOJA MAŁA DZIEWCZYNKO..."

Kilka dni temu oglądałam program, w którym pietnastoletnie dziewczyny w jak najbardziej naturalny sposób opowiadały skąd mają pieniądze na ciuchy czy nowy telefon. Spotykają się z dużo starszymi mężczyznami, którzy za spędzoną noc kupują im różne gadżety.Oglądaliśmy to z Tomkiem z przerażeniem w oczach. One nie uważały, że robią coś złego, wręcz przeciwnie opowiadały o tym z dumą, jakby chciały podkreślić jak bardzo są atrakcyjne. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie były to tylko dziewczynki z rodzin patologicznych, gdzie mogło by się wydawać, hmm...czemu się dziwić w końcu nikt się tymi dziećmi nie zajmuje.
Dzisiaj razem z Tomkiem i dziewczynkami wybraliśmy się na spacer, dotarliśmy do parku, Wiktorka z Majeczką od razu pobiegły na plac zabaw, z kolei my siedząc na ławce, zwróciliśmy uwagę na grupkę młodzieży. Mieli może po 16 - 17 lat. Dziewczyny dość mocno wymalowane, barrdzo wysokie buty itp. Oczywiście nie brakowało alkoholu, papierosów a odzywki tragiczne. To wszystko wyglądało jakby chcieli udowodnić, nie wiem czy komuś, czy samym sobie, ze są dorośli, a tak naprawdę mocno oddalali się tym zachowaniem od dorosłości.
Dostaję gęsiej skórki na samą myśl, że za kilka lat moja Wiktorka mogłaby się zachowywać w podobny sposób, ale jak tego uniknąć? jak wychowywać, aby dziecko miało świadomość tego co dobre, a co złe? i jak je przekonać, że pewne zachowania są nieodpowiednie skoro mając 16 lat ma się zupełnie inne spojrzenie na świat...

środa, 29 sierpnia 2012

" JUŻ WIRUJĄ SERPENTYNY I ZABAWA W KRĄG...A LALE, A LALE TAŃCZYĆ CHCĄ "

Gdy wróciłam do domu czekało nas bardzo dużo pracy. Zaczęłyśmy od pieczenia ciasta czekoladowego z galaretkami i bezą, mniam pyszności, zabrałyśmy się także za torcik w kształcie babeczki z masą cytrynową, bitą śmietaną i owocami. Dalej przystroiłyśmy pięknie stół, poukładałysmy owoce np. truskawki, gruszki, jabłka, winogrona itp. A właśnie były też kruche ciasteczka, a do tego wszystkiego kawa lub herbata do wyboru.
Gdy wszystko było już gotowe nareszcie pojawili się pierwsi goście, był to fioletowy słonik z całą rodziną, pojawiła się także lala Zuzia, Adaś, Tutu i wiele innych...
Zabawa była znakomita, a oto kilka fotek



torcik, ciasteczka i herbatka
                                                    
ciastko z bezą i kawka

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

" WYPADEK, PRZYPADEK... "

Niestety oprócz przyjemnej wyprawy w góry, było też nieprzyjemne wydarzenie. Wracając do domu, przy chwili nieuwagi zderzyliśmy się na skrzyżowaniu z innym samochodem. Wina leżała po naszej stronie. Nam nic złego się nie stało, wszyscy czworo mieliśmy zapięte pasy, z kolei w drugim samochodzie już tak dobrze nie było. Okazało się, że kierujący przewoził troje dzieci bez fotelików, jedna dziewczynka została ranna. Przyjechała straz pozarna ( chociaz właściwie to tak do końca, to nie wiem w jakim celu ), pogotowie, które zabrało dziewczynkę do szpitala i policja.
Na szczęście okazało się, że dziecku nic groźnego nie dolega.
Nasz samochód nie był już zdolny do dalszej jazdy, więc dopiero po około 3 godzinach podstawiono nam firmowy samochód zastępczy, a do domu było około 150 km.
Duże podziękowania nalezą się strażakom, którzy zabrali nas do remizy, tam dostaliśmy ciepłej herbaty i jedzenie. W domu byliśmy około 00.30 w nocy.


                               

niedziela, 26 sierpnia 2012

" GÓRY SĄ WYZWANIEM, DO DOKONANIA WYSIŁKU W CELU ZWYCIĘŻENIA SAMEGO SIEBIE..."

Gdy przychodzi taki wolny dzień, że nic nie mamy zaplanowane, to wystarczy, że popatrzymy z Tomkiem na siebie i od razu, prawie w tym samym momencie mówimy : góry!!! Strasznie to jest fajne, że mamy takie nasze małe hobby. Obok zwyczajnej przyjemności jest taki wspólny cel, a mianowicie zdobyć Koronę Gór Polski, czyli 28 najwyższych szczytów w Polsce.
Dzisiaj pojechaliśmy do wsi Lipnik skąd udaliśmy się szlakiem czerwonym do najwyższego szczytu Beskidu Makowskiego, który nosi nazwę Lubomir ( 904 m n. p.m ). Trasa początkowo prowadzi drogą asfaltową przez las, coś wspaniałego, 



dalej zaczynają się kamienie i tak już na sam szczyt.

                                               


Drogę czyniły ciekawszą plansze " ścieżki edukacyjnej ", które ukazują jak przez lata rozwijała się wiedza astronomiczna.



Na szczycie Lubomira znajduję się Obserwatorium Astronomiczne.
Dzisiaj brawa należą się Majeczce, która całą trasę na szczyt pokonała samodzielnie.
Lubomir jest dla nas siódmym zdobytym szczytem należącym do Korony Gór Polskich.

sobota, 25 sierpnia 2012

" JAK MŁODE MAŁŻEŃSTWO... "

Dzisiaj był taki trochę dziwny dzień. Zdarza się czasem, ze zostajemy sami bez dzieci, ale z jednym dzieckiem na cały dzień to chyba nigdy. Śmialiśmy się z Tomkiem, że czujemy się jak młode małżeństwo z jednym, małym dzieckiem. Wszystko przez to, że znajomi zabrali nam Wiktorkę na cały dzień. Zawieźliśmy ją około 10.30, a odebraliśmy o 21.00. A my razem z Majeczką pojechaliśmy  na zakupy, potem do Mc Donaldsa, około 16.00 pojechaliśmy na basen i tu też było dziwnie. Zawsze oczy w koło głowy bo jedna chce płynąć w prawo, a druga akurat w lewo. Wieczorkiem z kolei wybraliśmy się do znajomych. Majeczka z Alankiem świetnie się bawili, narobili też niezłego bałaganu. Aż szkoda było wychodzić, a dzieciaki żegnały się jak para dobrych przyjaciół.

piątek, 24 sierpnia 2012

" GOTOWANIE TO PRZYJEMNOŚĆ... "

Kazdy z nas ma chyba potrawy, które lubi bardziej niz inne. Ja mam czasem takie dni, kiedy mam ochotę wyczarować coś dobrego w kuchni. Najbardziej lubię gotować razem z moim męzem, wtedy jest najweselej. Pomyślałam, ze jeśli akurat będę coś przygotowywać co lubię bardziej, to chętnie się tym przepisem podzielę. Pierwszą taką pysznością jest sałatka, którą uwielbiam i którą akurat robiłam, a oto przepis :

SAŁATKA
120 g serka pleśniowego
1 pomarańcza
garść suszonej żurawiny
mix sałat

sos
2 łyżki octu balsamicznego
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżeczka miodu

Przygotowanie :
Serek i pomarańczę pokroić w kostkę, połączyć z pozostałymi składnikami sałatki.
Następnie przygotowujemy sos, polewamy i mieszamy.

SMACZNEGO !

                          

czwartek, 23 sierpnia 2012

" DZIECIĘCA CIEKAWOŚĆ ŚWIATA "

Pierwsze słowa jakie usłyszałam wchodząc do domu to : mamo, mamo obiecałaś, że kiedyś pójdziemy pooglądać moją szkołę. To co miałam zrobić, jak się obiecało to trzeba słowa dotrzymać. Wybrałyśmy się więc na spacerek. Zabawne było to, ze Wiktorka chciała zabrać swój nowy tornister, bo przecież idziemy do szkoły. Najpierw przechodziłyśmy koło przedszkola, Majeczce buzia się nie zamykała, za wszelką cenę chciała zwrócić naszą uwagę i udowodnić jak ważne niedługo będzie to miejsce, zachwycała się wszystkim : kwiatami w ogródku, misiami na szybach, a nawet kolorowym ogrodzeniem.
Następnie dotarłyśmy do Szkoły Podstawowej, niestety budynek był zamknięty, więc nie mogłyśmy wejść do środka, hmm...cóż nam pozostało, można tylko pozaglądać, zaczęłyśmy od szatni, dalej podeszłyśmy do głównych drzwi, następnie obeszłyśmy całą szkołę dookoła, gdzie widziałyśmy boisko szkolne, salę gimnastyczną, a nawet odnalazłyśmy okna sali, w której będzie uczyła się Wiktorka. Ciekawość tej małej istotki czasem nie ma granic, chociaz trochę była zawiedziona tym, że nie może wejść do środka. W takim razie zaczynamy wielkie odliczanie - jeszcze 10 dni !!!


                                   

środa, 22 sierpnia 2012

" CO NA CIEBIE W SZKOLE CZEKA... "

No i się zaczęło, wielka gorączka przed rozpoczęciem szkoły. Nie mogę uwierzyć, że moja mała dziewczynka tak szybko urosła. Uważnie się jej przyglądałam jak kupowałyśmy potrzebne rzeczy do pierwszej klasy, od zeszytów, piórnika, kredek, bloków , ołówków na tornistrze kończąc, dobierała wszystko bardzo starannie, miała dokładny plan na wygląd swojego pierwszego, szkolnego wyposażenia, staraliśmy się z Tomkiem go nie zmieniać, bo czerpała z tego naprawdę bardzo dużą radość, zwracaliśmy jej jedynie uwagę, jeżeli coś było kiepskiej jakości.
Dalej wybrałyśmy strój gimnastyczny, czyli biała bluzeczka i granatowe spodenki oraz białą bluzkę z kwiatuszkami, spódniczkę i śliczne, lakierowane buciki na rozpoczęcie roku szkolnego.
Sama zastanawiam się która z nas jest tym wszystkim bardziej podekscytowana.
A to prawie cały zestaw szkolny wybrany przez Wiktorkę :



                                                      

wtorek, 21 sierpnia 2012

" WAKACJE Z BAJKAMI W ARTKINIE "

Zdecydowanie największą atrakcją dzisiejszego dnia było kino. W sierpniu Artkino zorganizowało seanse filmowe dla dzieci. I własnie tam wybrały się dzisiaj : Wiktorka, Majeczka i babcia Basia. Film jaki obejrzały to : " Zółwik Sammy : w 50 lat dookoła świata".  Opowiadał on o małym, uroczym zółwiku, który przezywa niesamowite przygody.
Dziewczynki wróciły bardzo zadowolone, ciągle opowiadając kolejne sceny z filmu i to dwa razy, najpierw mnie, a później Tomkowi.
Majeczka najbardziej przezywała moment jak maleńki zółwik nie mógł wydostać się z gniazda.
Film był tym ciekawszy, ze opowiadał o przyjaźni, dorastaniu, ale takze o naszej planecie i o tym, ze środowisko naturalne potrzebuje troski i ochrony.


       
                                

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

" TYLKO DZIECI WIEDZĄ, CZEGO SZUKAJĄ "

Majusiowe pogaduchy

1. Majeczka przybiega do pokoju i głośno woła : mamusiu dlaczego mikołaj nie przyniósł mi prawdziwej latarki tylko taką na baterie!!!

2. Jesteśmy w restauracji,Wiki biegnie do ubikacji, po powrocie mówi do Mai : idź teraz ty szybko, bo jak będziemy jechać to nie będzie gdzie, a Maja na to : Wika, nie chce mi się siku, luzik.

3. Majeczka przygląda się półtoralitrowej butelce z napojem, po chwili mówi: pokaż mi, gdzie tu jest napisane, że nie można do niej wkładać zwierząt.



                                     

niedziela, 19 sierpnia 2012

" KWIATY SERCEM BABCI BASI MALOWANE "

Niedzielne popołudnie, razem z całą rodzinką jestem na działce, odpoczywam i nagle moja uwaga skupia się na kwiatach, których wierzcie mi w ogrodzie mojej mamy nie brakuje. Potrzeba naprawdę dużo cierpliwości, pilności i poświęcenia, żeby wyhodować takie cudeńka. Ja osobiście nigdy nie miałam ręki do kwiatów, trochę wstyd się przyznać, ale co tam, u nas w domu zawsze kwiatami zajmuję się mój mąż, chociaż ostatnio staram się to zmienić. Mama ma ich w ogrodzie bardzo dużo i co jedne to ładniejsze. Są tam między innymi : 

                                           aksamitki

                                    

                                                                                             
  cynie



                                             
        róze

                                          

                                                                     
   fuksje



                                        
  hibiskusy

i wiele, wiele innych. I żeby nie było niejasności wszystkie te zdjęcia zrobione są w ogródku babci Basi.
Kwiaty zawsze odgrywały ogromną rolę w kontaktach międzyludzkich, dzięki nim mozna wyrazić wiele uczuć np. róża, to miłość i szczęście , aksamitka - bliskość, przeznaczenie , z kolei hibiskus, to subtelna piękność. Zastanawiam się czy jest na świecie ktoś, kto nie lubi kwiatów.
                                      

sobota, 18 sierpnia 2012

" GÓROLE, ŁOSCYPKI, KWAŚNICA...CZYLI ZAKOPIAŃSKI DZIEŃ"

Cały dzisiejszy dzionek spędziliśmy w Zakopanem. Było ciepło i słonecznie, kiedy spacerowaliśmy po Krupówkach. 

                                        

Nie mogło się oczywiście obejść bez typowego, góralskiego jadła czyli grillowane oscypki z żurawiną, kwaśnica itd. Były też słodkości


Po smacznym posiłku dziewczynki uparły się, żeby pojechać specjalnym pociągiem kursującym po Zakopanem. Śmialiśmy się, że takie kolejki " zaliczamy " wszędzie gdzie tylko się wybierzemy, czyli np. Majorka, Rodos, Krosno no i teraz Zakopane.
                                 
Obowiązkowo musieliśmy takze zakupić oscypki do domu



Następnie obejrzeliśmy domek do góry nogami, Wiktorce tak się to spodobało, że wracała do środka trzy razy.

                                                  

I to już koniec naszego krótkiego, ale bardzo intensywnego wypoczynku, który jednogłośnie został podsumowany : BYŁO SUPERRR!!!

                       

piątek, 17 sierpnia 2012

" SPÓJRZCIE, TAM W DOLE GŁĘBOKO, TEN SZMARAGD, TO MORSKIE OKO..."

Nasz plan na dzisiejszy dzień - dojść do Morskiego Oka. Na początek pojechaliśmy do Palenicy Białczańskiej, gdzie rozpoczęliśmy naszą pieszą wędrówkę.



Prawie całość trasy to szeroka, asfaltowa droga, z wyjątkiem kamienistych schodków. Długość to podobno 8,9 km w jedną stronę. Po pokonaniu około 45 minut drogi dotarliśmy do Wodogrzmotów Mickiewicza. 

                                               

Są one utworzone z kaskad na potoku Roztoka. Majeczka zamiast tracić siły to miała coraz lepsze pomysły, 



        

no ale w końcu padła i zasnęła Tomkowi na rękach. Po około 3 godzinach dotarliśmy do Morskiego Oka, a tam niesamowity widok, ale tego się nie da opisać to po prostu trzeba zobaczyć.


                                            



                                            

Zdecydowaliśmy, ze drogę powrotną równiez pokonamy pieszo. Całość zajęła nam niecałe 6 godzin. Razem z Tomkiem uznaliśmy, ze złoty medal nalezy się głównie Wiktorce, której siedmioletnie nózki całą trasę pokonały samodzielnie.

czwartek, 16 sierpnia 2012

"ODKRYWAMY SOLILANDIĘ "

Korzystając z tego, że 15 sierpień jest dniem wolnym od pracy, razem z Tomkiem postanowiliśmy przedłużyć sobie weekend i wzieliśmy dodatkowo urlop na czwartek i piątek. Koło południa dojechalismy do Wieliczki, którą kojarzyłam jeszcze z lat podstawówki. Na miejscu wykupiliśmy wycieczkę po kopalni soli. Chcieliśmy, zeby dziewczynki też w miarę mozliwości były zainteresowane tym zwiedzaniem, więc zdecydowaliśmy się na program pt. " Odkrywamy Solilandię". Naprawdę warto, dziewczynki bawiły się znakomicie, na początek musieliśmy pokonać ponad trzysta schodów,


po czym weszliśmy do wspaniałej krainy solnych skrzatów, czyli soliludków.Były tez solizaury, fąfle, pukawka zazula oraz najwazniejsza osoba Solilandii - skarbnik. Cały program był bardzo fajnie przygotowany, dziewczynki spróbowały ulubionych słodyczy Soliludków, szukały bajkowych niespodzianek ukrytych w podziemnych komorach, rozwiązywały quizy, tutaj nasza Majeczka oczywiście od razu się zgłosiła, ze ona umie czytać mapy, więc pani przewodnik zadecydowała, ze Maja będzie prowadzić całą grupę do krainy Solilandii i wręczyła jej mapę.
                                               


Było takze wspólne śpiewanie piosenki, czytanie fragmentu ksiązki, na koniec gdy dotarliśmy do skarbnika, trzeba było odegrać scenkę o legendzie św. Kingi, no i oczywiście znów nasza Majeczka była na tronie pierwsza, więc Soliludek wraz ze skarbnikiem ukoronowali ją, dali królewskie szaty i pierścień św. Kingi, było duzo śmiechu i dobra zabawa.



Cały program trwa około 2,5 godziny, dziewczynki bardzo zadowolone, a Majeczka do tej pory nosi piękny pierścień, który oczywiście otrzymała w prezencie.
Wieczorem postanowiliśmy pojechać do aquaparku w Krakowie...no szaleństwa,które tam miało miejsce nie trzeba opisywać, mieliśmy problem, zeby namówić maluchy na opuszczenie parku...


                                   

środa, 15 sierpnia 2012

" WSZYSTKO JEST JAK W BAJCE "

15 sierpień, nareszcie wolny dzień, szkoda tylko, że jest zimno jak w październiku. Co zrobić trzeba się zadowolić tym co się ma. W naszym domu takie dni sprzyjają czytaniu, czyli baśnie, bajki i bajeczki. Co by tu zmienić? Wiem!!! Tym razem sami wymyślimy bajkę. Po kolei każdy mówi po jednym zdaniu, zaczynam ja, po mnie Tomek, Wiktorka, Majeczka i tak w koło...Wyszedł z tego niezły galimatias, ale poczytajcie sami :

                             MAJA SZUKA SKARBU

Dawno, dawno temu za górami, za lasami w małym domku mieszkała mała dziewczynka o żółtych włosach i o imieniu Maja.Miała ona dwóch młodszych braci, a wychowywała ich babcia, bo rodzice dawno zaginęli. Byli oni bardzo biedni i często brakowało im jedzenia. Maja chodziła do lasu zbierać grzybki. 


                            
                            (Maja namalowała dziewczynkę z braćmi w lesie na grzybach, nad nimi tęcza, a
                            w lewym górnym rogu smok z czterema głowami)


Pewnego dnia idąc przez las zobaczyła sarenkę. Miś pluszowy Mai bardzo się jej przestraszył, ale poszli razem do jej domu. Tam byli rodzice sarenki, którzy dali Mai specjalną, zaczarowaną mapę i powiedzieli : ona zaprowadzi Cię do skarbu. Dziewczynka razem z braćmi postanowiła poszukać skarbu. Idąc drogą dotarli do wielkiej rzeki. Zasmucili się, ponieważ nie wiedzieli jak przez nią przejść, wtedy spotkali żabę Monikę, która pokazała im łódkę. Maja się bardzo ucieszyła, ale nie umiała pływać łódką. Na szczęście na łódce był konik polny, który obiecał przewieźć ich na drugą stronę jeśli spełnią jedną jego prośbę. Chciał razem z nimi szukać skarbu. Wszyscy się zgodzili i przepłynęli. Po drugiej stronie rzeki stało drzewo, na którym mieszkała miła wiewiórka. Powiedziała, ze mają iść na wschód, do przepaści, tam jest grota, w niej rośnie drzewo, a na jego czubku jest skarb. Jednak groty pilnuje straszny smok.
                         
                         ( Wiki namalowała dzieci, smoka, grotę i skarb )

Wiewiórka wskazała im także krzaki, gdzie ukryta jest drabina. Wszyscy bali się smoka, bo on bardzo głośno krzyczał. Maja z braćmi postanowili wywabić smoka z groty. Myśleli i myśleli i postanowili, ze zacznął pod grotą śpiewać piosenkę. Wybrali : Czarne jagódki. Gdy usłyszał to smok od razu do nich pobiegł, bo bardzo mu się ta melodia spodobała. Jak wszyscy zobaczyli zbliżającego się smoka od razu chcieli uciekać, ale smok zaczął płakać, że nikt go nie lubi. Maja wyszła z ukrycia, podeszła do smoka i spytała czy chce ich zjeść, a on na to : nie chciałem się tylko przywitać i pobawić z wami, jeśli zostaniecie moimi przyjaciółmi to oddam wam skarb. Maja bardzo się ucieszyła i obiecała, ze codziennie będą go odwiedzać. Przyjaciele wspólnie otworzyli skarb, którym okazał się magiczny talerz zawsze pełny jedzenia. Od tej pory Maja i jej rodzina nigdy już nie byli głodni.

                                           KONIEC

wtorek, 14 sierpnia 2012

" NA ŁĄCE SĄ KWIATÓW TYSIĄCE I TYSIĄC TĘCZOWYCH MOTYLI "

Te deszczowe dni w środku lata naprawdę skutecznie mogą popsuć nawet najlepszy nastrój, ale my nie zamierzałyśmy się poddać. Wyciągnęłyśmy wszystkie kolorowe ozdoby jakie akurat miałyśmy i rozłożyłyśmy je na stole. Były tam między innymi : bibuły, kredki, cekiny, brokaty, wstążeczki, ozdoby piankowe i inne.
Zapytałam dziewczynek co im się kojarzy z ładną pogodą, odpowiedzi to : lato, zabawa na trawie, kwiaty, motyle itp.
Dalej było już prosto każda miała stworzyć rysunek przedstawiający letnią łąkę.


                                
W taki sposób powstały dwie bardzo fajne prace. Wiktorka wykonała ją w całości samodzielnie, natomiast Majeczce musiałam pomóc wycinać pojedyńcze elementy, natomiast malowanie, smarowanie klejem, naklejanie wszystkich elementów i robienie kuleczek z bibuły zrobiła osobiście, a nawet zwracała mi uwagę żebym jej czasem nie pomagała.
A oto efekt końcowy :


praca Wiki



praca Majki

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

" WHERE IS ELEPHANT ? "

W taki ponury i deszczowy dzień koniecznie trzeba było wymyślić jakąś ciekawą zabawę. Zaczęłyśmy od tego, że każda z dziewczynek powiedziała kilka nazw zwierząt i owoców, które lubi. Następnie wydrukowałyśmy ich zdjęcia oraz nazwy w języku angielskim. Zdjęcia ułożyłyśmy na stole, z kolei nazwy umieściłyśmy w pudełeczku. 
                          

Dalej umówiłyśmy się, ze mówimy tylko w języku angielskim. Używałyśmy takich zwrotów i słów jak : where is lion? , this is cherry , please , no , yes, very good itp. Dalej losowałyśmy karteczkę z nazwą, którą należało dopasować do zdjęcia. Wiki nie miała z tym żadnego problemu, na przyszłość muszę wymyślić dla niej jakieś trudniejsze nazwy, natomiast Majeczka już w drugiej rundzie doskonale wiedziała co znaczy słowo : elephant, zresztą to była jej ulubiona karteczka, którą koniecznie musiała wyciągnąć, a w kolejnych próbach bez pomocy potrafiła dopasować inne zdjęcia.
                                           


Bardzo fajny sposób na naukę poprzez zabawę. POLECAM !

niedziela, 12 sierpnia 2012

" HIPNOTYZUJE, BŁĘKITNYM SPOJRZENIEM PRZYCIĄGA... "

Dzisiaj po sobocie pełnej wrazeń postanowiliśmy odpocząć i wyciszyć się spacerując po naszej słynnej tamie nad Zalewem Solińskim. Widoki oczywiście wspaniałe, 


spacer jak najbardziej odprężający. 

                                   

Jak zwykle nie można było przejść obojętnie koło kolorowych kramów.





Tak miło spędzona niedziela jest dobrym początkiem na kolejny tydzień.

                      

sobota, 11 sierpnia 2012

" BIESZCZADY JAK CO ROKU WITAJĄ GŁOŚNO NAS "

Impreza była świetna, tyle się działo, ze najlepiej będzie jak opiszę przede wszystkim to co najbardziej podobało się moim dzieciaczkom wliczając do tego grona równiez mojego kochanego męza, który też bawił się jak małe dziecko.
Zaczęło się od malowania twarzy i rąk. I tak Wiki miała : serduszko i motyla na ramionach, oraz pieska i kotka na policzkach. Majeczka z kolei miała serduszko, dwa motylki, no i oczywiście słonika.
   
                                    
Następnie wybraliśmy się na quady. Na to oczywiście największą ochotę miał Tomek, ale Majeczka też jezdząc z nim przez chwilę była bardzo zadowolona.

Przez cały czas animatorki bawiły się z dziećmi i organizowały dla nich różne zabawy np. układanie puzzli, 

                                           

kręcenie hula-hop, skakanie na skakance, projektowanie strojów, zabawa specjalną, kolorową matą,


taniec

                   

i wiele, wiele innych.
Byliśmy takze z Tomkiem spróbować swoich sił w strzelaniu łukiem oraz pistoletem do paintballa...hmm kto wie moze taka celność kiedyś mi się przyda. 



Jedną z najfajniejszych atrakcji był lot balonem. Bardzo fajne uczucie.




                                   
Po 20.00 zaczął grać rewelacyjny zespół " Szafa gra ", a całkiem późnym wieczorem wystąpiła grupa tańcząca z ogniem.