wtorek, 31 lipca 2012

" Z KAMYCZKA NA KAMYCZEK PRZESKAKUJE..."

To są przedmioty naszej dzisiejszej zabawy.

                       

Tak malowałyśmy na kamieniach.
A oto cała historia : podczas naszej wędrówki na Mogielicę były bardzo kamieniste fragmenty szlaku, przez całą trasę śpiewaliśmy, wygłupialiśmy się i wymyślaliśmy rózne rzeczy. Patrząc na te szare kamienie na drodze zaczęliśmy wyobrazać sobie jak by to było, gdyby wszystkie były pomalowane kolorowymi farbami. I właśnie tak powstał nasz pomysł, zeby wziąść po jednym kamieniu i pomalować go. Tomek na początku dziwnie się na nas popatrzył i stwierdził, ze oszalałyśmy, nie dość, ze mamy cięzkie plecaki to jeszcze chcemy tam wsadzić kamienie.
A oto nasze dzisiejsze dzieła:
Wiktorka namalowała las, kamienie,maliny, siebie i Majeczkę i wysoką wiezę na szczycie

                   

a Majeczka namalowała siebie, Wiki, łąkę z kwiatami i gorące słoneczko


                  


poniedziałek, 30 lipca 2012

" CHODŹCIE TROCHĘ POPŁYWAMY..."

Poniedziałek jakich wiele...wstaliśmy nadal z bólem po weekendowych wędrówkach. Koło południa zadzwonił do mnie Tomek i powiedział : chodźmy trochę popływać po pracy. Dziewczynkom ten pomysł oczywiście bardzo się spodobał, więc około 18.30 pojechaliśmy na basen. Tam standardowo zabawa na całego, więc wróciliśmy do domu dopiero około 21.00.
Jakiś czas temu opisywałam, ze załozyliśmy sobie na balkonie mini ogródek, teraz się on trochę powiększył, bo oprócz pomidorków, których jest juz sporo na gałązkach oraz czerwoniutkich poziomek mamy jeszcze piękne kolorowe kwiaty. Az przyjemnie stanąć na takim balkonie.
A oto nasze słodziutkie poziomki


             

niedziela, 29 lipca 2012

" GÓRY, GÓRKI, LASY I PAGÓRKI..."

Drugi dzień w górach, tym razem postanowiliśmy zdobyć najwyzszy szczyt Gorców czyli Turbacz - 1310 m n.p.m. Dziewczynkom juz odpuściliśmy, bo byłoby to dla nich zdecydowanie za dużo. Podejście rozpoczęliśmy w miejscowości Kowaniec - Nowy Targ. Mieliśmy tam 3 godziny jazdy. Wybraliśmy szlak zółty, na samym początku spotkaliśmy stado owiec,
 

których pilnował przyjaźnie nastawiony do wszystkich piesek,
                                                

z kolei gdy weszliśmy do lasu spotkaliśmy grzybiarzy, a dalej ludzi zbierających maliny i leśne jagody. Szlak bardzo dobrze oznaczony.
                     

Były miejsca, gdzie był wspaniały widok na Tatry. Po pewnym czasie dotarliśmy do Polany Rusnakowej, na której znajduję się wykonana z drewna Kaplica Papieska. 


Jest tam równiez informacja, ze do schroniska Turbacz pozostało 2km drogi. Schronisko znajduje się na wysokości 1283 m n.p.m. Jest to okazały, kamienny budynek, oferujący 110 miejsc noclegowych. 


Postanowiliśmy go narazie ominąć i zdobyć szczyt od którego dzieliło nas około 10 minut. No i się udało, 



                                           

wracając zjedliśmy regionalny obiad w schronisku i ruszyliśmy w drogę powrotną. 



Całość zajęła nam 5 godzin marszu. To juz 6 zdobyty przez nas szczyt nalezący do Korony Gór Polski. Po dwóch dniach intensywnego marszu czuje niesamowity, ale bardzo pozytywny ból prawie całego ciała. 

sobota, 28 lipca 2012

" PATRZĄC Z GÓRY WOKOŁO, ŚWIAT WYDAJE SIĘ LEPSZY "

Ten weekend postanowiliśmy spędzić w górach. Naszym dzisiejszym celem był najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego czyli Mogielica-1170 m n.p.m. Wstaliśmy o godzinie 5.30 rano i udaliśmy się do miejscowości Jurków. Dokładnie zostawiliśmy samochód na parkingu na Przełeczy Rydza-Śmigłego. Tam rozpoczęliśmy wędrówkę na szczyt, gdzie miał nas zaprowadzić szlak zielony.
                    


Dziewczynki przez całą drogę szukały ciekawostek przyrodniczych. I tak znalazły :kotka,


 jaszczurkę, żabki, biedronki, kolorowe motylki,

                           

polne kwiaty,


grzyby i leśne maliny. Wiktorka bardzo wytrwale wspinała się na szczyt, z kolei Majeczce na trudniejszych podejściach trzeba było pomagać.

                                           


Było kilka postoi, na których dziewczynki wyjadały wszystko co było w plecakach. Po 2 godzinach i 10 minutach dotarliśmy na szczyt. 


Po chwili odpoczynku wdrapaliśmy się na ogromną wiezę widokową. 
                                     

Schodki były bardzo strome i tak mniej więcej w połowie zaczęłam się trochę denerwować o maluchy, bo było bardzo wysoko, a zabezpieczenia naprawdę marne. A na górze cudowne widoki. To 5 zdobyty przez nas szczyt nalezący do Korony Gór Polski.

                   

piątek, 27 lipca 2012

" DZIECKO MOŻE NAS NAUCZYĆ TRZECH RZECZY:CIESZYĆ SIĘ BEZ POWODU, BYĆ CIĄGLE CZYMŚ ZAJĘTYM I DOMAGAĆ SIĘ-ZE WSZYSTKICH SIŁ- TEGO, CZEGO PRAGNIE

Wracając w tamtym tygodniu z pracy zobaczyłam ogłoszenie: Osiedlowy Dom Kultury zaprasza wszystkie dzieci w dniach 23 - 27 lipiec, od godziny 10.30 do 13.00 na zajęcia. Przewidziane zabawy, konkursy, prace plastyczne, tenis stołowy itp. Gdy zapytałam dziewczynki czy chciałyby tam chodzić, odpowiedź była natychmiastowa i tak od poniedziałku do końca tygodnia po moim powrocie z pracy buzie się im nie zamykały tyle miały do opowiedzenia.
Na początku wszystkie dzieci robiły chmurki ze swoimi imionami, były także tańce, śpiewanie piosenek, do czego oczywiście od razu zgłosiła się Majeczka z piosenką " A ja wolę moją mamę ", konkursy to np. wyścigi z woreczkiem na głowie, noszenie piłeczki na łyzce, kręcenie hula-hop, rzucanie krązkami. Kazdego dnia pani podliczała punkty i jedno dziecko wygrywało i tak juz pierwszego dnia czyli w poniedziałek najwięcej punktów dostała Majeczka. Było równiez malowanie farbami, gdzie Wiki namalowała plazę ,a Maja kolorową tęczę.
Dzisiaj był ostatni dzień, dziewczynki dostały pamiątkowe prezenty,  a panie prowadzące zajęcia bardzo chwaliły Majeczkę, ze jest niesamowicie rezolutna i wogóle, ze nie mogą sie na nią napatrzeć taka słodka. No cóz w końcu była najmłodszą uczestniczką zajęć, czyli taką maskotką.



                           

czwartek, 26 lipca 2012

" DLA KOCHANEJ DZIECINKI, ŻYCZENIA NA URODZINKI "

Śpiewałyśmy dzisiaj sto lat !!! Po południu wybraliśmy się do małej Emmy złozyć jej urodzinowe życzenia. 

                                        

Emma dokładnie dzisiaj skończyła dwa latka. I kolejny raz mozna stanąć i powedzieć : ale ten czas szybko leci, dopiero była maleńka i dopiero jechaliśmy z Tomkiem pierwszy raz ją zobaczyć do szpitala. Teraz jest juz całkiem duzą dziewczynką ze ślicznymi jasnymi loczkami. Zastanawialiśmy się co kupić takiej dwulatce. Pomysł pojawił się nagle, pewnego dnia jak weszłam do pokoju dziewczynek i zobaczyłam jak ładnie bawią się domkiem dla lalek. Emi chyba się prezent spodobał, hmm...przynajmniej na poczatku był okrzyk zachwytu.
                               

Do wieczora kuzynki dobrze się razem bawiły, a Majeczka wracając do domu podsumowała : Mamo, było fajnie u Emmy.

środa, 25 lipca 2012

" BŁĘDNE KOŁA ROWERKÓW, ROLEK I HULAJNOGI

Na dzisiejsze popołudnie dziewczynki wymyśliły zabawę na kółkach, a my z Tomkiem chętnie na to przystaliśmy, po całym dniu cięzkiej pracy stwierdziliśmy, ze taki spacerek dobrze nam zrobi.
                               

Gdzieś z daleka nadciągała burza, ale wcale nie wystraszyła naszych małych łobuzów. Majeczka zaczęła od hulajnogi, 


a Wiktorka stwierdziła, ze najpierw pojeździ na rolkach,
                                

deszcz zaczął kropić, ale łobuzki ani myślały iść do domu, tylko zmieniły pojazdy na rowerki.



             

Po powrocie do domu zrobiło się ciemno i zagrzmiało. Teraz dziewczynki juz smacznie sobie śpią, a za oknem szaleje burza.

wtorek, 24 lipca 2012

" CZY BYWA CUD WIĘKSZY OD TEGO GDY NOWE SIĘ ŻYCIE ZACZYNA ..."

No i nareszcie się doczekałam, będę prawdziwą ciocią. To niesamowite ile radości daję nam dziecko. Tak wiele nam dobrego przynosi. To cudowne uczucie nosić na rękach takie maleństwo, patrzeć jak rośnie. Oh...uwielbiam być mamą. Super się złożyło bo Ady dzidziuś urodzi się w styczniu i moje dziewczynki też są ze stycznia. Jeszcze nie wiemy czy będzie to chłopiec czy dziewczynka i szybko się nie dowiemy ,bo Ada i Said chcą mieć niespodziankę przy porodzie. Ja juz oglądam małe ciuszki, nawet ostatnio w Tarnowie kupiłam śliczną, maleńką bluzeczkę i body...hmm...kolory musiały być bardzo uniwersalne. Teraz musimy poczekać do stycznia, az kruszynka się pojawi na tym dziwnym świecie, a później do lutego, zeby ją w końcu poznać, bo zamierzamy całą rodzinką pojechać na feriach do Egiptu.

       

poniedziałek, 23 lipca 2012

" JUŻ SAMA OBECNOŚĆ MAŁEGO CZŁOWIEKA CZYNI ŚWIAT WESELSZYM I PIĘKNIEJSZYM "

Majusiowe pogaduchy

1. Majeczka o coś mnie prosi, ja nie zrozumiałam, więc ona powtarza jeszcze raz, ja znów nie usłyszałam, w końcu Maja się irytuje i mówi : mamo!!! czy ty jesteś niedosłysząca!!!

2. Wiki chodzi po kuchni i szuka jajka z niespodzianką, które dzień wcześniej jej kupiłam, nigdzie go nie ma, a Majeczka po chwili zastanowienia mówi : Wika a może ja go zjadłam żeby ci nie zginęło.

3. Majeczka mówi : mamusiu ty jesteś mamutek - paputek, Wika jest wikok, ja jestem majkok, a tatuś jest tatka ( tak nas ostatnio nazywa ).



                                


niedziela, 22 lipca 2012

" TO CO TYGRYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ..."

Bardzo fajna niedziela...hmm...tzn. dla mnie. Kazdy kto troszkę lepiej mnie zna wie, ze jestem zakupoholiczką, a co robi zakupoholiczka końcem lipca kiedy zaczynają się letnie wyprzedaze, oczywiście rusza na polowanie. Ładnie uśmiechnęłam się do mojego kochanego męza, dziewczynkom obiecałam fikoland i...jedziemy. Postanowiliśmy pojechać do Tarnowa, a tam w galeriach handlowych istne szaleństwo cenowe. No i się zaczęło. Po kilku godzinach chodzenia po sklepach wróciliśmy do domu. Wyjazd mozna uznać za udany, chociaz tym razem to nie ja przesadziłam z zakupami...
                              


sobota, 21 lipca 2012

" SŁOŃCE SCHOWAŁO SIĘ ZA CHMURĘ...NA CHWILĘ "

Taki zwykły dzień, właściwie trochę nudny...kiedy moja rodzinka smacznie jeszcze sobie spała ja musiałam iść do pracy, bo akurat wypadła moja sobota pracująca. Padał deszcz, było pochmurno, och... nie cierpię takiej pogody. Gdy wróciłam cała trójeczka robiła obiad, a dokładnie placki ziemniaczane z gulaszem.
                                  
Przy takiej pogodzie właściwie nic się nie chce robić, usiadliśmy więc w pokoju, wzieliśmy książki i zaczeliśmy czytać. Najpierw ja : dziewczynki wybrały : " Misia Pako " , " Zagubiony renifer ", wiersze znanych poetów i jeszcze kilka innych
  
a później była zmiana ról, słuchałam ja , Tomek i Majeczka a czytała Wiki

                              
Przed spaniem Majeczka oczywiście nie odpuściła mi gry, tym razem wybrała Kiki Ricky.

                            


A i jeszcze tak na zakończenie i poprawę humoru w ten ponury dzień pokażę ciekawą budowlę :
                            

To jest taka wieża, która czeka na nas za każdym razem gdy wchodzimy do toalety po Majeczce.
My ją składamy, a ona buduje i tak w koło, może dlatego, że ostatnio oglądała bajkę o księzniczce zamkniętej w wiezy, hmm... kto wie...tylko ciekawe jak długo.

piątek, 20 lipca 2012

"WSZYSTKO NA OPAK, JAK RAK NA WSPAK "

Dzisiaj napiszę o dniu w którym przyjechaliśmy do Warszawy, a dokładnie o 4 lipca, czyli trochę na wspak jak rak. Mozna powiedzieć, że droga nam się trochę dłużyła, no ale w końcu jakby nie było jest to około 350 km. Jednak udało nam się dojechać. Na początku zjedliśmy obiad, który przygotowała dla nas babcia, później myślałam, ze dziewczynki "padną " ze zmęczenia, no niestety BŁĄD!!! wymyśliły sobie spacer. Pierwszą ofiarą był dziadziu Witek, który na początku poćwiczył sobie biegi na placu zabaw, a następnie został naciągnięty na słodycze i napoje.
Po pewnym czasie postanowiliśmy go z Tomkiem zastąpić. Na początku były huśtawki, zjezdzalnie, karuzele,

                         

zagrałyśmy z Wiki kilka razy w kółko-krzyzyk,
                       

dziewczynki wspinały się po ogromnej pajęczynie, później wybraliśmy się na bardzo fajną siłownię dla dzieci i nie tylko...był steper,


ławeczka do wyciskania, 
                                           

był tez prowizoryczny atlas do ćwiczeń i wiele innych.
                        

Na koniec poszliśmy na boisko do koszykówki, tam Wiki z Tomkiem rozegrali mini mecz,



Majeczka tez próbowała, ale piłka okazała się dla niej zdecydowanie za cięzka, a kosz umieszczony zbyt wysoko. Wiki z Tomkiem tak szaleli, ze na koniec wyglądała tak :

                                         

czwartek, 19 lipca 2012

" OPOWIEDZ MI O OŚMIORNICY..."

Na zakończenie naszej wtorkowej wycieczki udaliśmy się do Skala Kamiru. Jest to mała, ale bardzo malownicza osada. Po całym dniu wrazeń, można było tam znaleźć spokój patrząc na krystalicznie czyste morze. Jest tam wiele tawern położonych wzdłuż brzegu morza, w których można było posmakować świeżych ryb oraz owoców morza. My wybraliśmy restaurację Althameni.
                      


Postanowiliśmy spróbować specjalności tego ładnego miejsca i tak zamówiliśmy sałatkę grecką, rybę oraz grillowaną ośmiornicę, 
            

tylko Wiktorka nie dała się skusić na coś odmiennego i standardowo zamówiła kurczaczki z frytkami. 

              

Po pysznym jedzeniu przyniesiono nam jeszcze tackę pełną świeżych owoców. Z kolei właściciel restauracji zawołał Wiktorkę i pokazał jej duze pomieszczenie, całe wypełnione wodą, w której znajdowało się bardzo dużo homarów. Skorupiaki te nie posiadały szczypców, ponieważ szykowane były na posiłek dla gości restauracji.

                       

środa, 18 lipca 2012

" ZYCIE JAK CHWILA, CIĄGLE SIĘ ZMIENIA, JAK MOTYL BARWNE SWE SKRZYDŁA NOSI..."

Dolina MotyliKolejnym miejscem naszej wtorkowej podrózy była Dolina Motyli. Bardzo ciekawe i przyjemne miejsce. Wzdłuz ściezki płynie strumyk, poprzecinany drewnianymi mostkami, w którym zyją kraby.
                         

Wszędzie są motyle, mają one ciemne, zewnętrzne strony skrzydeł, w jasne pasy.
                  

Jednak kiedy wzbijają się do lotu w powietrzu robi się czerwono.
                                   

Długość trasy spacerowej to ok. 2 km.